niedziela, 27 lutego 2011

Rezygnacja z abonamentu telefonicznego / umowy lojalnościowej.

Mam w rodzinie osobę z branży "komórkowej", w czasie dyskusji typu "tak szczerze... i między nami" a także różnych rozmów o telefonach często powtarza się stały wniosek: jeśli masz jakiś abonament, lub umowę lojalnościową - nie przedłużaj jej i przejdź na system telefonii na kartę, bez podpisywania czegokolwiek - obecnie tak jest znacznie korzystniej i bardziej oszczędnie.

W dzisiejszym poście nie zamierzam nikogo nawracać na jedyną słuszną drogę - gdyż w tej kwestii po prostu taka nie istnieje. Dzisiejszy wpis to po prostu kilka luźnych myśli i moich wniosków na temat komórek.


Przypadek kolegi.

Mam znajomego, który od ponad 10 lat używa telefonów jednej z sieci, o której słyszałem różne niekorzystne opinie, natomiast on jest zachwycony jakością usług, ofertą, dostępnymi telefonami, itp. - nigdy nie miał negatywnej/konfliktowej sytuacji ze swoją siecią i już jakiś czas temu zdecydował o przejściu na komórki tej sieci, jako główny środek komunikacji w swojej firmie. Telefon na kartę to dla niego skąpstwo i utrudnianie sobie życia - i nie zamierzam się z nim kłócić.

Moje perypetie.

Ja z kolei zaczynałem od abonamentu u innego operatora GSM i od samego początku zdarzały się mniejsze lub większe konflikty, problemy, niekorzystne dla mnie sytuacje. Nie było to na tyle denerwujące, aby obrazić się na operatora "na amen", jednak kiedy tylko nadarzyła się okazja nie przedłużyłem abonamentu i przeszedłem na system pre-paid w tej firmie, następnie kiedy pojawiła się taka możliwość na system lojalnościowy (obowiązkowe doładowania pre-paid). Kiedy nadarzyła się okazja kupiłem także kolejne telefony w systemie lojalnościowym u innego operatora. Prawdę powiedziawszy tych telefonów się trochę namnożyło i niektórzy w rodzinie posiadają nawet po dwie komórki.

Jeżeli chodzi o mnie, możliwość kontroli kosztów i nawyk opłacania z góry wykonywanych rozmów przyniosły mi konkretne oszczędności w stosunku do abonamentu jeszcze w okresie, kiedy minuta w abonamencie była zdecydowania tańsza niż w systemie pre-paid. W owym okresie system "na kartę" okazał się dla mnie bardziej elastyczny, odpadła także konieczność martwienia się o faktury i terminowe opłacanie abonamentu. Miałem poprzednio sytuację, kiedy list z fakturą zaginął na poczcie, operator nie próbując wyjaśnić sytuacji szybko uruchomił procedurę windykacji (lub jakiś jej wewnętrzny odpowiednik - w tej chwili już nie pamiętam szczegółów - natomiast było bardzo niemiło i kosztowało sporo czasu oraz nerwów). Przez lata wiele się zmieniło i teoretycznie abonentom powinno być łatwo, lecz oczywiście, z tego co wiem, nadal zdarzają się problemy i to niezależnie od sieci komórkowej.

"Prawie" robi wielką różnicę!

System pre-paid z umową lojalnościową, np. TakTak Fon Era GSM, Zeta Fon Orange... lub przeróżne oferty MIX mają tą zaletę, że pozwalają za symboliczną cenę dostać nowy telefon i dają prawie elastyczność oferty na kartę bez zobowiązań. To było powodem, dla którego zdecydowałem się na korzystanie z takich ofert. Jednak jak to w pewnej reklamie - "prawie" robi wielką różnicę.

Niektóre sieci z dużą wyrozumiałością podchodzą do przerw w opłacaniu obowiązkowych pre-paidów i miksów, zdarzają się jednak także umowy, gdzie jest to w wyraźny i niemiły sposób egzekwowane. Był (stosunkowo niedawno) w dalszej rodzinie przypadek, że jeden z operatorów, po stosunkowo niedługiej niezamierzonej przerwie w opłacaniu pre-paida z "lojalką", upomniał się o należności związane z podpisaną umową, a była to pokaźna suma - mianowicie suma otrzymanej zniżki na telefon, suma otrzymanych zniżek w połączeniach i bonusów oraz kara umowna. Z opłacenia tego pokaźnego okupu udało się wymigać, jednak za cenę długiej batalii, nerwów, towarzyszących wszystkiemu kosztów, itp. Pozornie niewinna i super korzystna umowa wyszła bokiem. A kto z nas aż tak bardzo szczegółowo analizuje umowy przed podpisaniem?

Dziś zatem wypowiedziałem swoje dwie umowy...

... bo wszelkie lojalnościówki, miksy i abonamenty koniecznie należy wypowiedzieć z zachowaniem 30-dniowego okresu wypowiedzenia. Samo przeczekanie do końca obowiązkowego okresu nie wystarczy - umowy są tak skonstruowane, że po okresie umownym zamieniają się w umowy na czas nieokreślony i dalej wymagają opłacania (jeśli bez tego schowasz telefon do szuflady i zapomnisz o sprawie, wkrótce może być niemiło).

Co dalej? Jakie nowe telefony wybiorę?

Nowe telefony? Powiedzmy sobie szczerze - jest obecnie taki szał na telefony i podpisywanie umów z operatorami, że rynek wtórny jest dosłownie zapchany używanymi telefonami bardzo dobrej klasy. Żona koniecznie chciała nowy telefon z dobrej jakości aparatem - dostała zatem wysokiej klasy używany telefon komórkowy z aparatem 8 megapikseli, za cenę mniej więcej równą cenie nowego aparatu z wiążąca mnie minimum na dwa lata umową (i jest naprawdę zadowolona!).

Ja osobiście telefonu używam głownie do dzwonienia i rozmów. Wydawało mi się, że jest inaczej, ale wystarczyło się na spokojnie zastanowić i okazało się, że większości funkcji mojego telefonu nie użyłem ani razu! Dlaczego?

Do filmików mam komputer i TV, do zdjęć aparat cyfrowy, do internetu na wyjazdach laptop z modemem GPRS... itp., nie potrzebne mi są żadne ekstra funkcje poza dobrym akumulatorem, który nie zmusza mnie do ładowania telefonu co chwilę. Przez ten czas telefonów w szufladzie się nazbierało, sprzedać się nie opłaca (śmieszny pieniądz). Ofert na kartę, bez żadnych zobowiązań, jest "do koloru - do wyboru". Promocji, pakietów i "darmowych rozmów" jest w nich bez liku...

Niekorzystnym umowom zatem mówię "goodbye"!

15 komentarzy:

  1. A u mnie jest kiepsko z zasięgiem i muszę borykać się wciąż z TP S.A :-(((
    Widzę, że faktycznie masz sporo patentów na oszczędzanie. Mam prośbę w związku z tym. Podpowiedz mi, a przy okazji innym, jak nabyć "z głową", czyli najtaniej, laptop z drugiej ręki i z jaką kwotą muszę się liczyć? Jeśli chodzi o mnie, to potrzebuję go tylko do pisania, bo nie mam siły walczyć z Chłopem o dostęp do komputera stacjonarnego. Zależy mi tylko na korzystaniu z worda, żadnych muzyczek, filmów, dostępu do internetu nie potrzebuję. Tylko usb do pendrive'a, aby przenosić pliki na główny komputer.

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że najpierw należy popytać znajomych i rodzinę, czy taki laptop albo inny komputer po prostu nie leży u kogoś w szufladzie/szafie bezużyteczny - bo np. stary i akumulator słaby.

    Cena laptopa zależy od specyfikacji, myślę, że kilkaset zł, nawet poniżej 500 zł daje sprzęt znacznie ponad Twoje potrzeby.

