środa, 7 września 2011

Wyprowadzka na wieś - na ile mieszczuch różni się od wieśniaka?

Jak wiecie, od początku istnienia bloga przeplata się tu temat wyprowadzki na wieś i wszelkich spraw z tym związanych (szczególnie finansowych i oszczędnościowych), na kilku znajomych blogach ten temat przewija się co jakiś czas, często podejmując różnice psychologiczne między wieśniakami i mieszczuchami.


Dzisiaj napiszę coś do kolegów i koleżanek blogujących na ten temat: Otóż mam jako taki kontakt z rasowymi wieśniakami, pomieszkiwałem też na wsi oraz przedmieściu o wiejskim charakterze dość długo - więc nie jestem zielony w temacie. Czytam zatem te wasze blogi (osiedleńcze) i myślę, mimo wielu słusznych uwag, trochę przesadzacie w kwestii różnic, dramatyzujecie i robicie z igły widły. Dużo waszych spostrzeżeń i argumentów można łatwo "zbić". Zastanówcie się.

Wszakże miasto to na ogól po prostu większa wieś. Powiem, wam, że znacznie większe różnice są na linii prywaciarz-etatowiec, niż na linii mieszczuch-wieśniak. Wasz szok cywilizacyjny wynika głównie z tego, że np. zaczynając prowadzić własne gospodarstwo, agroturystykę, hodowlę koni, królików, czy co tam macie na zagrodzie przechodzicie na własny rozrachunek, podejmujecie odpowiedzialność za własny biznes (gospodarstwo) i zaczynają się schody, których nie było na wygodnym (psychologicznie) etacie.

Ot, cała wielka tajemnica.

5 komentarzy:

  1. Ja z kolei miałam przeniesienie w drugą stronę: ze wsi do miasta. Według mnie wszystko zależy od charakteru człowieka i na wsi można jeszcze niektóre rzeczy tłumaczyć niedouczeniem, nieobyciem (nie chcę nikogo obrażać, chodzi mi głownie o ludzi starszych). A mimo, że w mieście jest więcej możliwości rozwoju to większość ludzi zamiast korzystać narzeka. I uwierzcie, wolę trzy wiejskie sąsiadki znające mnie od dziecka i wiedzące wszystko niż jedna z miejskiego bloku, żywiącą się domysłami.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja rozwazam przeprowadzke poza miasto. W sumie dwie opcje: kraniec malego miasta lub mala wioska.

    Nie mam jakis idealistycznych wyobrazen na ten temat, raczej realistyczne. Przemyslalam juz wiele spraw, ktore opisales w starych postach: komunikacja, szpital, dostep do roznych innych urzedow i obiektow itp. Oczywiscie rynek pracy.

    Na razie wybralam sobie pare miasteczek, ktore sa w rejonie, gdzie budowana jest linia kolejowa (otwierana linia, ktora zamknieto w latach 60. poprzedniego wieku). Zalozenie jest takie, ze tylko jedna osoba bedzie dojezdzac do pracy pociagiem lub samochodem. Pociag to w zasadzie taki backup na kiepska pogode. Chociaz jak w UK spadnie snieg to i tak pewnie cala komunikacja padnie i nie bedzie to mialo wiekszego znaczenia.

    W sobote jade na tygodniowy urlop - zwiady, zeby obadac sprawe dokladniej. Nie wiem czy zdecyduje sie na te lokalizacje w przyszlosci, ale sprawdzic warto. A zanim bym cos kupila, to i tak najpierw wynajelabym dom o podobnych parametrach do planowanego zakupu, zeby przetestowac czy to jest faktycznie, to czego oczekuje i czy dam rade zyc w tym miejscu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Elmirka, jakbyś przeprowadziła się do innej wsi, do nowych sąsiadek, które cię od dziecka nie znają - to samo by było.

    Mój blok to także taka "mała wioska", z wszystkowiedzącymi sąsiadkami emerytkami znającymi cię od dziecka.

    Co do tego co Richmond piszesz - i w Polsce większość znanych mi wieśniaków tak naprawdę pracuje poza rolnictwem, mało kto trzyma np. kury, o krowie, czy kozie nie mówiąc już. Gospodarstwo jest bo jest - także współczesna wieś staje się coraz bardziej podmiejska (zawodowo, mentalnościowo), za wyjątkiem totalnego odludzia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja to zamierzam trzymac w stodole samochody, nie siano czy zwierzeta ;-) Chyba, ze tak bardzo spodoba mi sie zycie wiejskie, ze bede chciala poszerzyc swoje horyzonty ;-)

    Ale to moze nie nastapic, bo ja lubie podrozowac i kto by zajal sie potem stadkiem w razie mojej nieobecnosci? A samochody to sobie grzecznie poczekaja na mnie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Szczerze mówiąc mało kto na wsi w mojej okolicy trzyma zwierzaki - jeśli już to kotek i piesek. Ewentualnie babcia trzyma sporadycznie stadko kur, czy ktoś z podtrzymania tradycji np. hoduje króliki, albo się bawi w agroturystykę.

    Kur na pobliskich wsiach nie ma raczej - poza 1-2 przemysłowymi fermami drobiu - jajka są z supermarketu.

    Jest głównie produkcja rolnicza w rozumieniu przemysłu, niż w bawienie się w gospodarkę.

    OdpowiedzUsuń