wtorek, 1 marca 2011

Palenie papierosów - oszczędność, rzucenie palenia...

Dzisiaj chciałbym podjąć temat papierosów. Zainspirowała mnie do tego dzisiejsza wizyta w całkowicie przebudowanym lokalu. Przebudowa została oczywiście wymuszona ostatnią zmianą prawa w kwestii palenia. Jestem oczywiście przeciwnikiem narzucania właścicielom lokali tego czy i jak mają pozwalać na palenie na terenie swojej posesji - natomiast realizacja przebudowy mi się podobała - wreszcie będę mógł wybrać się do tego pubu w weekendowy wieczór, bez konieczności intensywnego wietrzenia lub prania wszystkich ubrań w których byłem w pubie oraz dokładnej kąpieli.


Smrodek czy ładny zapach?
Nie ukrywajmy tego bowiem - dla mnie - osoby niepalącej dym tytoniowy śmierdzi starym wypchanym skunksem - mimo, iż zapach niepalonego tytoniu uważam, za bardzo przyjemny - zdarza mi się nawet sporadycznie zażywać tabaki.

Podatki, podatki... jak nie zapłacisz - pójdziesz za kratki.
Najniższa cena papierosów to około 9 zł za paczkę, na to składa się 1,50 zł za papierosy oraz 7,50 zł podatku. Mimo iż uważam się za patriotę, to jakoś nie czuję misji łatania dziury budżetowej naszym nieudolnym POlitykom.

Samodzielne skręcanie papierosów
Nie wiem jak wygląda kwestia legalności, natomiast gdybym palił starałbym się hodować własny tytoń na ogrodzie, samodzielnie suszyć na strychu oraz odpowiednio przygotować do palenia, lub zmielić na tabakę. Starałbym się także kupić tytoń bezpośrednio od rolnika. Skręcanie własnych papierosów, z własnego tytoniu nienasączanego chemią uważam w tej kwestii za "mniejsze zło".

Rzucenie palenia, czy aby na pewno oszczędne?
Raczej tak, ale tylko "raczej". Efekt oszczędnościowy jest oczywisty, natomiast problem w tym, że rzucanie palenia nie każdemu wychodzi na zdrowie. Efekty uboczne odstawienia bywają nieprzyjemnie i dla palacza i dla otoczenia. Słyszałem o przypadku - znajomy znajomego, itp., że rodzina dosłownie zaczęła byłego palacza prosić, aby wrócił do nałogu. Po rzuceniu zrobił on się tak nerwowy, upierdliwy i nieprzyjemny dla otoczenia, że nie dało się z nim w żaden sposób wytrzymać. Osobiście znałem jedną panią, która po rzuceniu palenia zaliczyła podobny "odjazd psychiczny" nie wspominając, iż rzeczywiście absurdalnie roztyła się i podupadła na zdrowiu.

Może więc, drodzy palacze, palcie sobie dalej - ale trochę bardziej respektując istnienie osób niepalących, dla których dym tytoniowy jest nieprzyjemny. I może palcie także zdrowiej i taniej, z rozmów z kolegami - palaczami wiem, że skręcanie własnych papierosów to bardzo fajny i relaksujący "rytuał".

8 komentarzy:

  1. Dobry wpis, szkoda że taki krótki

    OdpowiedzUsuń
  2. Z rzucaniem palenia jest taki problem, że wg badań klinicznych nikotynizm jest uzależnieniem silniejszym, niż heroinizm... oj coś o tym wiem, bo rzucałem parę razy :)

    A efekty z rozdrażnieniem, tyciem, wahaniami nastroju - po góra pół roku mija.

    OdpowiedzUsuń
  3. miło, że post się podoba - a poruszone tematy to tak naprawdę materiał na wiele długich dyskusji

    słyszałem wielokrotnie, że koncerny tytoniowe nasączają papierosy substancjami, które potęgują to uzależnienie

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety to przesączanie to nie tylko plotka. Obecnie tytoń jest często nasączany wieloma substancjami, kiedyś, paręset lat temu tytoń był zdrowszy(nie mówię że był zdrowy, tylko że mniej szkodził), bo jednak papieros z czystego tytoniu z ogródka, od tego ze sklepu bardzo różni się składem. Po prostu zawiera mniej szkodliwych substancji.

    OdpowiedzUsuń
  5. ciekaw jestem jak wygląda sprawa z tytoniem fajkowym, lub tym lepszym tytoniem papierosowym do skręcania w saszetkach - czy to też jest mocno nasączane chemią jak fabryczne papierosy

    tak czy inaczej, też z powodów chemicznych, wolę unikać palenia, choć czasem jest ochota - jak się samemu pali, smrodek przestaje być tak dokuczliwy

    co do zdrowia, to myślę, że bardziej szkodzi np. przewlekły stres, niż wypalenie fajki lub papieros - zakładając, że papieros byłby skręcony z jakiegoś "zdrowszego" tytoniu z ogródka

    OdpowiedzUsuń
  6. Z tytoniem z saszetek jest tak samo, ponieważ to ten sam tytoń co w papierosach.

    Lepszy jest dobry wypoczynek niż długotrwały stres lub papieros z ogródkowego tytoniu. Przy wyborze pomiędzy długotrwałym stresem i możliwością nadciśnienia oraz chorób serca a okropnym zapachem, i ryzykiem raka płuca także uzależnieniem to papieros wydaje się być "mniejszym złem"

    OdpowiedzUsuń
  7. znajomy ma właśnie taką przewlekłą sytuację stresową i jak twierdzi, możliwość zapalenia kilka razy dziennie go uratowała, wcześniej nie palił

    co do chemii - pozostaje nam zatem czekać, aż jakiś hodowca wypowie się na temat tytoniu z własnego ogródka :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Właśnie odstawiam systematycznie papierosy, zmniejszając ich liczbę na dzień, aż do całkowitego zaprzestania. Jest cholernie ciężko. Organizm szaleje...

    O tytoniu do skrętów, mogę powiedzieć, że jest gorszy, niż ten, zawarty w papierosach. Okropne świństwo, potwornie nasączone chemią. Co ciekawe, na opakowaniach tytoniu nie jest podawana zawartość nikotyny i substancji smolistych, a przynajmniej na tym, którego ja używałem "Casablanca" wiśniowo-waniliowa.

    Z moich obserwacji reakcji mojego organizmu jasno wynika, iż łatwiej było rzucić palenie jeszcze jakieś kilkanaście lat temu, bo tytoń nie był tak zanieczyszczony. Pozostaje również kwestia przekłamywania rzeczywistych trudności w rzuceniu palenia, sugerując nieustannie, że jest to bardzo trudne. Takie przekonanie się buduje nieustannie i wiara w porzucenie nałogu maleje...

    Warto zobaczyć, co ma do powiedzenia ten koleś: http://www.allen-carr.pl/ (nie musicie kupować książki, żeby rozkminić), który wyjaśnia, na czym polega uzależnienie. Kompletnie przewartościowuje...

    Co zawierają papierosy, można przejrzeć na tej, śmiercionośnej liście: http://www.tobacco.org/Resources/599ingredients.html

    Arszenik. Itd... Mało budujące...

    OdpowiedzUsuń