piątek, 22 marca 2013

Inwestycje dla każdego z nas

Wczoraj podjąłem temat inwestycji w srebrne monety. Dziś chcę napisać i podyskutować z wami o alternatywnych inwestycjach i mini inwestycjach na najbliższy czas. I nie tylko o inwestycjach finansowych.


W co inwestować alternatywnie?
1. Wczoraj napisałem, że warto inwestować w rzeczy, które są niedoceniane przez inwestorów, ale mają solidne podstawy jeśli chodzi o wartość. Jeden z komentujących inwestuje, delikatnie mówiąc, w użyźnianie swojej ziemi. Jeśli się nad tym zastanowić poważnie - to potencjalnie dobra inwestycja. A jakie są wasze pomysły?

2. Pisałem o przydatnych w razie kryzysu umiejętnościach i wiedzy - rozszerzmy tą myśl:
Czy umiesz np. naprawić elektrykę, hydraulikę, majsterkować? Ile teraz kosztuje usługa elektryka czy hydraulika w razie problemów? Czy umiesz naprawić pewne rzeczy w samochodzie? Ile te rzeczy kosztują u mechanika?

3. Myślę, że warto inwestować w sprzęt i materiał, tj. dobre i niezawodne narzędzia do pracy, majsterkowania, drobnych napraw, itp. A może we własny garaż - warsztat? Wraz z umiejętnościami może to się okazać przydatne w przyszłości - a teraz stanowić twoje hobby i odskocznię od spraw codziennych, nawet jeśli żadnego kryzysu nie będzie. Czy nie miło by było, z tego "mini inwestowania" mieć radość tu i teraz?

4. Zapytałem czy umiecie ugotować flaki, grochówkę, dobry bigos? Nie każdy te potrawy musi lubić, więc zapytam - czy umiecie zrobić pizzę? To tylko przykłady - te pożywne potrawy mają wspólną cechę - surowce do ich produkcji są bardzo tanie - finalny produkt jedzony w barze czy restauracji jest bardzo drogi. Czy w razie kryzysu będziesz w stanie tanio i dobrze wyżywić siebie i rodzinę?

Punkty 2, 3, 4 - to właściwie jedna myśl: Czy jeśli kryzys pogłębi się jeszcze bardziej to czy bardziej będą potrzebne dajmy na to twoje zdolności humanistyczne i mgr przed nazwiskiem - czy umiejętność naprawy sprzętu i inne zdolności praktyczne?

5. Polecałem inwestycje w solidny, wydajny i energooszczędny sprzęt domowy. Cu to jeszcze mam dodać - faktycznie rzecz biorąc jest to temat dominujący na tym blogu - odsyłam zatem do archiwum postów po prawej stronie. Taka inwestycja przynosi pozytywny przepływ finansowy - tu i teraz, na miejscu.

6. Warto inwestować w siebie, w zdrowie własne i rodziny. A więc w profilaktykę medyczną, dentystyczną, itp. W spędzanie wolnego czasu z rodziną w zdrowym otoczeniu, w czystym powietrzu - niekoniecznie chodzi o drogie wczasy zagraniczne (często bardziej męczą niż pozwalają odpocząć, ja po każdej wielkiej podróży jestem jakiś zamotany) - ale choćby wypad na jakieś niedalekie jeziora, góry, morze, wieś - wypad pełen aktywnego wysiłku fizycznego i psychicznej odskoczni.

Ogólnie inwestycja w zdrowie i własne samopoczucie wydaje mi się kluczowa.

Ciąg dalszy nastąpi.... tak przynajmniej myślę :)

11 komentarzy:

  1. 1,6 – na pewno warto inwestować w siebie, cokolwiek miało by to być, ja swego czasu dużo na rowerku jeździłem, miałem swoje ulubione trasy, jednak sytuacja na drogach tak się zmienia że większość tras które kiedyś pokonywałem w tygodniu powiedzmy ok. godz. 10:00 kiedy to był na drogach luz, dziś byłaby męczarnią, ruch jest taki że to już nie jest przyjemność:(

    2 proste rzeczy tak, ale wszystkim też nie można być bo, to nie są czasy (a mogą być) gdzie jeden człowiek potrafi wszystko, albo jedna specjalizacja wysokiej jakości albo wszystko powierzchownie, doba ma tylko 24g a czas na inne przyjemności? jak człowieka dopiero coś zmusi to zostanie MacGyver`em :)

    3 tak

    4 wolę jeść :) ale kanapki zrobić umiem, zdolności praktyczne w razie kryzysu czy chociażby jakiejś apokalipsy na wzór MadMaxa niezbędne + dyplomacja

    5 powoli nadrabiam z czytaniem archiwów, blog ciekawy:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ad. 2. Jasne, że nie można być MacGyver'em, ale można znaleźć sobie także jedną, dwie fizyczne umiejętności, które mogą być potencjalnie przydatne nawet w scenariuszu MadMax, a najlepiej też w normalnym życiu, choćby jako hobby / na potrzeby rodziny i przyjaciół.

    Możesz być pracownikiem intelektualnym, ale po pracy umieć dobrze naprawiać i składać rowery, e-rowery lub motorowery, co kto lubi, w swoim wypasionym warsztacie z punktu 3.

    Poza tym mężczyzna zajęty i pracujący, zamiast wystawania z kolegami pod sklepem/siedzenia w knajpie, to także jakaś motywacja i plus dla jego kobiety.

    Masz rację co do dyplomacji - umiejętności z psychologii praktycznej też będą przydatne (zgadzam się i czasem o tym pisuję) - choćby w zakres tego wchodzi umiejętność handlu i współpracy - o czym mam być w następnym poście.

    No i czekam też na sugestie i dyskusje na temat bardziej klasycznych inwestycji (nieruchomości?).

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak sobie myślę - ja np. umiem zmieniać stare śmietnikowe kompy ze strychu, zdechłe laptopy, itp. - w sprawne linuksowe stacje robocze z aktualnym oprogramowaniem, pełnią wsparcia, aktualizacji bezpieczeństwa - i to dość szybkie.

    Czy to jest umiejętność dobra na kryzys? Nie wiem do końca! Jako hobbysta nie mogę na to patrzeć "bez-emocjonalnie".

    Ja na tym sam "zarabiam", nie mając potrzeby ładowania się w najnowszy sprzęt.

    Ale czy to potrzebne dla ogółu? Nie wiem! Mechanika rowerowa przy rosnących cenach paliwa na pewno!

    Hmm?

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się z przesłaniem zawartym w artykule. :)
    IMO warto pozyskiwać nowe umiejętności mimo "klasycznego" inwestowania pieniędzy, nie koniecznie traktując to jako alternatywę. Z zawodu jestem elektrykiem, z zamiłowania elektronikiem, moto-mechanikiem. Gotować nauczyłem się z konieczności kilkanaście lat temu, trochę liznąłem budownictwa i ogrodnictwa, więc jakoś sobie poradzę w razie armagedonu.

    Chciałbym zwrócić jeszcze uwagę na jedną wartościową inwestycję - własne dzieci. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja uważam wszelkie inwestycje w "bogactwo" lub inaczej w posiadanie rzeczy wartościowych za nieefektywne. Może jestem ekstremistą ale jeżeli w Polsce zacznie się poważny kryzys nastąpi całkowite załamanie się społeczeństwa. Już nie trzeba dużo aby ludzie myślący inaczej wzięli się za łby, a co będzie później? Im więcej będziesz miał tym większe szanse na zaciukanie.

    Co do wiedzy to zawsze była ona w czasach ciężkich w cenie. I nie chodzi o wiedzę specjalistyczną tylko o pewne podstawowe umiejętności. Gotowanie jest ważne ale co jeśli nie będzie żywności? W czasie wojny ludzie żywili się żołędziami, robili z nich nawet mąkę. Wymaga to jednak specjalnego ich przygotowania. Dlatego oprócz pewnych umiejętności praktycznych buduję kompendium przydatne gdy świat się zawali. Jak wyprawić skóry, zrobić cegłę inne podstawowe rzeczy, ale jak pisałem jestem ekstremistą.

    Za pierwszą podstawową umiejętność uznaję posługiwanie się bronią. Za drugą jej posiadanie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Umiejętności walki i posługiwania się bronią są dobre - zwłaszcza, że można potraktować w czasach stabilizacji jako "męski aerobic", czyli dbanie o formę fizyczną.

    Specjalne umiejętności na kryzys typu przygotowanie żołędzi - ok - ale trzeba sobie zgromadzić kompendium wiedzy survivalowej fizycznie, albo na swoich nośnikach - net może nie działać.

    Dobrę inwestycją jest inwestycja w łączność alternatywną - radio - jeśli zawiodą komórki.

    To wszystko na czasy stabilizacji może być fajną rodzinną rozrywką i dbaniem o formę - jako inwestycja finansowa - nie musi być to bardzo drogie.

    Co lepiej kupić zatem mając do wyboru zapasowy grosz? Kilka srebrnych monet, czy CB radio, albo i dwa + jakieś krótkofalówki? (i heja ze znajomymi/rodziną w teren!)

    OdpowiedzUsuń
  7. I zgadzam się co do inwestycji w dzieci, to w sumie coś tak naturalnego, że nawet nie myślałem o napisaniu tego.

    Ktoś musi w końcu psuć te laptopy - co je naprawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dzieci to podstawa niezależnie od sytuacji. CB + dobre krótkofalówki tak ale bez akumulatorów. Akumulatory kupujemy w ostatniej chwili.
    Ja swoje kompendium drukuję i wkładam w koszulki które zgrzewam aby nie weszła wilgoć. Wiem, wiem paranoja :D

    OdpowiedzUsuń
  9. R-O
    Tak to zazwyczaj jest że pracownik intelektualny odpoczywa fizycznie a fizyczny intelektualnie, równowaga musi być :)

    Z komputerami jest tak że przeciętny człowiek korzysta z tego co potrzebuje i jego interesuje to że, ma to chodzić, ma tam swoje aplikacje, zdjęcia itp. (a podzespoły? nawet nie wie często co tam w środku jest bo, i po co) , dopiero jak jest zmuszony to z niechęcią wymienia. Taka umiejętność reanimowania leciwych kompów jest przydatna

    Inwestycja w nieruchomości się opłaca ale może się okazać inwestycją długoterminową no i trzeba dysponować niezłą kasą. O deweloperach co nieco słyszałem ale to tylko opowieści. Wiem jak to wygląda w przypadku własnej budowy – jestem w trakcie. Frajdę też daje co swoje to swoje :)

    oszczędności jakie udaje się uzyskać mogą być naprawdę spore

    działkę miałem – odpada koszt zakupu
    bez długoterminowych zobowiązań kredytowych, budować się dłużej – oszczędność na odsetkach których nie ma
    wszystko co można robić samemu – odpada robocizna a liczy się ją średnio tyle co materiał, akurat mam dobrego doradcę tata jest murarzem z wieloletnim doświadczeniem tak że od ław, po szalunki, zbrojenia, deki, murowania, wieńce ect. robiliśmy we własnym zakresie, tylko koparka była i do dachu cieśle oraz na część budowy beton z gruchy + darmowa pomoc rodzinki:)

    w ogóle tu jest ogromne pole do popisu na czym oszczędzić a gdzie nie warto od zaplanowania rozwiązań domu i w domu po materiały itd., wykończenie przede mną tak że myśleć jest nad czym :)

    Jednak różnie to bywa bo, ja gdybym miał np. wynajmować mieszkanie i płacić za wszystko razem z mediami grubo ponad 1000zł to wziąłbym chyba kredyt i za to spłacał raty. Może też być sytuacja że ktoś ma dobą pracę w godzinach od 9:00 – 18:00 i dłużej zanim z niej wróci zje obiad to nawet gdyby chciał i potrafił nie wyrobi - musi nająć fachowców.

    Dzieci o tak jak najbardziej, do psucia też :D

    OdpowiedzUsuń
  10. marcin wiesmak

    Moze sie zasmiejecie ale powiem wam ze - w buty.
    Dobre, ktore sie szybko nie niszcza.
    Ja za swoje zimowe zaplacilem 580zl a w ta zime bedzie juz 4 sezon, jak w nich pomykam. Jedynie sznurowadla wymienilem ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. no to, może się zaśmiejesz, ale jeśli już inwestuję w buty - to także we wkładkę pochłaniającą smrodek :>

    OdpowiedzUsuń