sobota, 19 lutego 2011

Jak postępować podczas zatrzymania przez drogówkę?

W teorii najlepszym sposobem na uniknięcie zatrzymania przez "misiaczki" jest przestrzeganie zasad ruchu drogowego. W praktyce jednak zdarza się, że na przykład znak był lekko zasłonięty przez drzewo, albo parkującą ciężarówkę, a ty jesteś kolejną osobą, która musi zapłacić za fakt, że nie posiada sześciu par oczu i radaru na czubku głowy.

Temat prędkości i pułapek drogowych będzie omawiany później, nadmienię tylko, że używanie CB-Radia oraz nawigacji informującej o miejscach częstych kontroli i fotoradarach jest jak najbardziej legalne.


Dziś zajmę się tym co zrobić, jeśli już popełniliśmy wykroczenie - jak oszczędzić na mandacie (legalnie).

1. Po pierwsze spokój - policjanci nie lubią nerwowych, rozdygotanych i awanturujących się kierowców, złapali cię - raczej i tak coś zapłacisz - pogódź się z tym w trybie ekspresowym - spokojnym zachowaniem możesz jednak obniżyć wysokość kary. Agresywne zachowanie może w skrajnych przypadkach zakończyć się aresztem.

2. Kiedy policjant podchodzi do twojego samochodu, spokojnie wysiądź i stań obok auta, abyście rozmawiali "na jednym poziomie", to pomaga w bardziej partnerskiej rozmowie - psychologia. (Wedle aktualnych regulacji podpunkt został uznany za kontrowersyjny - wyjaśnienie w komentarzach)

3. Nie negocjuj liczby punktów karnych - nigdy - to idzie z taryfikatora i policjant, który wlepia ci mandat, nie może tego obniżyć w żaden sposób - proszenie o mniej punktów tylko rozjuszy "misiaczka".

4. Nie wypieraj się tego co zrobiłeś przed chwilą, nerwowe gadanie w stylu: "Nie możliwe! na pewno nie jechałem aż tyle! to jakieś oszustwo..." tylko pogorszy twoją sytuację. Lepiej spokojnie powiedzieć coś w stylu: "Tak, rzeczywiście, ma Pan rację, jednak nie zauważyłem znaku, mimo iż starałem się jechać ostrożnie. Oczywiście przyjmę mandat - proszę jednak o łagodne potraktowanie."

5. Poza swoim miejscem zamieszkania nie warto pchać się w sąd grodzki, lepiej przyjąć mandat - nawet jeśli ewidentnie masz rację - dojazdy na rozprawę i konieczność wzięcia urlopu odbiją się negatywnie na stanie twoich finansów.

6. Policja prawie zawsze wypytuję o twoją sytuację zawodową i z reguły ma to wpływ na wysokość mandatu. Ale przecież oni jeszcze nie mają zdalnego połączenia ze skarbówką. Pamiętaj! Zawsze jesteś albo studentem, albo bezrobotnym, albo rencistą, młodym nauczycielem na stażu, stróżem na pół etatu... do koloru do wyboru. Jedziesz samochodem firmowym to "...niestety, właśnie dowiedziałem się, że nie przedłużą mi umowy i stąd roztargnienie - jadę właśnie zdać auto na bazę...", jedziesz własnym (dobrej marki) samochodem to "...straciłem pracę 2 miesiące temu i właśnie jadę pokazać auto klientowi i może sprzedać..." . Uważaj jednak, policjanci też nie są naiwni jak w żartach o policjantach i jeśli ewidentnie przekoloryzujesz i wyraźnie skłamiesz - może być nieciekawie.


Podsumowując: spokój, spokój i jeszcze raz spokój - bądź rzeczowy, nie wypieraj się popełnionego wykroczenia, głowa w dół, ale też bez przesadnego kajania się, pamiętaj oczywiście, że twoja sytuacja materialna jest słaba, a na pewno skończy się na najniższej stawce z taryfikatora, a może nawet tylko na pouczeniu.

13 komentarzy:

  1. Ad pkt 2: Opuścić pojazd możemy tylko na specjalne żądanie policjanta!

    OdpowiedzUsuń
  2. w praktyce najczęściej możemy spokojnie wysiąść, np. zanim policjant do nas dojdzie, wysiąść i poczekać

    jeśli jednak to nielegalne, proszę podać podstawę prawną, przepis - i oczywiście jeśli to prawda - usunę tę poradę ze strony

    OdpowiedzUsuń
  3. "Poza swoim miejscem zamieszkania nie warto pchać się w sąd grodzki, lepiej przyjąć mandat - nawet jeśli ewidentnie masz rację - dojazdy na rozprawę i konieczność wzięcia urlopu odbiją się negatywnie na stanie twoich finansów."

