środa, 6 kwietnia 2011

Tani domek - przeniesiona chatka z bali

Dzisiaj zapraszam do przeczytania kilku słów o chatce, którą postawili Ania i Damian Dębscy z bloga Stajnia w Helenowie. Ładny, własny domek to marzenie wielu z nas. Przeczytajmy zatem jak oni zrealizowali swoją wizję.
chatazbali
(...) mieszkamy w przeniesionej chałupie z bala, z tym że nasza została rozłożona na części tzw. pierwsze i zapakowana na lawetę. (...)
Znam niedogodności nieidealnie (eufemizm) wykończonych domów z bala, mimo że mój dom i całoroczny i szczelny i ciepły (OK, poza podłogą, nasz błąd konstrukcyjny).

Ale naszego domku na kurzej łapce nie zamienimy na żaden inny. Dużo w nim dobrego ducha (albo dobrych duszków).
Potwierdzam również, że taniej się nie da. Wyobrażenie o poniesionych przez nas kosztach da odjęcie jednego zera od kwot zwyczajowo przeznaczanych na dom 140 mk pow. uż.
Oczywiście nie udałoby nam się nigdy bez Wandergesellen, czyli najlepszych na świecie wędrownych cieśli. Jeśli kiedykolwiek zobaczycie dziwnych autostopowiczów to radzę zatrzymać się i koniecznie ich wziąć. Nie ma lepszych cieśli.
Nasza chatka - kosz
Budżet startowy 30 000 PLN + oszczędności rzędu 4 tysięcy (proszę się nie śmiać..)+ pożyczki od rodziny łącznie z 5 tysięcy
Koszt projektu: zero
Koszt uzgodnień z konstruktorem: 1 butelka płynu
Kupno chaty z bala, której nie chciał skansen: 6000zł
Rozbiórka i transport: wuj z lawetą
Fundamenty: 2 Ukraińców i gruszka z betonem (3000zł)
Ekipa: dwóch Wandergesellen, cieśla podlaski Stanisław z synem, mój mąż jako popychle, ja jako kuchta. Zakwaterowanie na placu w kempingu.
Nowe drewno na uzupełnienie, kotwy gwoździe i inne materiały, więźba, dach z blachodachówki, komin, wynagrodzenie dla ekipy za 3 miesiące pracy (Wandergesellen wzięli śmieszne pieniądze, p. Stanisław też niewiele): i skończyła się kasa. Dom stał przykryty.

Zamieszkaliśmy na podłodze z desek odpadowych i z foliowymi oknami, smażąc jajecznicę na ognisku i szczęśliwi jak nie wiem co ;)
Przez 7 lat standard stopniowo się polepszał, teraz mamy dwie łazienki a w drugiej to nawet i drzwi będą :D No i doszło dwoje dzieci. Kominek + CO i wszelkie wygody :)
Powiem tyle: niewymagający jesteśmy i zahartowani, a wymagania mamy dość adekwatne do możliwości finansowych. No i w drewnianym mogliśmy zamieszkać w stanie surowym, a w murowanym by się nie dało.
Chwała Wandergesellen. I panu Stanisławowi też :)
I jeszcze jedno: inżynierzy w rodzinie się przydają: nie płaciliśmy za projekt i wykonanie wewn. inst. elektrycznej, projekt przyłącza wod-kan i gazowego. Fakt, że jestem architektem wnętrz też troszeczkę ułatwił.
(Ale teraz nie wiem jak te pierwsze pół roku wytrzymaliśmy, bez niczego dosłownie. Chyba dlatego, że była wiosna, a my byliśmy młodzi, i wolnych zawodów. I kąpaliśmy się\praliśmy u rodziny...)

3 komentarze:

  1. Wspaniała sprawa. :)

    Jestem ciekaw jak wygląda sprawa kosztów utrzymania takiego domku w ciągu roku? Ogrzewanie? Jakieś remonty?

    OdpowiedzUsuń
  2. zanim odpowiedzą autorzy wątku, powiem co wyczytałem w internecie - pomysł mnie osobiście zachwycił

    koszty mogą być wyższe niż w domku klasycznym, ale zależy to od typu ocieplenia i ogrzewania

    domek może wymagać częstszego dbania i zabiegów konserwatorskich - np. lakierowanie co parę lat, impregnacja, szczególnie na zewnątrz

    OdpowiedzUsuń
  3. witam serdecznie jestem na etapie przeprowadzki na wieś...dom już do przeniesienia znalazłam, teraz szukam cieśli...historia o panu Stanisławie mnie urzekła .byłabym wdzięczna za namiary do niego ...może by sie zgodził na pomoc w moim przedsięwzięciu....za informację będe wdzieczna
    ewa

    OdpowiedzUsuń