    Jakiś czas temu kupiłem, tak na zapas, zaledwie kilkuletni komputer stacjonarny od sąsiada - znacznie mocniejszy niż wszystko co posiadam, 180 zł dałem, bez monitora. Klasyczny monitor kineskopowy 17" płaski można dostać nawet za 50 zł. Myszka, klawiatura - całość 250 zł.

    OdpowiedzUsuń
  3. aha, odnośnie gdzie szukać - to w postach i komentarzach o rzeczach używanych było tyle info, że nie sposób tego tutaj powtórzyć - odsyłam do listy postów

    natomiast proponowałbym krótki wpis na twoim blogu, że czegoś takiego szukasz - może ktoś ze znajomych - czytelników załatwi ci taki komputer za grosze od ręki - a może po prostu jakiś "turysta" zostawi w rozliczeniu za agroturystykę, itp.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pierwsze co zrobiłam, to popytałam znajomych i rodzinę :-) Na allegro są za 400 zł laptopy znacznie przekraczające moje potrzeby. Chodzi mi o kwotę do 200 zł, a takich ofert nigdzie nie znalazłam.
    Ja też kupuję komputery (wymieniam co 2-3 lata :-) na takie za 200 zł. Ale nie mam miejsca na drugi komputer stacjonarny.

    OdpowiedzUsuń
  5. no to trzeba dać ogłoszenie - takie laptopy do 200 zł potrafią leżeć po kątach, bo nikt nie podejrzewa, że będą na nie chętni

    a te laptopy za 400 zł potrafią kosztować i 200 zł jeśli jest jakieś drobne uszkodzenie, które obniża cenę, ale które nie przeszkadza w domu - uszkodzony akumulator na przykład - częsta przypadłość, uszkodzony touchpad - i tak wygodniej mieć myszkę, itp.

    OdpowiedzUsuń
  6. W telefonach na abonament myk polega na tym że mamy milion minut i trylion smsów, które nam sa zbędne. Ale opłaca się więc płacimy te 50/100/ 200 zł miesięcznie.

    Ja jednak twierdzę, że te "darmowe" minuty i smsy są nam tylko potrzebne ponieważ je mamy. Gdyby ich nie było to byśmy nie gadali przez komórkę tylko na żywo lub więcej planowali a nie dzwonili co minutę w stylu: "gdzie się spotykamy?", "jakiego kolory papier toaletowy kupić?"

    Mam komórkę na kartę i ładuję za 10 funtów na 2-3 miesiące. Styka, dzwonię tylko w niecodziennych sytuacjach, głównie odbieram rozmowy. Pokażcie mi taki abonament?

    A telefon kupiłem na eBayu - nowy za pół ceny. Teraz jest ich zatrzęsienie więc są tanie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Riannon radzę Ci jednak kupić nówkę ze sklepu. Kupując na allegro narażasz się, że kupisz laptop sprawny ale.. kiedyś tam zalany lub po amatorskim serwisie, po upadku, ze zużytymi częściami itp. Oszczędność może wyjść bokiem.
    Pozostaje jeszcze kwestia legalności systemów OEM. Są legalne tylko w przypadku pierwszego użytkownika. Umów tych nie można zbywać.
    Ponadto komputer nowy poużywasz kilka lat, używany nawet jak trafi się w 100% sprawny i tak ma już swój wiek co skraca przydatność sprzętu...
    pozdr!

    OdpowiedzUsuń
  8. w zupełności się z tobą zgadzam, dlatego też kilka lat temu przechodząc z abonamentu z tanimi minutami, na pre-paid/mix z drogimi minutami wyraźnie oszczędziłem

    okazało się, że około 20 zł miesięcznie w zupełności wystarczy na utrzymanie komórki, bez większego dramatu

