czwartek, 1 września 2011

Telemarketing i akwizycja - jestem gotów do kontrataku.

Jakiś czas temu pisałem wam o tym jak bardzo wkurza mnie telemarketing i stada różnych psycho-zboczeńców próbujących mi za wszelką cenę coś sprzedać, albo skłonić do podpisania umowy.

Zaproponowaliście mi różne sposoby na pozbycie się kłopotu, podyskutowaliśmy o kwestiach prawnych, i jeśli trafi się namolny dupek, który nie rozumie słowa "nie" bądź ewidentnie upierdliwa firma - jakoś sobie radzę.

Niestety nie do końca sobie radzę z namolnymi insektami z firmy Dialog, dzwoniącymi ostatnio dzień w dzień (naprawdę!) - zadeklarowali mi, że nie przestaną dzwonić, do chwili kiedy właściciel telefonu tego nie zastrzeże! Problem w tym, że okazało się, że właścicielem mojego telefonu jest nieobecna na długi czas osoba z rodziny, a ja rzekomo nie mam pełnomocnictw. Pół biedy jeśli trafią na mnie - ale odbierze Kobieta - i jest "średnio".

Ale zaraz, zaraz...!
Ja w sumie kiedyś skorzystałem z kilku szkoleń na przedstawiciela - choć w branży nie pracowałem jednak - nie podobało mi się. Szkolenia były "wliczone w pakiet", w ramach werbunku do towarzystw ubezpieczeniowych, albo wrzucone mimochodem w jakieś szkolenia firmowe (aby się coś działo, aby ktoś się wykazał przeszkoleniem kadry, itp.) i faktem jest, że na szkoleniach zaczęły pojawiać się ewidentnie te kurewskie teksty akwizycyjne, NLP i psychomanipulacja. Znam te numery.


Jestem gotów do kontrataku.
Skoro, tak jak to wyznali niektórzy czytelnicy ostatnio, jakikolwiek szacunek do osób nękających mnie jest rzeczą minioną, mam pomysł aby wylecieć na nich z ich własną bronią.
Dla zasady i dla jaj.

Od dziś jeśli zadzwoni do mnie jakikolwiek "sprzedający" to o ile będę miał chwilę wolnego - to JA zaczynam mu z miejsca wkręcać psychomanipulacyjne gadki, sekciarsie NLP i sprzedawać różne rzeczy.

A wierzcie mi - znajdzie się u mnie mnóstwo rzeczy do sprzedaży - choćby niektóre używane przedmioty, które chcę sprzedać przez net/wysyłkowo. Znajdą się usługi firmowe, usługi firm przyjaciół/rodziny... Słowem... będzie się działo!

14 komentarzy:

  1. Z niecierpliwością będę czekać na relacje z frontu ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak mimochodem - masz 32 wpisy w sierpniu, szacunek!

    OdpowiedzUsuń
  3. Tylko, że im za przegadany z tobą czas płacą. Tobie nikt nie zapłaci.

    Ja polecam włączyć Anonymous Call Rejection (ACR) lub Closed User Group (CUG). Oba rozwiązanie mogą działać po stroni sieci lub twojego telefonu.

    Ta druga usługa jest świetna dla dzieci. Ustawiasz, że mogą dzwonić i odbierać od ciebie, babci i mamy. I gotowe. Nikt więcej nie zadzwoni, a dziecko też nie zadzwoni na 0700.

    SMS-y są bardziej problematyczne. Raz, że nie można ich łatwo zablokować po stronie sieci. Dwa, że można "ukrywać" numer z którego przyszły (wyświetla się "konkurs", "info", "wygrana").

