poniedziałek, 19 września 2011

Komputery - czyli jak wielkie korporacje robią nas w jajo.

Pomyślmy jak to jest, że kupuję pralkę i chodzi ona wiele, wiele lat. Jedna z pralek w naszej rodzinie chodziła intensywnie użytkowana, przy twardej i mocno korozyjnej wodzie przez ponad 20 lat. Moja ówczesna, nowoczesna pralka chodzi już conajmniej od lat pięciu. Stary telewizor kineskopowy działał lat kilkanaście, i gdybym go przez nieuwagę nie rozbił, działałby drugie tyle.

Z komputerami jest inaczej - kupujesz - po 2-3 latach super szybki komputer okazuje się za słaby, a bo to nowy Windows, bo to nowe gry, bo to wszyscy używają już nowego Office, itp. - nie mija okres gwarancyjny, a już super sprzęt sprzed 2 lat to chłam.

Dalej wchodzisz na mniej więcej te same strony www, dalej klikasz na tych samych czatach i komunikatorach, dalej klikasz w równie odmóżdżające gry, dalej w domu pod Officem piszesz mniej więcej podobne teksty - ale nie! stary dwu/trzy letni komp to chłam, wolny przeżytek.

Coś tu nie gra.

Odpowiedzi na to szukam między innymi na moim blogu technologicznym http://lekki-linux.blogspot.com/, specjalnie do wchodzenia tam was nie zachęcam, bo to niszowa sprawa dla pasjonatów, a i blog traktuje mniej priorytetowo niż ten. Ot, jak ktoś chce to proszę wejść.

Natomiast powiem krótko - obecnie testuję system o nazwie Bodhi Linux, rzecz raczej dla min. średniozaawansowanych w komputerach - piszę własnie spod tego systemu i tego samego Firefoksa, którego mam wszędzie i jak to jest, że super bajerancki system, z wodotryskami i wizualnymi atrakcjami na miarę najnowszego Windowsa może zajmować 60-70 MB ramu i szybko chodzić na wiekowym komputerze, który wielu z was wyrzuciłoby na śmietnik?


Powyżej moje obecne biurko na laptopie - po kliknieciu powinien sie pokazać pełnowymiarowy screenshot.

Systemik spróbuję opisać biżej na drugim blogu (dla maniaków), jak tylko znajdę siłę i energię na bardziej konstruktywne i precyzyjne wypowiedzi. (Jestem obecnie przeziębiony i mentalnie wyciśnięty jak cytryna).

25 komentarzy:

  1. Paradoksalnie problemem jest coraz większa moc komputerów, która rozleniwia programistów ;)
    Tutaj link z Assembly 2011, są to dema które powstały przy użyciu kodów o długości 4kB !!
    i to łącznie z algorytmami generującymi muzykę i grafikę ;)
    http://archive.assembly.org/2011/4k-intro

    OdpowiedzUsuń
  2. Zalezy co sie kupuje. Ja swojego starego laptopa uzywalam od 2004 do 2011 i kupilqm nowy kiedy Adobe w polaczeniu z youtube porzucil support do flasha na procesor motoroli.
    Wbrew pozorom ten owczy pęd po czesci mozna zawdzieczac uzytkonikom majacym owczy pęd do nowych szybszych aplikacji. Firma, ktora takie aplikacje robi musi z jednej strony nastarczac z pisaniem ich na nowy sprzet, a z drugiej utrzymywac support na starsze wersje. Od jakiegos momentu staje sie to po prostu nieoplacalne.
    Linux jest fajny (uzywalam od 1994 r.) ale niestety do pewnych zastosowan sie nie nadaje, bo nie ma na niego okreslonych aplikacji. Ot chociazby taki photoshop/illustrator, CAD i wiele innych.

