czwartek, 3 marca 2011

Piwo dla wszystkich!

Dziś ciąg dalszy postu o uzależniających przyjemnościach. Wspomniałem, że absolutnie, jako piwny koneser, nie muszę pić drogich importowanych piw, ponieważ w kraju mamy także powody do dumy. Co więcej nasze specjały są w dobrej cenie - a więc oszczędnie.


Piwo Lubuskie
Bardzo smaczne, klasyczne piwo dostępne w okolicach 2 zł w Piotrze i Pawle. Browar Witnica. Dobrze dobrana goryczka, nie za mocna, ale także nie jest to piwo łagodne jak baranek. To mój stały punkt programu podczas wizyty we wspomnianym sklepie.


Piwo Noteckie
Browar Czarnków. Dostępne u mnie w dwóch odmianach - jasne niepasteryzowane oraz ciemne. Koszt 2,20 - 2,50 zł w Piotrze i Pawle. Ciemne jest naprawdę dobre, ale to jasne ma opinię jednego z najlepszych polskich piw. Smak rewelacyjny, przyjemny zapach świeżego piwa, delikatna goryczka. To jest piwo, które kupiłbym w prezencie gościowi z zagranicy, aby udowodnić oczywistą dla mnie wyższość Polskiej Kuchni nad jakąkolwiek inną.


Romper Strong
Piwo typu "tanie piwo z marketu" dostępne w Żabce po 2 zł. Piwo udające Warkę Strong, ale o trochę mniejszej mocy. Niby nic specjalnego, ale na tle innych tanich piw z marketu jest całkiem znośne. Niektórzy umieszczenie go w jednym poście z Lubuskim i Noteckim potraktują pewnie jak świętokradztwo, ale ja mam niezły patent na taniego Rompera - Podgrzewam go w mikrofalówce z odrobiną ziół oraz korzeni i tym sprytnym sposobem otrzymuję ekspresowo pyszny grzaniec, ciekawy w smaku, ale nie powalający na kolana nadmiarem alkoholu. Specyfik kilka razy postawił mnie na nogi po przemarznięciu.

Ten krótki post oczywiście nie wyczerpuje tematu, to tylko namiastka tego co można powiedzieć o tanich lokalnych piwach. Czekam na wasze komentarze.

18 komentarzy:

  1. Jestem niezwykle wybredna w niektórych tematach i uważam, że jednak nie na wszystkim warto oszczędzać. Na zdrowiu nie warto. Przerażają mnie te wynalazki piwne, co obok piwa nigdy w życiu nie stały. Piję rzadko i mało, więc pozwalam sobie na lepszej jakości trunki, wybieram jednak niemieckie i czeskie browary, tego typu powyższe produkty omijając szerokim łukiem. Z polskich wchodzi mi tylko Żubr.
    Ale za to dojrzewam do produkcji własnego piwa. Mam na to warunki i powoli nabieram chęci. I co ważne, jest to o dziwo legalne. Jeszcze to sprawdzę, ale chyba tak.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem czy się zrozumieliśmy, ale wymienione w poście dwa pierwsze piwka są jednymi z lepszych piw na rynku. O niskiej cenie decyduje tu raczej brak reklam w TV i billboardów na ulicach.

    Tu jest prawdziwa oszczędność, na wspieraniu lokalnej produkcji, a nie na piciu podłego wynalazku "made in Tesco".

    Wspomniany na końcu Romper (grupa Okocim) to próba udowodnienia, że z przeciętnego piwa z masowej produkcji można także uzyskać ciekawy efekt. Żubr to niestety także masowa produkcja przemysłowa.

    OdpowiedzUsuń
  3. Aha, jestem 100% pewny, że świeże Noteckie jasne pobije w swojej klasie wszystkie czeskie i niemieckie piwa dostępne w naszym trójkącie granicznym.

    OdpowiedzUsuń
  4. Oczywiście, to kwestia gustu, a o gustach się nie dyskutuje :-) Żubr mi smakuje i najważniejsze, nie chce mi się po nim rzygać, za przeproszeniem. Co na przykład zdarza mi się po Żywcu, teoretycznie- dobrym piwie.
    Mnie przerażają tego typu piwa, które produkuje się w ten sposób, iż do jakiegoś koncentratu, bliżej nieokreślonego pochodzenia (diabli wiedzą, czy nie chiński) wlewa się spirytus, podpisuje "strong" i sprzedaje za 1,50 zł, jako piwo.
    Przykro mi, ale do tej pory nie spotkałam lepszego piwa niż czeskie. Noteckiego nie próbowałam, ale jeśli jest równe słynnemu lwóweckiemu, to podtrzymuję swoje zdanie. Ale to tylko moje zdanie, wybrednego konsumenta :-) Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Żywiec od jakiegoś czasu, powiedzmy, średnio mi smakuje, mam taką myśl, że powinni więcej kasy włożyć w proces produkcji i jakość - mniej we wszechobecną reklamę.

    Co do tych koncentratów to się zgadzam - masakra.

    Noteckie jest natomiast lepsze niż Lwóweckie, szkoda, że tego drugiego kupić nie mogę.

    Od czeskich piw rozpocząłem swoją karierę i oddaje im należny honor, natomiast w Polsce też jest jakaś nadzieja :)

    OdpowiedzUsuń
  6. artur xxxxxx4 marca 2011 12:46

    Pewnie, że produkcja piwa jest legalna i łatwa Dużo łatwiejsza niż wina, którego produkcja też jest legalna.