    W tym przypadku tylko rozwiązania typu CUG po stronie telefonu. Ewentualnie bawienie się w "wypisywanie się" z konkursów, ale to zajmuje dużo czasu. Oczywiście niebranie udziału w konkursach SMS to podstawa. Inaczej zawsze ktoś dostanie nasz numer i pozwolenie na spamowanie wynikające z regulaminu konkursu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ha ha ha, jakiś czas temu wpadłam na ten sam pomysł ;) Niestety go nie realizuję, bo telefony od naciągaczy odbieram tylko służbowo, w biurze, i trochę to niewykonalne ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiem czy to już znacie, ale to jest epicki sposób na pozbycie się natręta :)
    http://www.youtube.com/watch?v=p2-7iCxMkUg

    OdpowiedzUsuń
  6. To z polskiej działki- też na natrętnego sprzedawcę abonamentów http://www.youtube.com/watch?v=MlHMSr-_9yw

    OdpowiedzUsuń
  7. Oczywiście, że nikt mi nie zapłaci za przegadany czas, dlatego zadeklarowałem, że zabawię się w kontratak tylko jeśli będę miał akurat czas wolny - a w przypadku akwizytorów z mojego miasta - rzeczywiście jestem ciekaw reakcji (będzie śmiesznie kiedy to ja coś sprzedam).

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. gorzej albo i lepiej:) jak zadowolony akwizytor z zakupu powiadomi znajomych że RO sprzedaje fajne gadżety i wszyscy Ci się na chatę zwalą :D

    powodzenia w misji, mnie też irytują swoja nachalnością

    OdpowiedzUsuń
  9. W większości przypadków taki telesprzedawca informuje że nasza rozmowa będzie nagrywana....wystarczy na wstępie powiedzieć, iż sobie tego nie życzymy...zapowietrzenie w słuchawce jest nie mal w 100% pewne :)

    OdpowiedzUsuń
  10. niestety tym razem nie ma takiej informacji i opcji wyboru - oczywiście mogę po prostu rozłączyć się - ale w takim razie dzwonią ponownie, czasem się nie przedstawiają i proszą daną osobę, itp. - generalnie z różnych powodów ten telefon muszę odebrać i przynajmniej krótko wysłuchać o co chodzi rozmówcy

    OdpowiedzUsuń
  11. jak akwizytor nie rozumie pierwszego nie, to próbuję się umówić na bardzo osobiste spotkanie. Jeśli po takiej sugestii się nie rozłączył, to pytam ją/jego o bieliznę, w którą jest ubrany. Sporadycznie tylko muszę dojść do pytania o bieliznę. W zasadzie po pytaniu o bieliznę, nie mam powtórnych telefonów z takiej "firmy". W teatrzykach szkolnych się grało, ponoć mam dobry głos, potrafię dowolnemu dzwoniącemu akwizytorowi (niezależnie od płci) zaproponować spotkanie/randkę w taki sposób, by nie miał odwagi przyjść :D
    Kobietom nie polecam, ale facet spławi każdego namolnego akwizytora. Jakby się gej trafił, to trzeba wysłać do najdroższej knajpy w okolicy i się nie pojawić :D

    OdpowiedzUsuń
  12. nie umiałbym udawać homosia, jestem za gruboskórny a oni są tacy och-ach-srach, na modzie się nawet nie znam

    akwizytorka jeszcze by się chciała umówić serio na przegląd i oczywiście byłyby cyrki z żoną jak znam życie, hehe, no już wystarczyłyby jakby usłyszała te gadki o bieliźnie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. A nie wystarczy sie rozlaczyc? Przeciez oni tez placa za polaczenia. Po paru razach zrezygnuja.

    OdpowiedzUsuń
  14. niestety nie, mają obowiązek dzwonić do skutku - tak się składa, że zasięgnąłem języka tu i tam co do procedur nękania klienta w firmie dialog

    dziś na robienie jaj z akwizytorów akurat nie miałem czasu - nawał pracy i zero czasu - ale wyśpiewałem na szybko formułkę, która na jakiś czas powinna załatwic sprawę tzn. powinni odhaczyć mój numer jako "przedstawienie oferty"

    Czekam teraz na nieunikniony telefon z n-tego w okolicy agenta ubezpieczeniowego w jakiś weekend, gdy będę miał czas wolny - i wtedy ja się poznęcam - jak napisałem w poście

    OdpowiedzUsuń