    OdpowiedzUsuń
  3. Strony można przeglądać na starym kompie, niby poza rozdzielczością matrycy żadna różnica. Problem jest natomiast z apletami Java. One żrą coraz więcej pamięci operacyjnej i mocy procesora. Mam zwyczaj pracować z kilkoma oknami i jak mi się na wszystkich otwierały jakieś systemy płatności, formularze, pop-upy itp. to mój poczciwy Dell na Pentium M 1,6GHz z 1GB RAM wieszał się na dłuższy czas. Nie pozostało nic innego jak przesiadka na laptopa z i5. Może posłuży kilka lat, jak się nie rozsypie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jade na tym samym notebooku od 2005r i mam sie dobrze. Zrobilam sobie image i mam w razie czego kopie systemu na desktopie (wirtualna maszyna), gdybym potrzebowala.

    Dzielnie opieram sie nowszym wersjom softu i korzystam ze starszych wersji oprogramowania. Przy zalozeniu, ze aplikacji typu Office uzywam okazyjnie (glownie Excela), to po co mi najnowsza wersja? Photoshopa uzywam tez okazyjnie i stara wersja w zupelnosci mi wystarcza. W gry nie gram, wiec nie musze martwic sie o za slaba karte graficzna czy procek.
    Nie kupuje nowszego notebooka, bo nie mam powodu. Dopoki stary chodzi, bede go uzywac. Backupy danych mam w razie czego.

    Zreszta planuje przesiadke na posiadanego juz desktopa (z wnetrzem serwerowym), ktory pewnie wystarczy mi na kolejne lata. Serwer jest dosc mocna maszyna, bo byl kupiony do budowy wirtualnego laba. Dodam, ze kupilam go za grosze od kolegi gracza, ktory czesto zmienia komputery. On z kolei dostaje swoj sprzet bezposrednio od producentow, do testow.

    Ostatnio mialam okazje nabyc za grosze nowe wnetrze serwerowe od tego samego kolegi, ale doszlam do wniosku, ze nie potrzebne mi, bo poprzedni sprzet dziala dobrze, a ja nie mam zamiaru placic wyzszych rachunkow za prad.

    Podobnie jest z telefonami. Co dopiero wyszedl iPhone4, a juz robia iPhone5, wiec ludziki pobiegna kupic nowa wersje. Niedlugo beda wypuszczac nowe wersje co pol roku. Tak samo jak ze zmianami modelowymi samochodow, niektore sa doslownie co pare lat i poprzednie modele spadaja drastycznie na wartosci (np. Astra). A np Honda Civic hatchback nie zmienila sie zbytnio wizualnie przez ostatnie 6 lat.

    OdpowiedzUsuń
  5. artur xxxxxx, te rozne aplety sa coraz bardziej zerne. Aplikacje gieldowe najbardziej obciazaja moj notebook, ale ja mam wiecej pamieci niz 1GB.

    Podobnie z netbookiem, ktory czasami ledwo ciagnie. Te procesory mobilne nie nadaja sie za dobrze, do przetwarzania tych wszystkich danych.

    OdpowiedzUsuń
  6. To niestety prawda.

    Kolejny przykład - pakiet Adobe. Ostatnio było CS2, CS3, CS4, CS5, a teraz wymyślili CS5.5, a niedługo ma wejść CS6. I co? Nic, jeśli ktoś pracuje na starszej wersji, a chciałby otworzyć plik nowszej wersji, to niech zapomni. Tak samo, jak bym chciał coś zapisać z CS5 na CS2, to nie mogę tego zrobić za jednym zamachem. Muszę schodzić co wersję niżej. Mówię tutaj o programie InDesign.
    Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o kasę. Z tym, że tutaj wiadomo, że chodzi o wyciąganie pieniędzy.

    OdpowiedzUsuń
  7. futrzak, o jakich procesorach motoroli piszesz? chodzi ci o PPC i Maka?

    Tak się składa, że linuksy obsługujące PPC dorobiły się wolnej implementacji Flasha - nazywa się Gnash i chodzi z nim YouTube spokojnie.

