niedziela, 15 maja 2011

Czy zbieranie puszek to wstyd?

Statystyki pokazują, że to jedno z pytań dość często zadawanych przez osoby wchodzące na mojego bloga z google.pl, skoro tak - wypada abym w końcu odpowiedział co myślę.

Otóż wstydziłbym się wyciągać puszki ze śmietników. Nie cierpię smrodu śmieci. Nie uważam to za zbyt przyjemną ani higieniczną rzecz. To jest rzeczywiście wstyd. No chyba, że chodzi o zabranie do skupu puszek, które mieszkańcy osiedli domków jednorodzinnych wystawiają w reklamówkach na płot, czegoś takiego bym się nie brzydził, jeśli byłbym w potrzebie.

Absolutnie nie wstydzę się jednak zbierania i zaniesienia do skupu puszek "swoich własnych". Rodzinne imprezy, wakacje, napoje energetyczne, cola - w mojej rodzinie raczej nie pije się mocnych alkoholi, jeśli już to piwo - więc i puszek się trochę nazbiera. Aktualnie wystawiam je koło śmietnika.

Nie wstydziłbym się także zbierania i sprzedaży puszek ze swojej posesji lub z jej otoczenia - w ramach obowiązku utrzymania czystości narzuconego przez miasto - niedaleko mojej firmy jest pub, i część klientów w nocy wychodzi na "oszczędną dopitkę" w okolice posesji. Po zainstalowaniu czujek i oświetleń dewastacji już nie ma - ale puszki pozostają. Je także wystawiam koło śmietnika.

Nie wstydziłbym się zbierania puszek w ramach akcji ekologicznych - oczyszczania rezerwatów, jeziora, lasu, parku z których korzystamy wszyscy. Gdybym był "nastawiony" na zbieranie puszek - zbierałbym je podczas spacerów z wymienionych miejsc w ramach zwykłej przyzwoitości.


Kiedyś zbierałem swoje puszki do takiej oto skrzynki. Obok kosza w kuchni.

Obecnie puszek nie zbieram, po przeprowadzonym remoncie mieszkania spadła mi trochę ilość wolnego miejsca w kuchni, w szafce koło śmieci, odgraciłem i odremontowałem balkon, chcę mieć trochę przestrzeni, a nie tylko szafki i pudła. W okolicach remontu cena w skupie spadła na tyle, że przestało mi się to chcieć i opłacać.

Na dzień dzisiejszy mam w planie raczej ograniczenie spożycia piwa i wzięcie się bardziej za poprawę kondycji - nie wykluczam natomiast, że w przyszłości wygospodaruję jakieś wiaderko na puszki i co jakiś czas będę zanosił je do piwnicy - a raz na kilka miesięcy hurtem do skupu.

Podsumowując:

Nie uważam, że zbieranie puszek jest wstydem. Szczególnie jeśli chodzi o "swoje" puszki.

Co uważam za wstyd?

Dziś rano kupowałem warzywa, wszędzie pustki, ale za mną stał dystyngowany, zadbany, starszy gość w dość ładnym garniturze - z widzenia kojarzę gościa - koleś kupił 0,5l Żubrówki. Myślę sobie - o szykuje się rodzinna impreza...

Po chwili ja pakowałem warzywa do bagażnika samochodu, a koleś wyszedł ze sklepu, otworzył tą Żubrówkę i prosto z gwinta: gul, gul, gul... trochę to trwało. Nagle gość zorientował się, że ja to obserwuję i widziałem, że się mocno zmieszał. Chyba mnie skojarzył. TO JEST DOPIERO WSTYD!

6 komentarzy:

  1. marcin wiesmak

    U mnie caly wor puszek aluminiowych po zimie - 6kg uzbieralem. Hmmm chyba pojade jutro na skup zlomu

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj kolega chyba nie docenia potegi "recyklingu".

    http://tiny.pl/hfgpb

    OdpowiedzUsuń
  3. marcin, to jak coś - daj nam tu znać jaka aktualnie cena w skupie

    na wsi o ile wiem płaci się z reguły za wolumen odpadów, a nie jak u mnie ryczałtem - niewyrzucanie puszek to podwójny zysk - bo płacisz mniej za śmieci

    piotr - no słyszałem - niezły koleś

    może jakbym się postarał - dałoby się uprzątnąć trochę poremontowego śmiecia i wygospodarować miejsce na jakieś dodatkowe duże wiadro na puszki - w końcu idzie lato :)

    a to jakiś drobny pieniądz za free i 'bez wysiłku'

    OdpowiedzUsuń
  4. My swoje puszki zbieramy. Wszystkie - nie tylko od piwa. A potem do skupu. I nawet nie chodzi nam o oszczędność i ten grosik za puszki, bo to niewielki pieniądz, ile o zmniejszenie ilości śmieci wywożonych na wysypisko. Co się mają puszki latami gdzieś tam rozkładać. No i puszki znalezione na spacerach też wędrują do torby w ramach " sprzątania świata".

    OdpowiedzUsuń
  5. Odnośnie puszek na spacerach - idę sobie kiedyś po włoskiej plaży, trochę z dala od tłumu, "w pięknych okolicznościach przyrody", przyjemna słona bryza, słońce chyli się ku zachodowi.

    Patrze nagle - pod nogami walają się puszki. Jedna po Lechu, druga po Tyskim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To musiał być zimny Lech, taki po 2010;)

      Usuń