piątek, 10 lutego 2012

Jak oszczędzać nerwy # 2. Post dla moich Drogich Czytelniczek.

Poprzedni post o oszczędzaniu nerwów w relacjach damsko-męskich wzbudził wasze zainteresowanie. Dlatego postanowiłem dodać do dyskusji kilka słów więcej. Pogadamy o zakupach.


Misja specjalna
Kobieta wysłała faceta po zakupy - prosiła aby kupił trzy produkty: chleb, mleko, masło śmietankowe. Facet poszedł i kupił dokładnie: chleb, mleko, masło śmietankowe. I w tym momencie zaczyna się konflikt. Leci często jakoś tak:

Kobieta: - O, dobrze, że już jesteś, kupiłeś mi moje chipsy?
Mężczyzna: - Jakie chipsy? To miałem kupić jakieś chipsy?
K: - Ooo jejku, jak z jakimś chłopkiem-roztropkiem, przecież wiesz, że lubię ze słodką papryką!
M: - No to jaki problem powiedzieć?
K: - To jest chyba oczywiste - mógłbyś w końcu przestać myśleć tylko o sobie a raz pomyśleć o mnie, wiesz dobrze że lubię chipsy, jakieś słodycze tez kiedyś mógłbyś mi kupić.
M: - Przestań ciągle chrzanić, że myślę tylko o sobie! Kto ci o tym nagadał? Ta idiotka Beata!
K: - Co ty masz ciągle do Beaty! Jak zwykle jesteś zazdrosny...

Generalnie zaczyna się coś w tym stylu i czasem przeradza w niezłą kłótnię. Jeśli jednak kłótnia jeszcze się nie zaczęła - to dość prawdopodobne, że choćby mały zgrzyt wystąpi teraz:

K: - Noooo nieee, coś ty za masło kupił?
M: - Śmietankowe! cholera jasna, co ci znowu nie pasuje!?
K: - Ja tego nie jem, przecież, miało być dietetyczne śmietankowe!
M: - Nie mówiłaś!
K: - Na pewno mówiłam!
M: - Do cholery nie rób ze mnie znów wariata!
K: - Przecież zawsze, odkąd się odchudzam, jem dietetyczne śmietankowe!!!!
M: - To ty się w ogóle odchudzasz?!
K: - Jesteś ze mną X lat i nic o mnie nie wiesz?! Czy ty o mnie w ogóle pomyślisz?! Czy ja cię w ogóle obchodzę?! Koledzy i piwo cię obchodzą i tyle!...


Jak to działa?
Jak wspomniałem męski umysł to narzędzie precyzyjne. Jeśli poprosisz swojego faceta o "chleb, mleko, masło śmietankowe" to dostaniesz najpewniej dokładnie "chleb, mleko, masło śmietankowe". W tym przypadku najczęściej nie dostaniesz słodyczy które uwielbiasz ani swojej ulubionej drożdżówki.

Nie znaczy to, że On ciebie nie kocha i o tobie nie myśli, nie znaczy to w ogóle nic, więc nie przypisuj temu żadnej dodatkowej filozofii ani teorii psychologicznych.

To o czym on w ogóle jeszcze myśli na tych zakupach?
On myśli na przykład o kompilacji biblioteki freetype 2.4.4 z pliku źródłowego, lub zgazowaniu silnika V8. Jego uwagę ewentualnie przykuje nowa wystawka sportowa, albo wstawione laptopy.

I powiedzmy sobie prawdę, na 100% pomyśli także o kruczoczarnej blondynce w kusej mini, którą właśnie minął - oczywiście nie wytrzyma i odwróci się aby ocenić jej tyłek - ale to także niczego nie dowodzi i nie powinnaś dopisywać do tego żadnej filozofii, to działa automatycznie, więc musisz mu to z góry darować.

13 komentarzy:

  1. Rozumiem, że to miało być śmieszne. Trudno założyć, że naprawdę wierzycie w istnienie tak skretyniałych "mężczyzn" i "kobiet". Odechciało mi się dalszej lektury bloga.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem ile masz lat i ile doświadczeń w kontaktach damsko-męskich, natomiast te sytuacje mają faktycznie miejsce (Zdziwiłabyś się jak często!). Podobnie jak opisane w poprzednim poście.

    Tu nie trzeba skretynienia - wystarczy codzienna praca obojga partnerów z nadgodzinami w metropolii plus odstanie swojego w korkach, lub zapoconych tramwajach...

    Gonitwa, stres, a na dokładkę jakiś kredyt do spłaty, itp.

    Młodzi wykształceni, na poziomie, z wielkich miast po przerobieniu w codziennym kieracie zapominają o finezji, analityce - zaczyna się pewna automatyka w postępowaniu - dochodzą do głosu podstawowe, proste mechanizmy: chleb, mleko, masło...

    Czy to jest śmieszne? Niekoniecznie, choć wolę to podać w lekki sposób.

    Do lektury bloga nie przymuszam. Obrażanie się na rzeczywistość i niewygodne fakty niczego Ci nie da.

