poniedziałek, 18 kwietnia 2011

Przeprowadzka do mniejszego miasta - atrapy kamer i... rynków staromiejskich

Pisząc na blogu antykradzieżowym o atrapach kamer w monitoringu, w pamięci miałem niedawną rozmowę w internecie z młodą osóbką potępiającą mnie za artykuł o samochodzie Dacia Logan MCV, a konkretnie o patencie na 'zaopatrzenie'. No bo jak można zachowywać się nieuczciwie i pchać autem w przecudne staromiejskie uliczki, aby załatwić swoje przyziemne sprawy? Rynki i centra miast nie są przecież od tego by, o zgrozo, robić interesy, zakupy, pracować.... CZYŻBY?

Może Wikipedia pomoże? http://pl.wikipedia.org/wiki/Rynek

Niestety obecna postać staromiejskich rynków to zaprzeczenie ich pierwotnych i naturalnych funkcji urbanistycznych, to najczęściej ATRAPA rynku!

Przeprowadzka do małego miasta, nie była dla mnie łatwa decyzją, jednak z perspektywy czasu i częstych wypadów do Poznania, czy Wrocławia nie żałuję - pomijając inne życiowe argumenty - centra tych miast zdecydowanie nie służą ich mieszkańcom. Wielu z nich całymi miesiącami nie zagląda na rynki, które rzekomo są ich dumą!

Poniżej małe porównanie rynków Poznania, w którym spędziłem długie lata, oraz Starogardu, gdzie często bywam na wakacjach i urlopach. Kilka zdjęć zdziała więcej niż tysiąc słów.


Poznań - Stolica Wielkopolski - aglomeracja 950 tys. mieszkańców

Duma Wielkopolan. Niezwykle piękne i ładne - ale co to jest? Dekoracja filmowa?


A tak to niestety wygląda na co dzień, jak turystów nie ma, a studenci leczą kaca.



Starogard Gdański - stolica Kociewia - 48 tys. mieszkańców

Leniwe niedzielne popołudnie, po spacerze w pięknym parku można zjeść tanio na rynku.


I tak to wygląda na co dzień! Ten rynek naprawdę aktywnie żyje i służy ludziom!


No tak, ale co zwykli ludzie i ich codzienne życie obchodzą współczesnych urbanistów, ekologistów, polityków i Młodych-Wykształconych-Z-Wielkich-Miast (to ja! to ja!) ślepo podążających (aaa, to już nie ja! :P) za Autorytetami Moralnymi.

Pozdrawiam!

4 komentarze:

  1. chyba mój komentarz nie mógł być zamnieszczony i przepadł.. szkoda

    OdpowiedzUsuń
  2. sprawdziłem skrzynkę spam - niestety pusta więc to nie to

    a ja komentarzy nie cenzuruję o ile nie ma słów na k i ch oraz osobistych wycieczek nie związanych z tematem

    na wszelki wypadek lepiej długie komentarze pisać w edytorze tekstu i potem wkleić

    czasem zarówno serwery gugla jak i nasz komputer lubi robić figle prze długich komentarzach

    napisz choć w skrócie o co chodziło - to odpowiem

    OdpowiedzUsuń
  3. Stary Rynek w Poznaniu stanowi podstawowe miejsce spotkań w mieście i na ogół jest pełny ludzi. Nie wiem, o jakiej porze trzeba tam zajść, żeby zobaczyć te rzekome pustki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Na ogół = piątek popołudnie, weekend, okres urlopowy. Turyści i studenci. W normalny dzień w godzinach pracy jest całkiem pustawo.

    Rynek w mniejszych miejscowościach to często realne - bijące serce miasta - i funkcjonujące centrum dla jego mieszkańców.

    W Poznaniu prawdziwy rynek dla zwykłych ludzi to np. Rynek Jeżycki. A nie ta Cepeliada w centrum.

    OdpowiedzUsuń