    OdpowiedzUsuń
  7. artur xxxxxx4 marca 2011 12:48

    Sprzedaż takiego piwa jest za to "przestępstwem karno - skarbowym". :)

    OdpowiedzUsuń
  8. wiesz, tak globalnie patrząc to chyba sam fakt że człowiek żyje to już przestępstwo karno-skarbowe

    OdpowiedzUsuń
  9. marcin wiesmak

    Czy piwo noteckie mozna spotkac tylko w Wielkopolsce? Bo tu na Kujawach wogole go nie widac.

    OdpowiedzUsuń
  10. Browar Czarnków wymiata...polecam wszystkim. Od razu odstawicie Tyskie, Żubry itp.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja Notecki kiedyś kupiłem z sklepie w zachodniopomorskim. Znalazłem je także w jednym z barów na deptaku w Szczecinie

    OdpowiedzUsuń
  12. Noteckie jest dostępne na Dolnym Śląsku w Piotrze i Pawle, ale to poznańska sieć handlowa i jest chyba tylko w większych miastach u nas.

    Z wielkopolskich specjałów lubię jeszcze kawę Astra.

    OdpowiedzUsuń
  13. Swoją ciekawe jest to jak wiele jest produktów regionalnych, które jakością i ceną przewyższą najbardziej znane marki.

    OdpowiedzUsuń
  14. Zgadza się, ja mam taką zasadę - jak gdzieś jestem - czy to w PL czy za granicą - staram się wypytać miejscowych co i jak i przestawić na produkty regionalne.

    I taniej i smaczniej niż przemysłowa masówka, szczególnie na południe od PL.

    OdpowiedzUsuń
  15. Jeżeli będzie Pan przebywał w woj. podlaskim, polecam spróbować Łomżę Niepasteryzowaną. Smaczne, niepasteryzowane piwo za przystępną cenę.

    OdpowiedzUsuń
  16. Widziałem je gdzieś przelotnie na Dolnym Śląsku, butelka podobna do Noteckiego, ale akurat nie kupiłem. Jeśli znajdę znów - na pewno spróbuję.

    Zielona, zwykła Łomża puszkowa jest dla mnie całkiem, całkiem.

    OdpowiedzUsuń
  17. Szanowna Riannon,
    nie wierz w historie tanich piw robionych z "jakiegoś koncentratu, bliżej nieokreślonego pochodzenia (diabli wiedzą, czy nie chiński) wlewa się spirytus, ". To wierutna bzdura. Chociażby z tego powodu, że na PET-cie MUSIAŁABY być banderola. Jeśli banderola jest na 4,5% koktajlach "Sobieski" to na strongach o znacznie wyższym "%vol-tażu" byłaby tym bardziej. Oszczędność (w tym wypadku, jak wszyscy wiemy, kosztem jakości) polega na skróceniu do minimum czasu fermentacji (użycie szybkopracujących drożdży odpornych na wysoki alkohol) i czasu leżakowania, kiedy odfermentowane piwo powinno "się przegryźć" - harmonizacja smaku. Wszystko to daje kiepski efekt. Ale NA PEWNO nie ma tam spirytusu. Piwa takie robione są pod określony segment rynku: "nieważne co, ważne by sponiewierało".
    Wracając jeszcze do wielkoprzemysłowych piw - praktycznie wszystkie robione są metodą High Gravity (opis tutaj: http://pl.wikipedia.org/wiki/HGB_%28piwo%29). Niezależnie co tam napisali najczęściej rozcieńcza się dopiero przed rozlewem. Powód jest prosty: wcześniejsze rozcieńczenie zwiększa objętość a co za tym idzie zajmuje cenne miejsce.
    Maksymalne skrócenie procesów technologicznych plus HGB daje takie, a nie inne efekty. Ambicją prezesa jednego z wiodących browarów w naszym kraju, gdzie kiedyś pracowałem, było zjechanie z kosztami produkcji do 8$ za hektolitr.

    ps. przepraszam, że dopiero teraz "obudziłem się" z komentarzem, ale też i całkiem niedawno trafiłem na ten blog.

    OdpowiedzUsuń
  18. Osobiście jestem smakoszem piw z minibrowarów restauracyjnych. Jeżdżąc po Polsce zakosztowałem trunków z Wrocławia (Spiż, Bierhalle), Warszawy (Browarmia. Cena... koszmarna!!!), Krakowa (CK Browar), Lublina (Grodzka 15) i z Płocka (Browar Tumski i Krakowskiego) skąd pochodzę i mieszkam. Piłem piwa, których częścią wspólną było "NIE jestem piwem z browaru o produkcji 1000^2 mln hektolitrów sprzedawanych w 100 krajach świata".
    Wszystkie mają coś w sobie.
    Bardzo cenię Browar Witnica za ich Lubuskie, Browar w Ciechanowie za Ciechana Wybornego. Jednak nie ma to jak wyjść do Browaru Tumskiego i wychylić Pilsa lub Stouta (oba po 6 zł za 0,5l) na starówce w piękny letni ( lub wiosenny) dzień.
    Poza tym, w minibrowrach czai się nutka niespodzianki. Nie zawsze miłej, ale nigdy nie wiadomo jak będzię smakować szklanica piwa za tydzień.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń