piątek, 3 czerwca 2011

Ile można zarobić na "racjonalnym oszczędzaniu"

Kilka dni temu obiecałem przeliczyć ile można zarobić inwestując nawet drobne kwoty w "racjonalne oszczędzanie" w naszych domach. Właśnie zabrałem się za przeliczenia dot. halogenów typu energy saver. Obliczenia poniżej wydają mi się oczywiste, natomiast jeśli nie chce wam się kalkulować na szybko - możecie skorzystać.


Na jednym z punktów oświetleniowych miałem modelową tradycyjną żarówkę 100W - z uwagi na charakterystykę użytkowania uznałem, że zastosowanie tam kompaktu nie ma najmniejszego sensu (przypomnę tę argumenty wkrótce). Muszę zastosować oświetlenie żarowe lub halogenowe. Koszt tygodniowy umiarkowanego używania tego punktu u mnie to ok 2 zł. W uproszczeniu koszt roczny to ok. 110 zł.

Kupuję halogenowy odpowiednik żarówki 100W - oszczędność nominalna to 30%, tym razem w miarę zgodna z rzeczywistością. Koszt to 8 zł. Policzmy. Oszczędność roczna to 33-8=25zł, jeśli żarówka pożyje 2 lata* - mamy razem minimum 58 zł zysku na czysto.

A takich drobnych decyzji "inwestycyjnych" w naszych domach, firmach, itp. możemy podjąć dziesiątki. Posiadając jednorazowo w kieszeni nawet po kilkanaście zł. O tym właśnie traktuje ten blog - o racjonalnym oszczędzaniu = realnym zarabianiu tu i teraz, bez mądrych wykresów i analiz rynkowych, ja nie piszę o inwestycyjnych gruszkach na wierzbie.


*żarówki halogenowe są objęte 2 letnią gwarancją - weź fakturę przy zakupie - w razie przepalenia w ciągu 2 lat możesz wymienić na nową.

3 komentarze:

  1. Jeśli chodzi o oszczędność na oświetleniu to ja polecam bardzo wczesne wstawanie. Teraz w lecie robi się jasno już przed 5:00. Spanie w godzinach 21:00-5:00 pozwala nam przez kilka miesięcy nie używać sztucznego światła prawie w ogóle. A przy okazji wczesne wstawanie ma tuzin innych zalet.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mojemu sąsiadowi kilka dni temu elektrownia odcięła prąd za długi. Oferowaliśmy mu przedłużacz jako czasowe wsparcie (nasze długi widocznie za małe i jeszcze prąd jest) ale okazało się, że ktoś się może do niego i do nas przyczepić, żądając żebyśmy wystawili mu rachunek i odprowadzili podatek od dochodu (sic!).
    Sąsiad nasz, człowiek zdolny i w pewnym specyficznym sensie zaradny, poradził sobie inaczej. Napluł na elektrownię, zamienił wszystkie żarówki w domu na LEDyk i podpiął się pod akumulator w samochodzie. Nie wiem jak z lodówką i praniem.. pewnie kiepsko. U nas ładuje tylko baterie w telefonach komórkowych. Dziś przywiózł panele słoneczne (używane) i ma zamiar odciąć się od płatnej energii elektrycznej aż wyzeruje sobie dług.
    Historia ta robi na mnie ogromne wrażenie, a jedyne miejsce, gdzie mój sąsiad może zostać doceniony to ten blog :) Dlatego tu to opisuję.

    Pozdrawiam i dziękuję za wiele cennych rad tu zawartych!

    OdpowiedzUsuń
  3. Historia naprawdę ciekawa. Robi wrażenie. To rzeczywiście niezwykłe.

    Przekażcie ode mnie powodzenia dla sąsiada :)

    OdpowiedzUsuń