piątek, 15 kwietnia 2011

Tanie odpowiedniki perfum - podróbki - męski punkt widzenia

Trochę śmieszy mnie i żenuje sytuacja, gdy mężczyźni z całkowitą powagą ekscytują się markowymi perfumami, markowymi ciuchami, itp.. Oczywiście dla niektórych im drożej tym lepiej, im bardziej ekskluzywnie tym większa duma, im bardziej modnie i stylowo - tym większa ich pewność siebie. Metroseksualne pranie mózgu robi swoje.

Oczywiście wszystko w życiu ma swoje miejsce - także drogie markowe perfumy - sam takie gdzieś w kącie szafki posiadam na różne okazje - ale jeśli drodzy koledzy budujecie na tym swoją męskość i pewność siebie - to muszę was niestety zmartwić. Wylanie na siebie choćby tony drogich perfum i ubranie w najdroższe ciuchy nie doda wam ani jednego procenta męskości i własnej wartości. Pewność siebie zbudowana na czymś takim - jest ulotna jak zapach tych perfum.

Po prostu nie tu leży męskość i jakaś wartość człowieka, a najlepszy markowy 'label' nie zakryje głębokich kompleksów na dłużej.

Chłop po robocie - stylizacja, balsam do ciała i markowe perfumy?

Jeśli przypadkiem spotykacie się z dziewczyną, która poleciała na was głównie z powodu dobrych kosmetyków, markowych ciuchów i dobrego auta, no to życzę miłej zabawy - ale tak na serio, to nic poważnego z tego nie będzie (no chyba, że poważne problemy w waszym związku jak kiedyś przyjdzie kryzys finansowy).

Czesiek Hydraulik - Zawsze do usług! Entuzjazm i gotowość bojowa!

Jeśli kobieta kocha swojego chłopa naprawdę to będzie go kochać także kiedy wróci z roboty, z kopania ogródka, z garażu, itp. umorusany smarem i spocony. Jeśli jesteś facetem z krwi i kości - to będziesz nim także w starych dżinsach i brudnym podkoszulku a'la Bruce Willis ze "Szklanej Pułapki" (Offtop: Czy Widzieliście kiedyś Boże Narodzenie bez Szklanej Pułapki na Polsacie?)

Oczywiście jeśli ten męski pot i brud zostawiony na dłużej zafermentuje - a do tego dojdzie zapach przetrawionego alkoholu - to nawet wielka miłość może tego nie wytrzymać. Z tych spoconych dżinsów trzeba w końcu wyskoczyć, podkoszulkę wrzucić do prania, a potem prysznic, golonko, dezodorant i może jakieś perfumy dla odświeżenia? Ale zaraz? Czy muszą być to kosmetyki super drogie i ultra markowe?

Kobieto - kochaj swojego chłopa, gdy przyjdzie spocony po robocie :)

13 komentarzy:

  1. (Offtop: Czy Widzieliście kiedyś Boże Narodzenie bez Szklanej Pułapki na Polsacie?)
    -A czy widzieliście kiedyś Wigilię bez Kevina samego domu?

    OdpowiedzUsuń
  2. facet "pachnący" zapachem a'la woda kolońska z czasów PRL-u :( ... o nie !!!!! nawet największe zauroczenie tego nie wytrzyma

    OdpowiedzUsuń
  3. nie musisz zaraz kupować za 4 zł jakiegoś warsa, brutala, przemysławki czy wody brzozowej rodem z filmu miś

    są jednak nowoczesne i świeże zapachy naprawdę w dobrej kategorii cenowej, są dobre podróbki, itp.

    można pachnieć naprawdę dobrze wydając grosze - trzeba wiedzieć jak - ale można przed randką zahaczyć o Empik i wykańczać darmowe testery (to dla mnie dopiero obciach i żenada!)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak mawiała moja rodzicielka "na perfumach się nie oszczędza". Proponuję eau de naturelle jeśli chcesz oszczędzić. Kupno dobrej jakości perfum czy częściej wody toaletowej raz do roku to naprawdę nie wydatek. Tego się nie wylewa na siebie litrami...

