wtorek, 23 sierpnia 2011

Mini AC / Minicasco - czy warto brać, czy nie?

Skoro już o samochodach mowa warto podjąć kwestię ubezpieczeń. Generalnie ja mam zasadę unikania ubezpieczeń, gdzie tylko możliwe, natomiast np. w kwestii samochodu zadaje sobie pytanie: Czy ewentualna utrata auta, lub znaczna szkoda odbije się w radykalny sposób na moich finansach, czy tez nie. Ponieważ mój obecny samochód jest dość drogi jak na moje ostatnie możliwości finansowe, stwierdziłem, że ubezpieczę samochód w maksymalnym zakresie (co niestety kosztowało), natomiast poprzedni samochód, w mojej ówczesnej sytuacji finansowej nie stanowił radykalnej części moich aktywów, dlatego nie ubezpieczałem go. Zyskując w ciągu lat do kilku tys. zł na niezapłaconych ubezpieczeniach. (Nie zamierzam podawać szczegółów dot. moich finansów, chciałbym wam jedynie przybliżyć tok mojego myślenia.)


Natomiast od jakiegoś czasu na rynku pojawiły się oferty Minicasco / mini AC, które są o wiele tańsze niż klasyczne, pełne AC. Po krótkim przegooglowaniu znalazłem porównanie Minicasco PZU, MINI AC MTU, MINI AC WARTA, choć z rozmów ze znajomymi dowiedziałem się, że takie ubezpieczenia oferuje już większość towarzystw.

Zakres ubezpieczenia różni się, więc należy bardzo dokładnie wczytać się w umowy (firmy ubezpieczeniowe lubią kombinacje jak nikt inny), natomiast to, czego można się spodziewać na 100% to wyłączenie odpowiedzialności za szkodę z twojej winy. Czyli: jeśli ukradziono ci samochód lub wandale zrobili swoje - dostaniesz odszkodowanie, jeśli wymusiłeś pierwszeństwo i spowodowałeś wypadek - nie dostaniesz nic.

Ma to jakiś sens - za swoje błędy odpowiadasz, ale płacisz o wiele mniej. Poza tym - to wymusza ostrożniejszą jazdę, większą odpowiedzialność i myślenie - wstępnie jestem za i będę rozpatrywał to w okresie przejściowym. Między ubezpieczaniem auta na full, oraz rezygnacją z płacenia za polisę.

To fotka promocyjna "Fast and Furious". Lubię te filmiki, ale sam jeżdżę ostrożniej.

PS. Posty o ochronie nieubezpieczonego auta stopniowo odświeżam TUTAJ: http://zabezpieczenie.blogspot.com/

2 komentarze:

  1. Ja u siebie zastosowałem takie taką zasadę. Auto do 6 roku bezwzględnie AC, po tym okresie jedynie OC

    OdpowiedzUsuń
  2. No widzisz :) mniej więcej robię podobnie

    wg mnie
    granica 5-6 lat to czas największego spadku wartości, a ubezpieczyciele robią największe wałki na unikaniu rozliczeń z napraw serwisowych i za wszelką cenę udowadnianiu tzw. szkody całkowitej

    dla mnie to po prostu szwindel, naciąganie jeleni - dlatego w tym okresie warto odpuścić AC

    OdpowiedzUsuń