wtorek, 8 marca 2011

Jak ochronić samochód przed kradzieżą - ciąg dalszy.

W komentarzach do poprzedniego posta czytelnicy poruszyli właśnie dwie kwestie, które miałem poruszyć dziś - autoalarm i blokada pompy paliwa.


Autoalarm
Złe wieści. Wyjący alarm już na nikim nie robi wrażenia, co więcej autoalarm z wiekiem zaczyna szwankować, czujki stają się coraz bardziej zdezelowane, a ich kosztowna wymiana czasem nie przynosi efektu, bo okazuje się, że przyczyna leży w centralce, gdzie od upału puszczają stare chińskie lutowania, itp. Alarm zaczyna żyć swoim życiem, przynosząc jedynie kłopot właścicielowi. W moim starym samochodzie po kilku latach męczenia się - alarm został usunięty. Natomiast zdecydowałem się okleić auto reklamami, o czym pisałem poprzednio. Autoalarmu nie uznaję za warty zastosowania patent zabezpieczający.


Blokada pompy paliwa i różne inne "patenty"
Sprawa jest prosta, w dyskretnym miejscu w samochodzie montujesz włącznik blokujący pompę paliwa, ewentualnie inne kluczowe do odpalenia auta elementy. W poprzednich komentarzach wspomniałem o zabezpieczeniu u teścia, natomiast skoro auto jest sprzedane mogę napisać coś więcej. W dostawczaku VW, który to statystycznie mocno interesował złodzieja, należało przed odpaleniem dotknąć jednym palcem gniazda zapalniczki, a drugim palcem kawałka obramowania koło gniazdka. Inaczej auto nie ruszyło. Oczywiście analogicznych patentów na blokadę różnych komponentów jest wiele - a zasada jedna - im bardziej fikuśny, nieprzewidywany oraz szalony patent - tym gorzej złodziejowi rozprawić się z twoim autem.


W związku z rozbudową bloga posty na temat ochrony przed kradzieżą przenoszę do osobnej struktury. Ciąg dalszy tego posta możesz przeczytać TUTAJ: http://zabezpieczenie.blogspot.com/2011/07/jak-ochronic-samochod-przed-kradzieza.html

6 komentarzy:

  1. Hmmm-widze ze kolega ma pare niezlych patentow.Chyba trzeba bedzie cos zastosowac;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Może w którymś odcinku warto poruszyć sprawę samodzielnego naprawiania elektroniki, która na pierwszy rzut oka definitywnie "umarła" - zimne luty, spuchnięte kondensatory - wiedzy elektronicznej do tego nie trzeba - byle wiedzieć która strona lutownicy jest gorąca :). W ten sposób naprawa routera wifi zamiast 100 PLN wyniosła mnie 30 groszy na nowy kondensator :D Tu musiałby jakiś elektronik z doświadczeniem napisać kilka słów żeby jak najwięcej przypadków omówić.

    OdpowiedzUsuń
  3. artur xxxxxx9 marca 2011 08:55

    Z jednego artykułu nie nauczysz się elektroniki. Ja się uczę już ponad 20lat tej dziedziny i nadal większość wiedzy jest mi niepoznana. :D

    OdpowiedzUsuń
  4. artur xxxxxx9 marca 2011 08:56

    @KO
    elektroda.pl - Niemal niewyczerpane źródło wiedzy z elektroniki, mnóstwo tekstów dla początkujących.

    OdpowiedzUsuń
  5. artur xxxxxx9 marca 2011 09:00

    @KU
    A to praktyczny serwis dla majsterkowiczów -naprawiaczy: http://www.fixitclub.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie mam wielkiej wiedzy co do elektroniki, natomiast w ostatnich latach udało mi się samemu lub z niewielką pomocą naprawić trochę urządzeń elektronicznych i elektrycznych - niemal za kazdym razem były to niestykające przewody, styki, chińskie lutowania, które się utleniły... itp. Uszkodzoną antenę CB jeden koleś naprawił mi arkuszem folii po czekoladkach.

    Wszystko co na ten temat mogę napisać.

    Jeśli ktoś miałby ochotę poruszyć temat w krótkim wpisie goscinnnym - zapraszam - kontakt prawa dolna czesć menu strony.

    OdpowiedzUsuń