    OdpowiedzUsuń
  5. wpis adresowałem bardziej do panów i co jest/a co nie jest ważne dla bycia "męskim"

    chodzi o to, że markowy perfum nie uczyni z ciamajdy macho

    OdpowiedzUsuń
  6. marcin wiesmak

    Jedyna wartoscia mezczyzny jest Jego wiara we wlasny Honor !

    OdpowiedzUsuń
  7. no właśnie, pewnych ważnych rzeczy nie zastąpią lans i pozory

    dobry kosmetyk dla faceta może być najwyżej jak rodzynek na torcie - nic więcej - tyle że marnym rodzynkiem się człowiek nie naje

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie chodzi o to, żeby mężczyzna przychodzący po ciężkiej, fizycznej pracy pachniał fiołkami, ale o to, żeby na co dzień umiał ubrać się gustownie, miał wyczyszczone, dobrej jakości buty (podstawa!), zadbane paznokcie i jak czymś pachnie to niekoniecznie wodą Wars. Oczywiście, rozumiem, że nie każdego stać na dobre perfumy. I nigdy w życiu nie skreśliłabym faceta dlatego, że nie ma markowych ubrań czy kosmetyków. Ale nie lubię niechlujstwa. I uważam, że jak pana szanownego stać na codzienne piwko to mógłby też zainwestować jakieś 150 zł w dobre perfumy, jak jest na nie promocja. Niestety, wygląd, zapach, to wszystko przyciąga i liczy się. Nie idziemy do łóżka z bezcielesnym intelektem. Zresztą panowie propagujący postawy jak z tego posta sami oglądają się za zadbanymi kobietami, a nie za urodowymi minimalistkami ograniczającymi się do wody, mydła i pasty do zębów.

    OdpowiedzUsuń
  9. no kolego, jak wydajesz 150 zł na perfumy to naprawdę jesteś bogaty student (gratulacje! poważnie i szczerze!)

    ale ja uważam, że dla studenta (i dla zadbanego chłopa) wystarczy jakaś woda kolońska wiodących sportowych firm dla mężczyzn, albo fajny dobry i głęboki zapach, ale niekoniecznie renomowanej firmy, której reklamy widzi się w każdym top magazynie - max kilkadziesiąt zł za naprawdę top kosmetyk zupełnie wystarczy - na co dzień woda po kilkanaście zł max

    płacenie po kilkaset zł za hiper markowy perfum to po prostu (przepraszam ewentualne czytające to damy - ale nie mogę inaczej) dawanie się dupczyć systemowi, matrixowi, sojuszowi korporacji z polityką, itp. (co tam kto woli z teorii spiskowych)

    jako człek lubiący pachnieć dobrze (ale bez przesady) wolę sprowadzić sobie z Francji, albo znaleźć okazyjnie w PL, dobrą podróbę o dobrze odwzorowanej recepturze

    ewentualnie toleruję klasyczne marki, które nie przesadzają z budżetem reklamowym (za który to w końcu JA płacę) - Old Spice, Aspen, itp.

    do czasów studenckich wracając - kumpel psikał się jakimś nowym świeżym kanionem, woda kolońska za kilkanaście zł i wśród panien miał wzięcie że hej (a zapach dość przeciętny?)

    Ja pryskałem się klasycznym Maklerem (to był naprawdę ładny, delikatny drzewny zapach) za tylko trochę większą sumę - od święta niebieskim Adidasem kupionym w Niemczech - i jakoś żadna nie narzekała!