    Może ten Gnash jest do ściagnięcia na stare Maki, trzeba by zobaczyć.

    Oczywiście Linux nie jest dla wszystkich zastosowań - ale na komputerze domowym, gdzie zakres potrzeb jest ograniczony w zupełności (albo i z nadmiarem) wystarczy. Oczywiście preferuję jakiś najprostszy klikalny system linuksowy dla laika. (np. LinuxMint 11)

    Na starszym komputerze także próbowałbym używać jakąś odchudzoną modyfikację WindowsXP ewentualnie.


    Oprogramowanie specjalistyczne to już inna bajka - z resztą często jego cena przekracza cenę zestawu komoputerowego - tu dosyć mocno widać "rządy" korporacji. A klienci firmowi często i tak przerzucają koszt na swoich klientów.

    OdpowiedzUsuń
  8. aha, jeśli ktoś śledził moje posty "biznesowe" na wiosnę - to wiecie, że postujuję rozdział firmy od domu - czyli np. nie branie firmowego lapka "do łóżka"

    w firmie niech sobie leży mocny sprzęt, ze specjalistycznym softem - i tak nie ma wyjścia

    a w domu na biurku, jakiś starszy ale zadbany demobil z lekkim desktopem, do przeglądania Pudelka, youtube, blogów, drobnych potrzeb :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Niestety, sprzety AGD nie sa juz dlugowieczne. Wrecz przeciwnie - sa obliczone na pare lat i do widzenia! O pralkach chodzacych kilkanascie lat mozna zapomniec. To samo dotyczy samochodow. Zawsze chodzi o to, zeby wyrwac jak najwiecej kasy poprzez serwis. JAK TEMU PRZECIWDZIALAC? Oto pytanie na miare XXI wieku : )
    A co do komputerow - pisze ten post na Pentium 4 2,4 Ghz, 2 GB ramu (niepotrzebnie dodalem jedna kosc, 1 GB dzialal tak samo) oraz z karta zintegrowana na plycie (zeby ciagnal mniej pradu). Jest to moj komputer internetowy, ma 10 lat i spisuje sie swietnie. Czyli jak sie chce to mozna : )

    OdpowiedzUsuń
  10. ja piszę z laptopa: Celerona 1,3 , 750 mb ramu od paru dni ze wspomnianego w poście systemu - mam Firefox 6.0.2, flasha, javę

    nie zauważyłem, aby się w czymkolwiek przyciął - a otwierałem do kilkunastu kart przeglądarki pełnych skryptów i reklam / specjalnie do testów sprzętu nie blokuję reklam

    czasem jak jestem u rodziny, u szwagra, dziabię coś przy kompach z nim w jednym pomieszczeniu - on zawsze na w miarę nowych kompach pod Vistą albo najnowszym Windowsem wkurza się, że mu wszystko muli niemiłosiernie

    pytam - jak to jest, że stary dziadowski komputer może jednak działać szybko - ale pod warunkiem kombinacji - albo jakiś lewy mod windowsa (czego nie stosuję - bo musze mieć legal - firma) albo jakieś lekkie linuksy - a relatywnie nowy sprzęt - pod mainstrewmowm systemem muli jak krowa

    OdpowiedzUsuń
  11. No dobra, ale co z dziećmi?
    To u nich ten pęd do wymiany na nowszy model jest najsilniejszy.

    OdpowiedzUsuń
  12. Gry komputerowe w dużej mierze napędzały rozwój komputerów osobistych, ale od kilku lat widać znaczące spowolnienie.

    Dopóki nie wyjdzie nowa generacja konsol (PS4 czy Xbox740), bo wtedy wyścig zbrojeń znów ruszy z kopyta

    Komputery wielu osób zamulają z powodu totalnego chaosu w systemie. Jeśli ktoś nie wie jak oczyścić komputer, to po roku-dwóch użytkowania system jest obrośnięty całą masą dziadostwa, przy autostarcie ładuje się cała masa syfów do pamięci.