    Tak nie wolno! Przez takie zachowania policjanci utwierdzają się w przekonaniu, że mogą bezkarnie rozstawiać obywateli po kątach.

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajne zdjęcie. Ciekawe który z nich umie czytać, a który pisać. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja wiem, że tak nie wolno - ale mam rodzinę, pracę w której nieobecność kosztuje i np. ja nie mam wyjścia w razie czego - muszę zaakceptować haracz

    natomiast w wątpliwej sytuacji w mojej okolicy i wysokim mandacie - myślę, że bym walczył o swoje

    OdpowiedzUsuń
  6. "Poza swoim miejscem zamieszkania nie warto pchać się w sąd grodzki, lepiej przyjąć mandat - nawet jeśli ewidentnie masz rację - dojazdy na rozprawę i konieczność wzięcia urlopu odbiją się negatywnie na stanie twoich finansów."

    Niestety, jest to jaskrawe pogwałcenie zasad praworządności przez państwo. Jedna z paremii prawniczych, widniejąca nawet na gmachu Sądu Najwyższego, brzmi: "Actor rei forum sequitur" (C.3.19.3) – Powód idzie do sądu (właściwego dla) pozwanego

    OdpowiedzUsuń
  7. Stosowanie pkt 2 moze czesciej zaszkodzic niz pomoc bo wyskakiwanie z samochodu bez uprzedniego polecenia kontrolujacego policjanta jest nieprawidłowym zachowniem i co poniektorych sluzbistow tylko rozjusza...

    Kodeks wykroczen mowi ze nalezy stosowac sie do polecen policji podczas kontroli drogowej (takich jak np miejsce zatrzymania auta, wysiadania itp) - to tak oeneralnie.

    Jest rozporzadzenie o kontroli drogowej (zdaje sie z 2000 lub 1999) ktore wyjasnia dokladnie punkt po punkcie prawidlowe zachowanie kontrolowanego (jest tam kiedy trzeba sie zatrzymac, kto moze zatrzymywac, i jak nalezy sie zachowac po zatrzymaniu
    - rece w widocznym miejscu i nie wysiadamy bez takiego wyraznego polecenia)

    Ma to na celu zwiekszyc bezpieczenstwo kontrolujacych policjantow (te zasady przywedrowaly z USA, gdzie naturalna reakcja policjanta na niespodziewane, nagle wyjscie kierowcy z pojazdu - jest polozenie dloni na kaburze pistoletu lub wrecz odrazu wydobycie broni...)


    sakhal

    OdpowiedzUsuń
  8. dziękuję - odpowiednio oznaczyłem to w artykule

    OdpowiedzUsuń
  9. przypomniało mi się właśnie, że podczas sytuacji nr 2 jakiś czas temu spytałem policjanta czy mogę wysiąść z samochodu - ten zgodził się

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak, potwierdzam. Próba opuszczenia auta, przy zatrzymaniu do rutynowej kontroli przez Straż Graniczną i Policję, spowodowała wycelowanie Chłopu w głowę pistoletu maszynowego!

    OdpowiedzUsuń
  11. ale ostro, czyżby wzięli go za terrorystę, jakaś paranoja rodem z USA

    OdpowiedzUsuń
  12. No właśnie, było tak ostro, że w szoku chodziłam dwa dni. Nie mogłam się na nich wydrzeć, co by mi sprawiło ulgę, bo przecież zrobiliby nam taką trzepankę auta, że kilka godzin by to trwało. A w kilkunastoletnim aucie zawsze coś się znajdzie, co jest nie tak.
    Wracaliśmy z zakupów do domu, a że mieszkamy w strefie przygranicznej, sporo strażników się tu kręci i się nudzą. Kowboje pieprzeni! Mamy kolegę w Straży Granicznej, powiedział nam, że na drugi raz na takie zachowanie mamy złożyć skargę. Gówniarze, których wysyłają na ulicę, za dużo sobie po prostu pozwalają. Ale wiesz, komu by się chciało? Zostało tylko dziwne wspomnienie po incydencie.

    OdpowiedzUsuń
  13. także zauważyłem większą aktywność straży granicznej po wejściu układu Schengen, zamiast siedzieć na granicy i robić swoje, męczą ludzi daleko poza obszarem przygranicznym

    nie przeszkadzało mi machnąć dowodem czy paszportem na granicy - natomiast jak wjeżdżam od strony Łużyc do Polski, do czerwoności wkurza mnie znak: flaga unijna a w środku napis: Republik Polen, przy tym polskich flag i orła nie zauważyłem - ot mam taką nostalgię i tyle

    OdpowiedzUsuń