poniedziałek, 13 lutego 2012

Praca przez Internet, praca w domu, home office - problemy - początek zabawy

Coś mi się wydaję, że wziąłem się za mega temat, na którego zamknięcie nie wystarczy jeden post. Zacząłem od przeprowadzki na wieś i pracy zdalnej (po ucieczce "do raju" mało który mieszczuch komfortowo wyżyje z rolnictwa czy agroturystyki).

Jednakże podobne zjawisko występuje przy osobach przeprowadzających się do mniejszego miasta lub po prostu rezygnujących z tradycyjnej wielkomiejsko-korporacyjnej pracy na rzecz niezależnej pracy w domu i co za tym często idzie przejściu na własny rozrachunek - samozatrudnienie - małą firmę, home office...

Nasze wymarzone home office, nasz raj na ziemi i czasem piekło rodzinne.


Uwaga: Całość posta przeniosłem na nowy blog poświęcony wyłącznie tematyce prowadzenia małej firmy - zapraszam: Praca w Domu

23 komentarze:

  1. No, komentarze na początku były. Ze strony naszej Cioci, która z nami mieszka. Absolutnie zgodne z Twoimi cytatami:' Wzięłabyś się do jakiejś normalnej pracy", "modlę się dla ciebie o etat" do tego wchodzenie i zawracanie głowy. Ale wystarczyło parę razy stanowczo porozmawiać. I pokazać różnicę w zarobkach - etat w pobliskim mieście - maksymalnie 2 tys zł. Zarobki na zlecenie i praca w domu - kilkakrotność etatu. Argument o etacie umarł. Pozostała kwestia ubezpieczenia i emerytury. Ale po pierwsze zdrowotne można opłacać samemu. Po drugie emerytury naszych babć ( jak to mówimy w domu ) nie wystarczyłyby na wszystkie opłaty, leki i najtańsze jedzenie ( gdyby mieszkały same ). To ja już wolę tak i zabezpieczyć się, że tak powiem osobiście. A 20 lat do emerytury i tak mam już przepracowane. Przyjdzie pora - zarejestruję firmę i będzie biegło dalej. Na razie umowy cywilno-prawne są najbardziej opłacalne. Poza tym i Mama i Ciocia są przyzwyczajone, że jestem raczej niezależna i nie lubię, gdy ktoś narzuca mi swoje zdanie. Ale fakt - ze starszym pokoleniem bywa trudno.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja widzę jedyne rozwiązanie takiej sytuacji. Czyli to co w poprzednim poście, nic innego jak wyjścia do pracy. W pewnym okresie życia, chodziłem dziennie do zaprzyjaźnionej kawiarenki, gdzie w ustronnym miejscu siadałem z laptopem i załatwiałem swoje sprawy. Nikt mi nie przeszkadzał a wracając do domu miałem czas tylko dla rodziny. Coś w rodzaju pracy na etacie. I wychodziło taniej niż wynajem pomieszczenia. Oczywiście nie może to być pierwsza lepsza kafejka.

    Świetnie Piszesz. bardzo mi się podoba. Liczę na więcej. Pozdrawiam Bartosz

    OdpowiedzUsuń
  3. I znów, Asia i Wojtek, zazdroszczę! (pozytywnie)
    W przypadkach znanych mi kilka stanowczych rozmów niewiele zmieniło odbyły się one na zasadzie:

    "Wszyscy szczerze powiedzieliśmy swoje racje i argumenty, po czym każdy poszedł w swoją stronę - jeszcze bardziej utwierdzony w swojej racji."

    Bartosz, dzięki za miłe słowa - masz rację - swoją drogą kiedyś także jakiś czas zadomowiłem się w zaprzyjaźnionej internet cafe, oczywiście za drobną opłatą u zaprzyjaźnionych szefów. Przyjmowałem tam też swoich klientów, interesantów.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeszcze większa makabra jest jeżeli mieszkamy z partnerem, który jest na etacie. Miałem bardzo wyrozumiałą dziewczynę, ale i tak bardzo szybko zaczęły się narzekania - jak już siedzisz w domu to odkurz, zrób pranie, wstaw naczynia, idź do sklepu, itp.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zrobienie prania w czasie pracy w domu jest akceptowalne ;-) Ewentualne wlaczenie zmywarki, ale nic wiecej ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  7. Można zawsze powiedzieć rodzicom, żeby niewpier... się w nie swoje sprawy. Jak nie zrozumieją, to ich problem. W końcu powinni to sami rozumieć, bez zwracania im na to w ogóle uwagi. Tak samo można rozwiązać sprawę z "partnerem".
    Prawdziwy jednak problem zapewne może być z żoną/mężem. Ostre postawienie spraw w małżeństwie może się źle skończyć dla obydwu stron...

    OdpowiedzUsuń
  8. masz rację po części - w końcu nawet małpa by to zrozumiała

    ale zanim do tego dojdzie często przechodzi się dłuuuugą drogę przez mękę

    OdpowiedzUsuń
  9. U mnie tekst jest następujący: "nic nie robisz tylko siedzisz i gapisz się w te wykresy. A ja tu chodzę i sprzątam i dzieckiem się zajmuję, a ten sobie siedzi".
    Przypomniało mi się, że John Carter (inwestor i autor książki) pisał, że jeżeli ktoś wchodzi do Twojego pokoju między 8.00 a 11.00, to jest to tylko Twoja wina.

    OdpowiedzUsuń
  10. jestem obecnie zdania, że nawet jeśli "siedzisz i gapisz się w wykresy" warto mieć osobne biuro

    dzięki spokojowi i koncentracji osiągniesz lepsze efekty i koszt biura się zwróci z nawiązką

    polecam dla wygody nawet bliskiej w okolicy, ale jednak osobno

    ja nie jestem ideałem -

    w ostatnim okresie złamałem swoją własną zasadę i mimo posiadania takiego lokum część siedzenia na 4 literach przeniosłem do domu, co jednak nie jest komfortowe

    biuro nieco zarosło i zamieniło się w skład remontowy

    jednak w ostatnich dniach powoli realizuje swoje noworoczne postanowienie i porządkuje to swoje prywatne biuro - przywracam je do interesującej mnie używalności

    jako ciekawostkę dodam, że połowa lokalu będzie służyć do lampienia się w wykresy, druga połowa - to będzie (już jest!) niedzielna siłownia z podstawowym wyposażeniem - hantle, ławka, sztanga

    OdpowiedzUsuń
  11. czytelnikom którzy śledzili moje perypetie firmowe wyjaśniam, że chodzi o kolejne osobne pomieszczenie biurowe, nie dla klientów, tylko taki mój men's den

    OdpowiedzUsuń
  12. Adminie ładnie prosperujesz :-) Moje gratulacje. Mam 1 pytanie pracujesz na własny rachunek czy na etacie, czy może łączysz jedno z drugim. A drugie pytanie czy wykształcenie masz wyższe czy średnie. Sam będe w niedalekiej przyszłości przed wyborem Studia - YES or NO. I mam dylematy.

    OdpowiedzUsuń
  13. Dzięki, natomiast to wszystko to jest dużo pracy, problemów, koszty i nie ma lekko i sielankowo.

    Pracuje od lat wyłącznie albo na własny rachunek albo ew. jako wspólnik.

    Wykształcenie wyższe - o wykształceniu i pracy jest mnóstwo postów - jeśli cierpliwie przeszukasz archiwum - będziesz zadowolony - szczególnie wiosna 2011 obfitowała w cykl o firmie i pracy, ale jest coś w każdym miesiącu.

    OdpowiedzUsuń
  14. Tak czytałem na Twoim blogu i trzeba przyznać, jest sporo materiału. W ogóle Ciekawie piszesz i z niecierpliwością czekam na kolejny wpis ;) A teraz jeszcze dokładnie poczytam o wyborze ścieżki życiowej/edukacyjnej(?)

    Z pewnością własna DG to dużo pracy, problemów itd. ale to cena tej promowanej "wolności". Jak wielu myśli.

    Pozdrawiam i czekam na kolejny wpis

    Arek

    OdpowiedzUsuń
  15. dzięki raz jeszcze za dobre słowo

    może ci się któryś z wpisów przyda jako materiał pomocniczy do podjęcia decyzji

    co do nowych wpisów zobaczymy - na pewno mam w planie odświeżyć niektóre wpisy archiwalne, przeglądnąć je, dopisać nowe wnioski, itp.

    co do twojego wyboru? napisz co ci chodzi po głowie jak masz ochotę - niektórzy z czytelników to starzy wyjadacze i na pewno z chęcią skomentują, może ktoś podrzuci jakąś fajną myśl

    OdpowiedzUsuń
  16. Aktualnie jestem w technikum na informatyce. Od końca podstawówki sam sie interesowałem robieniem stron. Na początek html. Jak umiałem html to doszedł css i xhtml, aż dotarłem do końca gimnazjum. Wybrałem technikum IT. Między końcem podst. a gimnazjum oczywiście tworzyłem jakieś tam stronki, dla znajomych stworzyłem kilka stron za kaskę. Otworzyłem serwis, nt. gry NFS, były zyski z adsense i reklama innych stron. Ale oczywiście profesjonalne witryny wzięły w końcu moich czytelników, no i w końcu już przestało mnie to "kręcić". I tu zaczyna się mój problem, jestem w 2 klasie, oczywiście szkołe skończę tylko nie wiem co dalej. Wydaje mi się, że studia do oczywista rzecz(doszedłem do wniosku po lekturze Twojego bloga) tylko jaki kierunek? Od początku gimnazjum interesuje się finansami, oszczędzaniem itd.

    Arek

    OdpowiedzUsuń
  17. IT to zawsze będzie dobry kierunek, szczególnie jak się w czymś wyspecjalizujesz - jakaś w miarę konkretna dziedzina IT - osoba z rodziny jest specem od baz danych/programistą i sobie radzi nieźle

    swoją drogą pokaż mi co robiłeś - jaki serwis, jakie www, z chęcią zerknę

    jeśli finanse - to jakaś w miarę dobra uczelnia ekonomiczna - można spróbować - za moich czasów liczyły się z państwowych Warszawa, Kraków i Poznań, ale z tego co wiem Wrocław ostatnio też jest na fali

    tyle że to ostatnie to trudna droga - o wiele łatwiej młodemu człowiekowi jednak z bardzo konkretnym fachem, który umożliwia także pójście na swoje

    OdpowiedzUsuń
  18. Więc tak: stron które prowadziłem już niema niestety :-( Te większe to: nfscenter.com.pl własnie o serii gier nfs ale jest pod tym adresem pusta domena, druga to natomiast strona grupy trenującej parkour- niestety rozpadli się. Właśnie podzielam dokładnie Twoje zdanie. Jak się ma ten fach w ręku to jest łatwiej, tylko problem tkwi w tym, że jeżeli mnie to nie kręci to nie wiem czy jest sens w to brnąć. Z drugiej strony może ożywi się we mnie ta pasja ponownie. Nie chciałbym iśc na studia aby być mgr na te kierunki typu marketing, zarządzanie, wiem, że są takie kierunki aby być tylko mgr. Z studiów chciałbym wynieść chociaż trochę wiedzy. No i studia to znajomości i nauka pokory(czego mi brakuje, ale już zmierzam w dobrym kierunku)

    OdpowiedzUsuń
  19. moje zdanie jest aby nie robić nic na siłę

    jeśli kręcą cię finanse jak powiedziałem - pewnie zadowoli cię uczelnia ekonomiczna (moja preferowana rozpiska miast)

    problem w tym, że między zostaniem dyplomowanym specem od finansów a początkiem studiów będzie pustka w budżecie, o ile nie będzie atrakcyjnego fachu w ręku, aby dorobić na tych studiach - chyba, że będziesz dziubał w IT aby tylko zarobić, a realizował pasję na studiach