    Mój komputerek chodził sprawnie przez 3 lata, potem na rok wyjechałem z domu i mieszkałem na mieszkaniu. Gdy po roku wróciłem na wakacje, mój młodszy brat tak go zaśmiecił, że tylko format go uratował.

    OdpowiedzUsuń
  13. Format co 2-3 lata jest dobry nawet przy higienicznym uzytkowaniu. Pozwala tez przejrzec dane ktore nagromadzilismy na dysku i pozbyc sie smieci. Cos jakby remont mieszkania. Mozna sobie ewentualnie zrobic kilka partycji i formatowac tylko systemowa.

    ps. Linux jest na pewno lekki i fajny ale dla niektorych zupelnie nieuzytkowy (np. popularne programy graficzne). Nadaje sie tylko do domu i biura wyposazonego w popularne aplikacje biurowe. Na Linuxa brak jest dobrego specjalistycznego oprogramowania.

    OdpowiedzUsuń
  14. No właśnie piszę, że Linux to idealny system dla domu i małego biura - na taki typowy komputer internetowy. Albo terminal do Cloud Computing.

    Popularny na architekturze ARM Android jest także odmianą Linuksa.

    Wypasioną stację roboczą do oprogramowania inżynierskiego powinniśmy zostawić w pracy. (Tak jak i nasze projekty - od tego jest praca, a nie dom).

    Co do popularnych programów graficznych - ha - koronny argument - wszyscy o tym mówią - ale mało kto używa tego Photoshopa na codzien w domu - mamy bo koledzy mają, i tyle, bo miec wypada, bo mają inni. Bo nie uruchomię Photoshopa..... :)

    A ja nawet dość zaawansowane projekty graficzne (jak dla moich potrzeb) robie w programie GIMP, i to nawet w pracy - nie mówiąc o przeróbkach zdjęc. Potrafię używać Photoshopa i Gimpa, to łatwe, ot i po probelmie.

    Nie - nie namawiam tym tekstem do testowania i użytkowania Linuksa szerokiej publiczności - to rzeczywiście NIE JEST system mainstreamowy, który ma i zna każdy. NIE JEST dla każdego - tu mówię o administacji i instalacji systemu.

    Androida też nie instalujesz samemu tylko kupujesz gotowy - zainstalowany na smartfonie albo tablecie ARM.

    Ale z drugiej strony ludzie używają tego Androida, który faktycznie linuksem jest, i taki system doskonale się sprawdza w swojej niszy - można tą alternatywą osiągnąć lepszą wydajność - i ożywić na kolejne stary sprzęt ze strychu. Ale trzeba trochę czasu i odwagi na poznanie czegoś nowego. (i dobrego kumpla co pomoże w razie czego)

    OdpowiedzUsuń
  15. I jeszcze jedno powiedzmy - jak ważna firma produkująca niezbędne inżynierskie czy graficzne oprogramowanie uprze się, że od teraz wypuszczają nowe wersje tylko na Mac'a - to firmy powoli pokupują najnowsze, wypasione Maki.

    Dlaczego? Bo hardware i system to w pewnych branżach naprawdę relatywnie niewielki koszt.

    Korporacje potrafią wymusić zmianę sprzętu i softu skutecznie.

    Tak się stanie z Windows8, który ma zerwać ciągłość i kompatybilnosc ze starymi Windowsami.

    Ludzie ponarzekają - za parę lat wszyscy będa jechać tylko na Win8.

    Kto dziś pamieta Win98 albo WinMe? Albo DOS i Win3.X?

