niedziela, 21 sierpnia 2011

Potrawy oszczędne i nietypowe

Po ostatnim poście o ryzykownych potrawach w restauracji mam ochotę na post i rozmowę o potrawach nietypowych, niecodziennych a jednocześnie takich, które nie zrujnują naszego budżetu.


Oszczędna potrawa z Ekwadoru - czyli świnka morska "na dziko". Z tego co słyszałem (relacja z pierwszej ręki od koleżanki), to tamtejszy substytut kurczaka.


Do pierwszej grupy zaliczyłbym jedzenie, którego sam jeszcze nie próbowałem przyrządzać: ślimaki winniczki, jarzębina, kłącza tataraku, słonecznik bulwiasty oraz inne potrawy ze stron i publikacji o jedzeniu nietypowym, ekstremalnym, survivalowym (może wy macie jakieś pomysły, a co najważniejsze DOŚWIADCZENIA? jeśli tak piszcie).

Ostatnio nad morzem. przypomniawszy sobie dawne lektury, zajadałem się ze smakiem owocami róży, co wzbudziło kolosalne zdziwienie i konsternacje wśród osób które były ze mną (na zasadzie: on sobie robi z nas jaja).

Druga grupa to dla mnie potrawy, które już próbowałem i najczęściej przyrządziłem własnoręcznie:

Móżdżek, czyli mózgi zwierzęce...

...brzmi ekstremalnie ale to dobra, tania i pożywna potrawa - móżdżki kupione u rzeźnika myłem, obierałem z błonek i smażyłem długo z cebulką i przyprawami, palce lizać, ku zgrozie tych, którzy nie przełamali się aby spróbować :)

Raki...
...łowione samodzielnie. Przyrządzane w lekko osolonej wodzie, budziły wielkie zdziwienie np. na urlopie wśród innych wczasowiczów - nieliczni chcieli spróbować - a przecież to tradycyjna polska potrawa.

Smalec i wątroba rybna.
Najczęściej z karpia uzyskana w okolicach świąt (duża część tego co karpiowi z brzuszka wyrzucamy). Wątróbka oraz tłuszcz (to białe) starannie oczyszczone i umyte w zimnej wodzie zasmażam z cebulką i przyprawami. Do potrawy można dodać bułki tartej. Pychota! Wątróbki dorszowe można kupić w puszkach w sosie własnym (z tranem), ale już nie są tak smaczne. Potrawa budzi zgrozę obserwujących, mimo pysznego smaku.

Ok, na dziś na tyle :) Czekam także na wasze pomysły i komentarze :)


PS. Dla zainteresowanych motoryzacją: Drugi dzisiejszy post znajdziecie tutaj i dotyczy on zabezpieczenia zestawu CB-radio przed kradzieżą.

14 komentarzy:

  1. PO takim substytucie "kurczaka" przechodzę na "wege".
    Zmuliło Mnie po tej śwince.

    OdpowiedzUsuń
  2. Od tego sezonu również zainteresowałem się nietypowym jedzeniem. Na pewno u mnie w menu na stałe zostanie rokitnik i soki/dżemy z niego. Są doskonałym naturalnym źródłem witaminy C (zanim wymyślono syntetyczne tabletki z tą witaminą suszono rokitnik).

    OdpowiedzUsuń
  3. Za horyzontem :) Popatrz na to jak na kurczaczka z dodatkową parą nóżek.

    Ja na przykład spożywam króliki - taka tradycja rodzinna - to też gryzoń - krewniak świnki.

    Zapewniam cię, że to zdrowe i smaczne mięso. Co najważniejsze czyste, bez hormnonów, dodatków, paskudztw z masowych, przemysłowych ferm.

    To NIE jest obrzydliwe :) znacznie bardziej odrażający jest kurczak pędzony na hormonach i paszy GMO.

    OdpowiedzUsuń
  4. Opowiem wam historyjkę z życia:

    kiedy przy Kobiecie pierwszy raz piekłem królika, po upieczeniu patrzę, a ona grzebie w prodiżu i grzebie, szuka, przewraca

    a było to w jakiś dzień po pracy - max. duże zmęczenie, itp.

    pytam ją - o co ci chodzi? skarbów tam szukasz?

    Ona odpowiada: no kurcze, przewracam to mięso, przewracam, i nie mogę odnaleźć skrzydełka (!!!)

    :)

    OdpowiedzUsuń
  5. I jeszcze jedno - jeśli będzie jeszcze kilka komentarzy, że pieczona świnka was jednak brzydzi, mimo mojego wytłumaczenia intencji - usunę obrazek :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja sobie przypomniałem jak to chyba P. Cejrowski w „boso przez świat” mówił o sznyclach z dżdżownic, jakie to przysmaki w tubylczych rejonach są, i zapewne niejeden kręcił (ja też;) nosem, a potem poszła puenta, że dla nich świnia byłaby nie do przełknięcia gdyby zobaczyli co ona je jak robi pod siebie no i sam wygląd.... :D

    ps. mój głos za pozostawieniem fotki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. no w sumie ładniejsza taka świnka morska od świni z chlewu - jak tak popatrzeć "na zimno" wprawnym okiem

    OdpowiedzUsuń
  8. no a ta potrawa na fotce to naprawdę nieźle oszczędna, jak tak pyr ostro pożałowali

    OdpowiedzUsuń
  9. Jako obrońca praw zwierząt apeluję: nie usuwaj świnki, dorzuć jeszcze królika, chomika, konia i psa.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja również lubię króliki :) Mięsko pyszniutkie i wiem co mu daję do jedzenia :)
    Świnkę bym spróbował ale na móżdżek mnie nie namówisz za nic.
    Co do jarzębiny to jest problem bo są dwa rodzaje. Jeden, najszerzej rozpowszechniony nie nadaje się do niczego. Musi być tzw. jarzębina słodka zwana morawską. U mnie nie rośnie.
    Z mieszanki dzikiej róży, głogu i tarniny robiłem dżemy. Pychotka.
    @Anonimowy. Po co zdjęcia tego co można jeść. Lepiej dać to czego nie można. Ponoć jest to mięsko kota, delfina i człeka :P
    Zgłodniałem przez takie tematy. Dobrze że włożyłem pizzę do piekarnika :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ponoć z tej zwykłej jarzębiny da się usunąć goryczkę. Jestem ostatnio zbyt zarobiony na eksperymenty - ale zobaczymy.

    Do móżdżka na siłę nie namawiam - kwestia psychiki - jeśli patrzyć na podobną w konsystencji jajecznicę - to też jest to obrzydliwe - to przecież płód/komórka jajowa kurczaka!

    OdpowiedzUsuń
  12. To nie kwestia konsystencji :) A z jajka na miękko ten "glutek" też wywalam :) Chociaż nie zarzekam się, do zeszłego roku nie jadłem flaków a teraz lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  13. no, ja z móżdżka też wyrzucam żyłki i glutki - pozostaje, że tak powiem - czysty intelekt :)

    to naprawdę kwestia psychiki - gdybym cię tym poczęstował i powiedział, że to jajko ptaka GuruBongo ze sklepu ze zdrową żywnością - jadłbyś ze smakiem

    niestety coraz rzadziej mam okazję kupić móżdżki w moim mieście

    ale za to ostatnio dostałem taki delikates jak.... krowi ogon :)

    OdpowiedzUsuń
  14. http://kwejk.pl/obrazek/673566/%C5%9Awinka,morska.html

    OdpowiedzUsuń