poniedziałek, 23 maja 2011

Co robić w razie utraty pracy? Część 2. Upadek na 4 litery.

Kiedyś obserwowałem siostrzeńców bawiących się na wysokim fotelu. Jeden z nich zrypał się, bęc, i spadł na swoje cztery litery. Było dużo płaczu. Następnego dnia drugi z nich zabrał się za ujeżdżanie fotela, tyle że pod fotelem podścielił sobie dużą poduchę.


Skoro małe dzieci potrafią wyciągnąć wniosek z obserwacji sytuacji innych osób - to dlaczego nie potrafi go wielu z nas? A w szczególności ci pracujący na etacie - z pewną wypłatą kolejnego 10-go. (Fotel moich siostrzeńców także wydawał się miękki i stabilny.)

Poduszka finansowa
Skoro zapewne prędzej czy później czeka nas finansowy upadek na 4 litery należy sobie przygotować poduszkę finansową. Wszelkie oszczędności do zrobienia to temat który będzie tu jeszcze nie raz poruszany. Oszczędności, szczególnie lokowane w metalach szlachetnych, są dość modne w kręgu blogów na mojej liście. No tak, ale szanowni panowie autorzy raczej nie "oszczędzają" :) oni "inwestują".

Ja dziś zaproponuję co innego - stworzyć sobie małą poduszkę finansową na naszych zobowiązaniach. I tak na przykład: ja mam nawyk tworzenia nadpłat i opłaty za energie mam zapłacone maksymalnie do przodu, gaz opłacony za cały rok, spółdzielnie na kilka miesięcy naprzód, to samo z wieloma innymi opłatami i wszelkimi abonamentami. W razie finansowego "bum" - przynajmniej w tej kwestii mogę spać spokojnie przez kilka miesięcy.

Wiele porad oszczędnościowych/inwestycyjnych radzi dokładnie coś przeciwnego, aby raczej odwlekać płatności do ostatniej chwili - jako stary wyjadacz mówię wam jednak, że warto mieć dodatni stan zobowiązań (duże nadpłaty). Mimo, że ta kwota ulokowana na lokacie w banku przyniosłaby teoretycznie jakiś procent, mimo, że można by obracać tym na giełdzie i zarabiać. Ale sorry panowie zaradni inwestorzy, nie przy tych stopach procentowych i sytuacji na rynku. W dobrze zbudowanym portfolio finansowym można mieć także aktywa nie przynoszące zysku, ale zabezpieczające nas z innej strony.

3 komentarze:

  1. Moim zdaniem nadpłacanie to lekka przesada, to już lepiej mieć naprawdę "poduszkę finansową" w postaci poduchy wypchanej gotówką, na wypadek utraty pracy.
    Gaz będzie Pan miał już opłacony do końca roku ale po 3 miesiącach może Pan już nie mieć co do garnka włożyć ;)

    Jako że to mój pierwszy komentarz - pozdrawiam i gratuluje bardzo udanych blogów.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja rozumuje tak - opłacając np. wspomniany gaz do końca roku odejmuje sobie także kłopotu i latania z rachunkami co miesiąc, bądź robienia osobnych przelewów co miesiąc, robię hurtem wpłatę wszystkich prognoz - jednym przelewem - te kilkaset zł i zapominam o sprawie. Inkasenta też nie muszę wpuszczać co miesiąc do domu.

    Podobna analogia z innymi opłatami. Oszczędzam dużo czasu i nerwów. Oszczędzam czas.

    Nadpłacanie lekkie lub większe w zależności od zasobów finansowych. Pozwala łatwiej uniknąć wpadnięcia w sytuację niedopłacania, choćby przy lekkim tąpnięciu finansowym - a tu już przestaje robić się wesoło.

    Najczęściej dość szybko idzie wezwanie do zapłaty, sąd, komornik, rejestr długów. Odcinanie mediów. Same odsetki karne lubią rosnąć bardzo szybko.

    To takie przeciwieństwo stanu zadłużania się - nauczone od pewnego starego praktyka biznesu pamiętającego czasy siermiężnego PRL, który przetrwał niejeden kryzys. A co? Trzeba się uczyć od najlepszych.

    PS. Dzięki za miłe słowa.

    OdpowiedzUsuń
  3. Odsetki to dopiero gratka! Dajcie mi taki bank, który daje takie oprocentowanie (ok 14%).
    Ja tam nie wspieram monopolistów nadmiernie ;p Ale założenie jest takie: należy zgromadzić fundusz pozwalający utrzymać się na minimalnym poziomie kilka miesięcy, a przynajmniej pozwalający pokryć ciążące na nas zobowiązania.
    Nie podoba mi się jak ludzie wydają każdą złotówkę, która im zostanie... podusia miła rzecz:)

    OdpowiedzUsuń