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie wiem jakich wynikow spodzieewasz sie na mature, ale moze byc dobrym pomyslem pojscie na SGH na te finanse. Kolega po prostu studiowal (ale nie same 3, mam na mysli ze zadne staze ani inne takie), po studiach bez problemu znalazl prace jako analityk ds. czegos tam (jak mowil, praca glownie na sluchawce) za 4k brutto - mowil, ze byloby 7, gdyby jeszcze na magisterskie zostal.. Poza tym ogolnie jesli chodzi o kariere to nie chce tu zaczynac jakichs strasznych flamewarow, tylko po prostu opisac poewna tendencje zarowno wsrod sstatystyk jak i znajomych - Warszawa faktycznie wydaje sie byc miejscem gdzie sie zarabia najwiecej i gdzie najlatwiej o kariere. Pisze to z pewnym bolem, bo sam jestem krakowianinem, a nasze miasta sie nie lubia ;) (nie no, bez przesady). Ponadto jako zdecydowany minus Krakowa mozna podac najgorsze w kraju powietrze (albo jedno z...). Szczegolnie teraz o tym glosno w naszej lokalnej prasie, bo zimno, ludzie pala weglem i jest gorzej niz w lecie. Mam za soba rowniez pewien poznanski epizod, i koszty zycia w Poznaniu wydawaly sie nieco mniejsze (czy raczej, koszty nieruchomosci - wynajmu pokojow/kawalerek). Ja osobiscie radzilbym bardziej celowac w informatyke, jesli cie to nadal kreci. Tu bym zrobil ewentualny wyjatek dla Krakowa (mimo powietrza) i startowal na AGH - absolutny brak problemow z praca, juz na studiach wiekszosc osob (4-5 rok, czasem wczesniej) pracuje za stawki w okolicach sredniej krajowej. Ale w Warszawie zdaje sie tez nie brak pierwszorzednych informatyk, to samo Wroclaw, moze Poznan tez? Zreszta duzo w tym fachu zalezy od ciebie, nie od studiow.. ale te jak sa dobre to na pewno nie przeszkodza :) Plus, w perspektywie ogolnie polecalbym emigrowac, a informatyk to jest bardzo chodliwy zawod na calym swiecie - gdy obecny system finansowy oparty na papierkach i cyferkach padnie, a nuz kto wie, finansisci moga doswiadczyc znacznej redukcji etatow (a to z racji bankow wracajacych do takiego nudnego biznesu jakim byly przez lata, ze tylko lokaty i kredyty, bez tych wwszystkich magicznych pochodnych...). No i raczej w mediach slychac ze tu i tam brakuje informatykow, a nie finansistow ;P Ale to tematy na co najmniej jedna dodatkowa rozmowe, juz koncze offtopic, wybaczcie :)

    OdpowiedzUsuń
  21. nie mam nic przeciwko tak dobrym offtopom :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Z pewnością nie podejmę decyzji pochopnie,a na studia pójde. Muszę jakoś rozważyć te za i przeciw, bo widząc wszystko ma swoje dobre i złe strony... Tylko z informatyka jest tak, że zreszta ktoś już to pisał.. trzeba samemu się chcieć rozwijać. A jeżeli mnie to nie będzie kręciło to nie będe, a w tym wypadku nie można być dobrym przynajmniej tak jest w tej dziedzinie.

    Arek

    OdpowiedzUsuń
  23. Tak czytam przytoczone "cytaty"... i nieźle się uśmiałam.
    Na świecie zawsze znajdą się nierozumiejący, bądź nie chcący zrozumieć. Większość szczęśliwie można wychować, od reszty zostaje tylko uciekać chociaż to byliby kochani rodzice. Wiem dobrze na własnej skórze, wyniosłam się od "życzliwych" dusz trujących o siedzeniu w domu a nie w firmie.

    OdpowiedzUsuń