sobota, 27 sierpnia 2011

Piwo, brzuch piwny i post

Mimo odrobiny ruchu jaki sobie zafundowałem patrzę na siebie po lecie, zdejmuję koszulkę i Vin Diesel z trylogii Riddicka to zdecydowanie to nie jest. Zrobię sobie eksperyment i na jakiś czas robię post od piwa, testowe 10 dni już jakiś czas temu wytrzymałem, co jest znakiem że z tym uzależnieniem najwyraźniej sobie poradzę. Jakoś tak jest, że po mocno browarniczym lecie brzuch zarysowuję się bardziej niż należy :)


I rzeczywiście, jakoś się składa tak, że piwosz zawsze ten brzuchol ma wiekszy.

Jeśli będzie okazja i ochota na towarzyski wypad, spróbuję raczej jakiejś wytrawnej gorzałki, ewentualnie wytrawnego wina. Co prawda na to się nie zanosi, ale... :)


Zobaczę jakie efekty to przyniesie - na pewno oszczędzi się trochę kasy, bo używki swoje kosztują - tymczasem wracam do robienia brzuszków - co od jakiegoś już czasu uskuteczniam :) Pozdrawiam :)

5 komentarzy:

  1. Niestety wino wytrawne w Polsce jest kiepskie i drogie. Cydru nie ma, zostaje wodka.

    OdpowiedzUsuń
  2. na ewentualnej imprezie wypiję zatem dobrą wódkę :)

    ale z umiarem :) nie mam ostatnio ochoty na "wyścigi" kto mocniejszy ma łeb :)

    OdpowiedzUsuń
  3. To bierzemy rowerek i w drogę: brzuszydło się zmniejszy :-)
    Można też pobiegać.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. czytasz mi w myślach, dopiero co chciałem się przejechać

    ale właśnie pada i to nieźle :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak pada to nawet lepiej, bo jak człowiekowi zimno to więcej kalorii traci - utrzymanie wysokiej temp ciała przecież wymaga energii.

    OdpowiedzUsuń