sobota, 13 sierpnia 2011

Siłownia w domu - czyli kolejny dzień urlopu

Pogoda do bani nie przeszkadza mi w bardzo udanym spędzaniu urlopu. Dziś wystawiłem sobie na podwórze starą ławeczkę szwagra i zrobiłem parę ćwiczeń na klatę (w deszczu, bo w deszczu, ale deszcz był ciepły). Jutro popracuję nad kolejnymi patentami na ćwiczenie (na ile posiadany sprzęt pozwoli).

Oczywiście przypominam, że nie jestem "profesjonalistą", po prostu mam ochotę się czasem rozerwać i zrelaksować a ćwiczenia siłowe (choć nie tylko) bardzo mi w tym pomagają. Mam nawet własną amatorską mini-siłownię (i ambicję by używać jej częściej).

Jak widać na załączonym obrazku dobra forma fizyczna to krew... pot... i łzy.

Zgodnie z obietnicą polecam post kolegi na temat prostego (i oszczędnego finansowo) ruchu fizycznego:
http://drogaminimalisty.blogspot.com/2011/05/ruch.html

Oraz link do niezłego patenciarza, który ćwiczy w domu bez sprzętu (i tym samym ekstra wydatków):
http://www.youtube.com/user/RozkrutM#p/a/u/2/qNF2AZKOYX8

I na koniec głębsza analiza tematu siłowni w domu, dla rozpoczynających bez funduszy:
http://suplementacja.republika.pl/wdomu.html

Jak widać powyżej deszcz nie musi nas paraliżować (ktoś w końcu wynalazł parasol, a jak nawet lekko zmokniemy to co?). Wakacje w kraju spędzane bez mega funduszy mogą być udane. A dobrą zabawę (w tym przypadku ćwiczenia) można mieć bez wielkich środków finansowych.

W wolnym tłumaczeniu: "Ta dziewczyna ciężko pracuje, aby jej pupa nie przytyła." No panowie, jak dziewczyny tak się starają - to nam też wypada popracować nad mięśniami (piwnym w szczególności).

6 komentarzy:

  1. Hm.... ten pan na zalaczonym video to uprawia hardcore :) niemozliwy do wykonania przez normalnego czlowieka.
    A w sumie do utrzymania sie w niezlej kondycji wystarczy pare cwiczen:
    - azjatyckie przysiady (nogi w lekkim rozkroku a piety nie odrywaja sie od ziemi)
    - pompki
    - podnoszenie jakichkolwiek ciezarkow w gore
    - tzw. deseczka czyli utrzymanie ciala w jednej linii na rekach (postawa jak do robienia pompek) oraz to samo na jednym i drugim boku
    - chodzenie po schodach
    Jesli do tego doda sie marsz przeplatany szybkim kilkudziesieciosekundowym sprintem, to mamy komplet.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie do utrzymania kondycji wystarczy skoszenie pół hektara sadu raz na miesiąc (zajmuje mi to 3-4 dni). A ile z tego pożytku :-) Wszystkie mięśnie biorą w tym udział. Wiem, bo wszystko mnie potem boli :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja właśnie odkryłem, dlaczego od kilku dni co wieczór bolą mnie nogi: obwód Wielkiego Padoku to trochę ponad kilometr, a że obchodzę go kilka razy w ciągu dnia...

    OdpowiedzUsuń
  4. futrzak - masz rację :)
    swoją drogą kiedyś biegałem dla kondycji po schodach, ciężarki do plecaka i sprint na 15 piętro, windą w dół i dalej

    Riannon i Boska Wola
    No ja dobrze wiem, że wy macie zdrowy naturalny i co najważniejsze produktywny ruch :) Posesjonaci :)

    OdpowiedzUsuń
  5. marcin wiesmak

    Ostatnio sie znow wazylem ubylo 1,5kg po miesiacu ;)
    Na razie nie mam czasu na silownie ale do i z roboty ok 2km ide pieszo dzien w dzien.
    Co do silowni w domu to hmmm jakos mnie to nie przekonuje po prostu brak motywacji u mnie wystepuje.
    Wole jednak chodzic byc moze czegos nowego sie podpatrzy ( w domysle cwiczenia) aaaa i pogada ze starymi znajomymi, czesto uslyszy co tam na miescie sie dzieje a czasami dobry interes sie ubije ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. masz racje, siłownia poza domem to także miejsce spotkań towarzyskich

    ja jednak ostatnio mam ochotę się wyciszyć, skupić, ewentualnie muzyka

    odlecieć w inny wymiar

    na motywacje 2 kapsułki z guaraną albo mocna kawa :)

    OdpowiedzUsuń