    OdpowiedzUsuń
  16. @Admin, R-O blog - pobiję Cię ;) Ja teraz piszę, używając starego Della Pentium III 1000MHz, 256 MB RAM... Da się da? I to jeszcze na XP, mocno odchudzonym (niestety ręcznie), śmiga. To prostych zastosowań (a do tego używam go na co dzień) w pełni wystarcza. Choć już widzę, że czeka mnie zakup czegoś trochę mocniejszego, bo pakiet OpenOffice chodzi delikatnie mówiąc nijak, a takie aplikacje jak Excel czy Access w roku szkolnym (już akademickim) się przydają (w moim wypadku, nie mówiąc już o trochę ambitniejszych pakietach.
    Pozdrawiam,
    Wasp

    OdpowiedzUsuń
  17. Zamiast OpenOffice spróbuj edytora Abiword :)

    Funkcjonalność niewiele mniejsza - różnica wydajności radykalna :)

    Ja tego używam, nawet do celów firmowych, do robienia PDFów chociażby. Jest niezły i szybki jak burza.

    Dobrze odchudzony i dobrze administrowany XP to dla mnie jedno z lepszych rozwiązań :)

    OdpowiedzUsuń
  18. a co do celów akademickich to grupa znajomych znajomej (akurat studia już trochę za mną) przestawiła się częsciowo na cloud - czyli Google Office

    niestety stacjonalne pakiety office mają tendencję do zamulania się - i OpenOffice nie jest tu żadnym wyjątkiem - jedyna zaleta że za friko dla komercji i w małych firmach się naprawdę z nim potężnie oszczędza na drobnej edycji tekstu czy PDFów.

    OdpowiedzUsuń
  19. Admin, R-O blog - dziękuję za polecenie programów, poszukam i wypróbuję ;) "Dobrze odchudzony i dobrze administrowany XP to dla mnie jedno z lepszych rozwiązań :)" - jestem takiego samego zdania. O dziwo mój Dell chodzi momentami płynniej od paroletniego Acera.
    Pozdrawiam,
    Wasp

    OdpowiedzUsuń
  20. a proszę bardzo :) nawet zastanawiam się nad osobnym postem o Abiwordzie

    tu masz instalki i słowniki: http://www.abisource.com/download/

    jestem zdania, że wystarczy on do zdecydowanej większości domowych potrzeb, jak i dla małego biura

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie wiem czy korporacje wymusza wymiane sprzetu, moze domowi uzytkownicy sie na to zlapia, ale firmy zwykle sie z tym nie spiesza.

    Windows 2000 na desktopach zdarza sie w roznych firmach. A na serwerach to mozna trafic nawet NT 3.51. Moj obecny klient ma przeglad wszystkich systemow od 3.51 i od czasu do czasu odkrywamy jakis stary serwer gdzies tam "pod stolem".

    Z reguly w firmach wymienia sie system razem z komputerami co kilka lat. A niektore przerzucily sie na VDI - virtual desktop infrastructure i uzywaja starych desktopow jako terminali do laczenia sie z wirtualnymi maszynami na serwerach.

    OdpowiedzUsuń
  22. z punktu widzenia korporacji atrakcyjny może być thin client/terminal właśnie i cloud

    nie jeden z resztą użytkownik domowego starocia stwierdza, że nowego win i najnowszego ms office już nie postawi, nie ma na czym - i przerzuca się na Google Office

    OdpowiedzUsuń
  23. aha Win 2000 to ta sama generacja co XP w sumie

    bym był zaskoczony win98 albo win95 natomiast

    OdpowiedzUsuń
  24. Windows 2000 byl przed XP. "Windows XP, the successor to Windows 2000". Rzadko widzialam w firmach Win98, chociaz czasami zdarzalo sie.

    W zeszlym roku pracowalam dla klienta, gdzie uzywalo sie Windows 2000 na niektorych desktopach, bo jedna z aplikacji nie dzialala na nowszym systemie.

    OdpowiedzUsuń
  25. jasne, chodziło mi o to, że to ten sam typ systemu

    XP to de facto mod i update win2000 + kilka bajerów typu nowe menu i tapeta z łączką

    aplikacje kompilowane pod 2000 zazzwyczaj bez problemu szły pod XP

    OdpowiedzUsuń