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja rzeczywistość tak nie wygląda, może oprócz tramwajów:) Mam 36 lat i nie potrafię wykonywać dwóch czynności na raz jak również nie obracam mapy stojąc w obcym mieście:) Nie dodaję do sytuacji treści "on mnie nie kocha". Nienawidzę zakupów i gadania o niczym. Zapewne jestem facetem. Niemniej pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  4. W życiu nie przyszłoby mi do głowy wymagać czipsów jak posłałam po chleb, czyli wymagać X jak chciałam Y ;(

    Posty świadczą albo o bardzo złych przykładach życiowych albo o przebywaniu z ludźmi którzy mają głównie problemy ze sobą (i stres tu nie jest wytłumaczeniem), nie mówiąc o płci pzeciwnej...

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiem czy ze mną jest wszystko w porządku, ale jak przeczytałam posty i Wasze przekomarzanie się w komentarzach, to wywołało to u mnie stan rozweselenia :DDDDDD Ileż prawdy a równocześnie iluzji jest w tych wszystkich zdaniach.
    Pozdrawiam Was serdecznie i życzę rychłego 'wyprostowania' krętych dróg 'bycia razem' zarówno w całym życiu, jak i w poczytywaniu blogów :DDDDDDDDD
    Cieszmy się tym co mamy

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziwne jest, że zadziwiający procent znanych mi kobiet uwielbia zakupy, myszkowanie po ciuchach, wyszukiwanie okazji i unikalnych kiecek... (a meżczyźni siłą wyciągnięci na zakupy po obleceniu salonu z hi-fi albo kompami czekają w galerii pod jednym lub drugim outletem firmowym i przestępują nerwowo z nogi na nogę, spoglądają na zegarek, itp.)

    Większość znanych mi kobiet ma problemy z orientacją przestrzenną, o przepraszam, one mają swoją wewnętrzną orientacje, która jakoś tam działa - ale jest zupełnie niekompatybilna z orientacją męską co widać jak jedno usiłuje drugiemu wytłumaczyć drogę. (najlepiej to widać z perspektywy osoby trzeciej)

    Większość mężczyzn, szczególnie zmęczonych po pracy, ma problemy właściwą (według Pań) z reakcją na ogólne stwierdzenia w stylu: "w domu powoli robi się brudno", albo nawet "już nie ma chleba".

    A ja na przykład dziś przy porannej kawie zupełnie zgubiłem się przy powtarzanej mi przez żonę skomplikowanej historii-plotce o ciąży Anny Muchy i głupich tekstach jakiegoś dziennikarza, jak kto zareagował, itp. Zawiesiłem się chyba ze dwa razy... "Co???? Jakie spotkanie....? Aaaaa.", podświadomie uciekając myślami do mechanizmu rozszerzeń w TinyCore, a na koniec stwierdziłem coś w stylu "No ale o co właściwie chodzi i po co mi mówisz o jakiś muchach?".

    Bo kobiety lubią swoje pogaduchy, plotki i historie - i koniec. Jedna, czy druga teściowa w samochodzie i można wyłączyć radio - bo i tak przegadają. Nadajnik się im nie zamyka.

    Stereotypy?
    No tak.
    Dziwne jak często w 90% trafne.

    OdpowiedzUsuń
  7. Co do oglądania się za "dupeczkami":
    Może jestem zonaty, ale k*** nie ślepy!

    Zresztą ja z żoną mamy zdorwy układ - ona się ogląda i ja sięoglądam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. no miło że wykropkowałeś słowo na K

    OdpowiedzUsuń
  9. Zawiesiłem się chyba ze dwa razy... "Co???? Jakie spotkanie....? Aaaaa.", podświadomie uciekając myślami do mechanizmu rozszerzeń w TinyCore, a na koniec stwierdziłem coś w stylu "No ale o co właściwie chodzi i po co mi mówisz o jakiś muchach?".


    To w sumie ja u mnie ;) Intelektualne rozważania w myślach co dałoby zwiększenie kwoty wolnej od podatku z 4tys na 15tys, w przybliżeniu do minimalnej krajowej. W I skali podatkowej rozlicza się 96% Polaków. Hmmm koniunktura zwiększyłaby się - Tak na pewno ! (krzycze w myślach)
    - Tzn dwie?!
    - Jakie dwie?
    - Pytam się 1 czy 2 łyżeczki cukru?
    - aaa cukru? noo 1 :DDD

    OdpowiedzUsuń
  10. dobre :)

    tak to już funkcjonuje nasz samczy mózg i drogie Panie muszą to opanować :)

    OdpowiedzUsuń
  11. hehehe dobre, mnie jak coś zafrapuje mam tak samo :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Musiałem ;) Co do powyższych postów itp. zacznijmy od tego że większość osób o podobnych zachowaniach (choć to nie reguła) nie odwiedza takich stron i nie szuka informacji o takiej i podobnej tematyce, więc drogie panie nie zadzierać nosa że takie nie jesteście czy to nie prawda bo sam się z takim czymś spotykam a należę do grona facetów którzy robiąc zakupy myślą "hmm ona lubi bakłażany, a kupię jej jednego żeby była szczęśliwa". Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń