wtorek, 9 sierpnia 2011

Jazda samochodem i relaks

Kiedy rozmawiałem z pewną miłą dziewczyną o moim ostatnim artykule na temat zalet posiadania samochodu zwróciła mi uwagę na jeden argument za, a mianowicie na to, że jazda samochodem bardzo ją relaksuje.

Owszem, mnie też taka jazda relaksuje - zwłaszcza jeśli jadę trasą którą lubię, niezbyt ruchliwą i w swoim własnym towarzystwie. Sam. A jak to jest z pasażerami?


Generalnie jeśli zabieram w drogę teściową i kobietę to nie trzeba włączać radia, jest talk show na żywo, najnowsze plotki i komentarze. Otworki gębowe im się nie zamykają. Jeśli zabieram więcej osób z rodziny i jest pełne obładowania auta to mam 150% normy w generacji zbędnych szumów i treści.

Generalnie jeśli kogoś interesuje dlaczego i kiedy Monika odessała sobie cellulit i czy ma już gacha czy jeszcze nie, albo czy Kuba Wojewódzki jest gejem, czy jeszcze nie - to może być nawet ciekawe.

Gorzej jest kiedy pasażerowie zaczynają konkurować o swoją pozycję z nawigacją i CB-radiem, czyli po prostu mam na karku 2-3 kierowców-pomocników. Oooo, to już zdecydowanie nie jest relaks! I bywa, że ostro gaszę takie pomocne towarzystwo.


Jazda w pełni obładowanym samochodem jest oszczędna i tania w porównaniu do komunikacji zbiorowej - jednak jeśli jako pasażerowie ową oszczędnością i komfortem chcecie się cieszyć - pamiętajcie o przestrzeganiu w kontaktach z kierowcą powyższego znaku.



13 komentarzy:

  1. Najlepszą polityka ukrócenia takich pierdół, jest prawo jazdy każdego z pasażerów. Od razu komfort jazdy się poprawia, bo każdy doskonale wie, że za nieprzestrzeganie znaku w najlepszym przypadku grozi przymusowa wysiadka :D

    OdpowiedzUsuń
  2. no takie gaszenie czasem stosuję - zamknąć dzioby albo dalej iść piechotą

    no i niesforni pasażerowie pracują na swoją opinię

    po prostu następnym razem są zabierani mniej chętnie, że tak powiem, i akurat sorry... sorry... albo nie mam czasu podjechać, albo poczekać na nich

    OdpowiedzUsuń
  3. 90% przebiegow robie sama i wole, zeby tak pozostalo. Pasazerow (poza mezem od czasu do czasu) mam srednio 2-3 razy w roku. Jedni sa bardziej upierdliwi, inni mniej.

    Mam taka pasazerke raz na rok, ktora zadaje pytania prawie non-stop: "A co to jest?", "A co oznacza ten znak?", itp. W zeszlym roku po 4h jazdy stracilam glos odpowiadajac na jej pytania.

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwaga - patent!
    Ze swojego samochodu wymontowałem tylne siedzenia. Jest dzieki temu lzejszy (mniej pali), mam ogromna przestrzen ladunkowa w zwyklym hatchbacku i - co najwazniejsze - moge zabrac tylko jedna osobe, wiec rodzinne przejazdzki z tesciowymi i ciociami odpadaja. Polecam!

    OdpowiedzUsuń
  5. zaiste - patent mistrzowski

    gratuluję pomysłu

    OdpowiedzUsuń
  6. Proponuje zrobić listę ulubionych utworów do jazdy samochodem. U mnie prowadzi AC/DC - Highway To Hell

    OdpowiedzUsuń
  7. proszę bardzo:

    Ścieżka dźwiękowa z pierwszego sezonu Battlestar Galactica w wersji reimagined, najlepiej w nocy, do tego szum i rozmowy na CB-Radio

    zupełnie jakbym pilotował viper'a

    OdpowiedzUsuń
  8. swoją drogą jeśli komuś się nudzi i chciałby oglądnąć mój nowy blog przed oficjalną premierą - zapraszam

    http://lekki-linux.blogspot.com/

    tematy komputerowo linuksowe z tego bloga przenoszę na nowy blog pomocniczy + trochę nowych "kąsków"

    OdpowiedzUsuń
  9. Hm... efekt malego nasycenia samochodami a co za tym idzie nieposiadania przez ludzi prawa jazdy.
    Ja sie w USA z takim podejsciem nigdzie nie spotakalam - zgaduje ze dlatego, ze kazdy ma prawo jazdy i jezdzi samochodem (przynajmniej od czasu do czasu) wiec podobnych pomyslow nie miewa bo sam wie jak to jest, jak ktos usiluje robic za drugiego kierowce...

    OdpowiedzUsuń
  10. zgadzam się, choć tu nie chodzi raczej o auta, bo tych często są po dwa w rodzinie (no w sumie zależy jeszcze gdzie) ale o kwalifikacje do jazdy, czyli prawko, którego nie posiada duża część pań

    OdpowiedzUsuń
  11. @Piotr M. to prawda pomysł fajny. Myślę jenak, że na obecne polskie lato ideałem będzię "Riders on the storm" grupy the Doors :)

    OdpowiedzUsuń
  12. RO:
    w Polsce w ogole kobietom wmawia sie, zanim jeszcze zabiora sie za cokolwiek, ze napewno beda zlymi kierowcami i nie nadaja sie do tego. Wiekszosc zdaje sie nawet nie probuje...
    A przeciez nikt nie rodzi sie z wrodzona zdolnoscia do jazdy samochodem...
    No ale to kwestia na inna zupelnie dyskusje.

    OdpowiedzUsuń
  13. I znów masz rację.

    Z resztą parę postów temu pisałem o paniach na wsi, bez prawka.

    OdpowiedzUsuń