środa, 2 lutego 2011

Barter i Borewicz - sprzedaż rzeczy używanych

Kontynuujemy temat zyskownego pozbycia się niepotrzebnych nam przedmiotów i wyposażenia domu. Doszliśmy już do wniosku, że sprzedając np. stare meble trudno zrobić to wysyłkowo, natomiast warto rozglądnąć się za klientem w bliskim sąsiedztwie. Czy jednak sąsiedzi zawsze będą mieli wystarczający kapitał, aby odkupić nasze graty? Niestety nie, a szkoda czekać ze sprzedażą, zatem z pomocą może nam przyjść...

Barter...
...czyli po prostu handel wymienny. W dobie internetu zapominamy czasem oderwać się od monitora i spróbować oczywistych rozwiązań, takich jak ogłoszenia w najbliższym sąsiedztwie, czy po prostu porozmawianie z sąsiadami - dwa przykłady z ostatniego remontu:

- Okazało się że starym wyposażeniem z mojego mieszkania zainteresowani się sąsiedzi z mojego bloku. Pieniędzy oczywiście nie mieli. Pomogli mi jednak w porządkach po remoncie oraz "użyczyli" na 3 lata swoją pustą piwnicę. Wynajmując analogiczny lokal od spółdzielni musiałbym zapłacić za ten okres minimum kilkaset zł. Jestem bardzo zadowolony z tej transakcji.

- W zamian za 30-letnią kuchenkę gazową, okap, półkę i 2 europalety rolnik z pobliskiej wsi zaopiekował się gruzem poremontowym. Mały kontener od miasta kosztowałby mnie min. 120 zł, nie licząc czasu poświęconego na wyniesienie gruzu. Jestem zadowolony, ponieważ bardzo wątpię w to, że wymienione dobra udałoby mi się sprzedać za jakąkolwiek gotówkę.


Borewicz...
...czyli, nazwana na cześć polskiego Jamesa Bonda, butelka czystej wódki 0,7 litra w wielu regionach kraju jest praktycznie funkcjonującą na co dzień walutą pomocniczą. W niektórych kręgach taką rolę spełnia butelka drogiego wina, whiskey albo sześciopak złotego trunku. W wymianie sąsiedzkiej, lub wśród dobrych znajomych czasem po prostu nie wypada obracać gotówką. O ile nie ma możliwości sąsiedzkiej wymiany dóbr i usług, warto przyjąć trunek za bezużyteczne już przedmioty. Osobiście preferuje sześciopak, bo w Borewiczu nie gustuje, ale też przyjmę go jako zapłatę. Czemu nie? Za 0,7 czystej załatwię koszenie trawnika, porąbanie drewna albo malowanie ścian, itp. Oszczędzi mi to wysiłku i czasu, a czas to pieniądz.

4 komentarze:

  1. Sprytny pomysł z tym barterem alkoholowym. W sumie jest to pewniejsza waluta niż papierki NBP.

    OdpowiedzUsuń
  2. pomijając już fakt, jak ta waluta zyskuje na wartości po przewiezieniu jej np. do krajów skandynawskich

    OdpowiedzUsuń
  3. panie oszczędny no to cyk;P

    OdpowiedzUsuń
  4. z pustymi walizkami na pewno przez granicę nie przejeżdżam

    OdpowiedzUsuń