    OdpowiedzUsuń
  9. @artur

    kupując każdą rzecz używaną trochę ryzykujemy - i dlatego rzeczy używane, bez gwarancji są w o wiele niższej cenie

    osobiście lubię kupować rzeczy używane od osoby, którą choć trochę znam, lub z bliskiej okolicy - twarzą w twarz - trochę zmniejsza to ryzyko ewidentnego oszustwa

    co do legalności to nieoficjalnie wiadomo, że wiodąca firma toleruje odsprzedaż swoich systemów OEM do użytku prywatnego, mimo, że jest to nagięcie umowy - ta tolerancja nie dotyczy użytkowników firmowych

    osobiście jestem użytkownikiem korporacyjnym i na komputerach z drugiej ręki do celów biurowych mam prostszy w obsłudze Linux - nie trzeba być informatykiem do używania Linuksa, niedowiarków odsyłam chociażby na http://www.mandriva.org.pl/

    dobrych klonów Worda jest na Linuksie conajmniej kilka

    OdpowiedzUsuń
  10. cd..

    obecnie oprócz Mandrivy używam jeszcze bardziej łopatologicznie prostej dystrybucji Linuksa http://www.pclinuxos.com/ - polecam instalację osobom choć odrobinę znającym angielski, mimo iż późniejsza polonizacja jest banalna - zaledwie kilka klików myszką
    http://forum.pclinuxos.org.pl/

    wypada to dodać, ponieważ własnie pod tym systemem teraz piszę

    o Linuksach będzie najwyraźniej dodatkowy post

    OdpowiedzUsuń
  11. Rozumiem, faktycznie zapominałam o systemie. W ostateczności biorę jednak pod uwagę Linux.
    Pamięć mi jednak szwankuje. Zerknęłam na fakturę firmy, od której kupowałam obecny komputer i wraz z licencją na system (na co mam papiery) kosztował on 2 lata temu 300 zł.
    Myślę, że pewnych rzeczy nie przeskoczę i marzenie o laptopie znów odkładam na półkę.
    Dzięki i sorry za off-a.

    OdpowiedzUsuń
  12. nie ma sprawy, taki offtop przyda się także innym użytkownikom

    myślę, że nie każdy ma chęć na wymianę sprzętu co 2 lata na hiper, super, najnowszy (i najdroższy) bo tak robi cała reszta osób naokoło

    mógłbym, owszem, ale nie widzę w tym sensu, skoro nie jestem graczem goniącym za najnowszymi produkcjami wymagającymi sprzętu o maksymalnej możliwej konfiguracji

    OdpowiedzUsuń
  13. oj widzę, że szykuje się na poważnie nowy post, właśnie zerknąłem na statystyki odwiedzin bloga (liczenie własnych wejść mam wyłączone)

    Windows
    (91%)
    Other Unix
    (7%)
    Macintosh
    (1%)

    nie spodziewałem się, że mając do dyspozycji darmowe Windowsy (=piractwo powszechne) oraz tanie Windowsy OEM aż tyle osób używa Linuksa oraz innych Uniksów, 7% to wysoki wynik jak na system alternatywny, w sumie Makówka ze swoim 1% to także Unix, choć komercyjny i dość drogi.

    OdpowiedzUsuń
  14. @Admin
    Pytanie tylko czy statystyk unixa nie podbijają różnego rodzaju boty, bo chyba Linux nie ma w PL 7%rynku.

    OdpowiedzUsuń
  15. @artur

    możesz mieć rację, jednak zamontowałem niedawno analytics, tam powinno pokazać bardziej reprezentatywne dane, jak się zbierze kilka tysięcy wejść na analytics - będę mógł podać nowe i dokładniejsze informacje

    natomiast z tego co widzę łatwe w obsłudze biurkowe Linuksy w ostatnich latach się dość rozpowszechniły, choćby za sprawą sukcesu Ubuntu

    trudność w liczeniu udziału w rynku jest jeszcze taka, że wielu użytkowników ma dual boot z Windowsem, albo instalacje Ubuntu jako program-plikopartycja pod Windowsem - sam kilka takich instalacji zrobiłem u znajomych użytkowników Windows (podziękowania za to zwykle przychodzą po pierwszym padzie Windowsa)

    jak statystycznie policzyć komputery dwusystemowe?

    Myślę, że wskaźnik odwiedzin jest jedynym na czym mogę się opierać.

    OdpowiedzUsuń