wtorek, 15 lutego 2011

Płatne autostrady

Dziś prosto, krótko i na temat - zrobiłem właśnie 460km przez nasz piękny kraj i miałem okazję przejechać się płatnymi autostradami: A2 odcinek Poznań-Września, oraz sporym kawałkiem A1 na Gdańsk.


Pierwszy odcinek kosztował mnie 13 zł, drugi dokładnie 10 zł 20 gr. I powiem, że zdecydowanie warto zapłacić, zamiast oszczędzać na alternatywnych darmowych trasach (te darmowe trasy także sobie wypróbowałem - często zmieniam trasy jazdy).

Płynność ruchu, komfort, zadowalająca prędkość - a dodam, że jechałem w późnych godzinach wieczornym, przy dość małym natężeniu ruchu, co sprawiło, że jazda była dziś wyjątkowo przyjemna (i nawet hot-dogi na stacjach benzynowych dziś mi smakowały bardziej niż zwykle).

A teraz konkretne pytania: Jakie jest wasze zdanie o płatnych drogach w Polsce? Czy akceptujecie taki model transportu?

12 komentarzy:

  1. Wiesz, gdyby tak było na całym świecie, to OK, ale w większości cywilizowanych krajów autostrady są gratis, wystarczy pojechać do Niemiec, Holandii, Belgii itp.

    OdpowiedzUsuń
  2. No cóż, ja jak jadę z Poznania do Niemiec z przyjemnością ... omijam ten żenujący odcinek pseudoautostrady z Poznania do Nowego Tomyśla. Nigdy nim nie jechałem więc dokładnie nie wiem ile się płaci ale jest to około 10zł. A jest to jakieś 55 km (wg Google).

    Autostrady to są np w Niemczech i dalej na zachód. W UK, gdzie mieszkam też są przyzwoite i jedynie płatne odcinki w okolicy Londynu. Jakbym miał śmignąć przez całą Polskę za 10 zł to bym się nie zastanawiał. Ale żeby przejechać się pół godziny i nadal wylądować w polu to dziękuję.

    Cóż ruch na autostradach mały bo pewniej jest wielu takich jak ja co te autostrady omijają z daleka.

    Smutno patrzeć jak jakieś korporacje zbijają miliardy na tych budowach dróżek z piasku które, rozpadają się w rok po wylaniu asfaltu a potem jeszcze trzeba za to płacić.

    OdpowiedzUsuń
  3. No dobrze, trudno się z wami nie zgodzić, jednak jak mam robić choćby te 25% trasy w przyzwoitych warunkach - ekspresówkami i autostradami, a nie gramolić się przez wioski, bawić się w wyścigi z chamami spychającymi cię z drogi oraz w ciuciubabkę z policją to wolę ten haracz zapłacić.

    25% odpoczynku od pipkania navi co chwilę (fotoradary) i mięsnej łaciny na CB radiu.

    Mowa była o trasie Zagłębie Miedziowe (Lubin) - Września - Gniezno - Bydgoszcz - Gdańsk.

    Post wczorajszy powstał trochę z zaskoczenia nowymi trasami - od dawna w godzinach szczytu omijam szerokim łukiem wszelkie większe i średnie miasta, w tym Gniezno. Jadąc przez Lubuskie, Puszczę Notecką i całe Pomorze.

    OdpowiedzUsuń
  4. marcin wiesmak

    50zl to max ile bym dal za przejechanie kraju wzdluz lub/i wszez

    OdpowiedzUsuń
  5. sorki "wszerz" ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. i tyle pewnie by wyszło, bo nie wszystkie odcinki są płatne

    jeśli kosztem tych 50 zł do opłacenia za przejazd, udałoby się połatać luki w sieci autostrad - jestem za.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie podzielam Twojego zachwytu.
    Na A4 między Krakowem a Katowicami w zeszłym roku uszkodziłem w dziurze felgę i oponę. Na płatnym odcinku. Zauważyłem dopiero na stacji, więc bez szans na odszkodowanie (właściciel tego odcinka i tak podobno nigdy nie płaci odszkodowań).
    Oczekiwałbym takich autostrad w Polsce jak w Czechach i za takie same roczne opłaty. Jeżeli oni mogą, to czemu my nie możemy?

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajny obrazek dałeś z zaznaczoną autostradą A2. Szkoda tylko, że prawie połowa tej drogi nie istnieje. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. właśnie :) dostrzegłeś mój żart :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ggregor. Z tego co wiem w Niemczech sa roczne oplaty za autostrady, sila rzeczy placa za nie jedynie mieszkancy zameldowani i zmotoryzowani z tego kraju. Ale reki nie daje uciac.

    OdpowiedzUsuń
  11. Gregor mialo byc, przepraszam za pomylke.

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak się korzysta z autostrady raz na jakiś czas to można zapłacić a jak się dziennie płatnym odcinkiem do pracy dojeżdża to jest to nieekonomiczne i niewygodne (bramki). Jakby opłaty były tak jak w Czechach, że kupuje się winiety na tyle ile potrzebujesz to byłoby super. Jeden by sobie kupił jednorazową inny na tydzień jeszcze inny roczną. Tak to idzie.

    OdpowiedzUsuń