    OdpowiedzUsuń
  10. Dobra, wypowiem się jako dama i to w dodatku studentka. Nie wiem o jakim poziomie życia mówimy i czy autor oszczędza hobystycznie czy dlatego, że nie ma innego wyjścia. Jeśli spotykam się z facetem to liczę na to, że on będzie się starał dla mnie zadbać o swoją powierzchowność tak jak ja dbam o swoją dla niego. Jasne, że kosmetyki to nie wszystko, ale na pierwszych randkach liczy się właśnie powierzchowność. Jestem w stanie odróżnić dobre męskie perfumy od kiepskich i jak przedmówca uważam, że na perfumach się nie oszczędza. A co do pana Cześka - sorry, chciałbyś żeby twoja kobieta nie goliła nóg bo maszynki są drogie, a jeśli ją kochasz to będziesz ją kochał i bez tego? Swoje perfumy kupiłam w internecie, za cenę 50% niższą niż w sklepie, który i tak jest taki a wtedy dodatkowo była promocja. Trzeba tylko wiedzieć gdzie szukać.

    I szczerze mówiąc zarówno ja jak i moje koleżanki wolimy facetów zadbanych: ładnie pachnących, z czystymi paznokciami, butami, włosami, zadbaną cerą, gustownymi, dobrze dobranymi ubraniami. Dobre perfumy nie zmienią ciamajdy w macho (i dobrze, bo mało która lubi macho), ale może dodać ciamajdzie dodatkowe punkty na randce. No i perfumy to inwestycja. To coś czego się nie widzi, ale co "sprawia wrażenie". Nawet jeśli ktoś nie zarejestruje tego świadomie, to i tak masz plus dziesięć do "ogólnego wrażenia".

    Oraz, na litość boską, mówi się PERFUMY a nie PERFUM.

    OdpowiedzUsuń
  11. Na żadnych randkach nie liczy się dla mnie powierzchowność - i nigdy nie liczyła.

    O dbaniu o siebie jest tu dużo - dot. kobiet i mężczyzn, o kosmetykach też.

    Oczywiście Pan Czesiek to żartowniś z 4FunTV - ja promuje tu zadbanie o siebie.

    Ale umiar, tzw. dobre perfumy (te po kilkaset zł) czy obwieszenie się markowymi ciuchami i gadżetami to żadna inwestycja np. dla osoby niezamożnej albo takowego studenta - a wręcz rzecz szkodliwa ze względu na relacje międzyludzkie - o czym napiszę.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja lubię zielonego Bonda za 7 zł - z moją ukochaną babcią się mi kojarzy. To pisząc używam go tylko jak jestem sam. na jakieś wyjścia to coś zdecydowanie droższego: D&G, Georgio Armani, Aqua di Gio (czy jak to tam się pisze). W przypadku perfum to jednak dostaje się to za co się płaci. Moje panie też powinny ślicznie pachnieć, m.in. perfumami, ale też sobą.

    @RO
    "Na żadnych randkach nie liczy się dla mnie powierzchowność - i nigdy nie liczyła." Sam się chyba oszukujesz :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Na wstępie - świetny blog i z przyjemnością zajrzę ponownie.

    Co do perfum, to nie wspomniałeś o ważnej rzeczy. Każdy z nas inaczej pachnie, bo inaczej się poci. To zależy od aktywności, diety, hormonów, a nawet rodzaju noszonych ubrań. (Nie wspominam nawet o tak oczywistych rzeczach jak alkohol i papierosy). Dlatego nie na każdym te same perfumy będą tak samo się "prezentować".

    Z powyższych czynników podkreśliłabym odżywianie. Często sportowiec racjonalnie się żywiący pachnie po treningu lub po zawodach lepiej niż kiszący się za biurkiem pracownik, który wcina od rana drożdżówki, ciastka, fast-food i popija kawą.

    Osobiście perfum nie lubię (zwłaszcza latem!), mam zbyt wrażliwy nos, bardzo szybko mnie męczą nawet w minimalnej dawce.

    Co zupełnie nie przeszkadza, by cieszyć się życiem i innymi przyjemnościami. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń