środa, 19 października 2011

Czym się pobudzić w jesienne dni? Kawa, herbata, mate, ziółka...

Dni są coraz bardziej jak tani papier do celów wiadomych: szare i za krótkie. Większość znanych mi osób ma mniejsze lub większe problemy z ruszeniem i aktywnym działaniem. Nie ma co - trzeba się doładować. Pytanie czym?


Tradycyjnym ziołowym dopalaczem jest żeń-szeń w różnych postaciach - działa jednak raczej na ogólną poprawę naszych zasobów energetycznych (szczególnie u facetów) a nie na chwilowe pobudzenie - europejskim odpowiednikiem żeń-szenia jest tribulus, natomiast bardzo dobrym polskim i tanim ekwiwalentem jest kozieradka - do kupienia w sklepach zielarskich - kozieradka ma rekordową zawartość saponin - czyli substancji sprawiających, że ziółka w stylu źeń-szenia dają power.

Kawa, herbata, yerba mate - czyli kofeina... hmmm.. jaki koń jest każdy widzi... czyli działanie kofeiny nie jest nikomu z nas obce. Według mnie jednak najlepsza i najstabilniejsza kofeina jest w mocnej odmianie yerba mate wypitej z bulwy. Nieźle dopala, szybko i na długo, może nawet lepiej niż zdelegalizowana niedawno efedryna.

Alkohol - mała, naprawdę mała dawka alkoholu - jedno małe piwo lub kieliszek wódki mnie pobudza, poprawia apetyt i skłania do działania. Niestety jeśli się przesadzi - efekt odwrotny do zamierzonego. Z uwagi na to, że ostatnio dużo trenuję wódki nie piję - a piwo jeśli już to max. jedno - i to z reguły w najmniejszej butelce - generalnie na alkohol mam ostatnio post. Wbrew obiegowej opinii zauważyłem, że wino nie działa na mnie zbyt dobrze - wątpię aby mi poprawiało zdrowie. Kwestia indywidualnej reakcji lub słowiańskiej krwii. Wina nie pijam.

Sam trening i sport to rewelacyjny sposób na jesienną szarość, ale w dni beztreningowe jest jakoś nieciekawie.

A jakie wy macie patenty?

12 komentarzy:

  1. Mate zdecydowanie! Zwłaszcza, że popijam rzadko, to daje kopa. A tak poza tym to mam raczej problem z nadmiarem energii niż jej brakiem. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gorąca czekolada lub kakao. Pobudza, poprawia nastrój. Jest zdrowa, a poza tym przepyszna :)
    Zazwyczaj produkuję z gorzkiej czekolady, mleka, soku z herbapolu w wymyślonym smaku (pomarańcza i malina najczęściej) lub przypraw (cynamon, imbir). Na szare wieczory działa cuda.

    OdpowiedzUsuń
  3. W jakiej formie spożywacie kozieradkę?

    Znalazłem takie przepisy:
    Odwar - Decoctum Trigonellae: 3 łyżki nasion mielonych zalać 2 szklankami wody, gotować 5 minut, odstawić pod przykryciem na 30 minut, przecedzić. Pić 2 razy dziennie po 1 szklance. W razie schorzeń układu oddechowego i pokarmowego przyjmować 4-6 razy dziennie po 100 ml. Taki odwar używa sie także do okładów, płukanek, lewatywy, irygacji i przemywania.

    Wyciąg wodno-alkoholowy: 4 łyżki mielonych nasion zalać 1 szklanką wrzącej wody; odstawić na 60 minut pod przykryciem, następnie dolać 200 ml alkoholu 40-60%, przelać do słoja i szczelnie zakręcić. Odstawić na 3 dni, po czym przefiltrować, dodać miód spadziowy (200 ml), wymieszać. Preparat zażywać 3-4 razy dziennie po 4-6 łyżek.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mate. Kofeine ma w formie najlepiej przyswajalnej dla czlowieka, nie powodujacej skutkow ubocznych. Poza tym duza dawka witamin i mineralow.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kozieradkę? Ja po prostu biorę łyżkę sproszkowanych nasion do ust, trochę pomiętolę i zapijam wodą. Według znajomego dobrego zielarza to najlepszy sposób.

    Znalazłem też kozieradkę w kapsułkach do połykania - ale nie wiem czy to aby nie jest zbyt drogi sposób na kozieradkę.

    Ten wyciąg alkoholowy co podałeś - słabizna. Za mało łyżek kozieradki. Daj tyle ile wlezie. Poza tym nie wiem czy zaparzanie i zalanie alkoholem nie zniszczy niektórych substancji odżywczych.

    Naprawdę lepiej zjeść nasionka - jeśli nie wchodzi to zalepić w kulkę chlebową i jakoś zagryźć.

    Kozieradka to z resztą pikuś - tribulus to ma smak paskudny dopiero.

    OdpowiedzUsuń
  6. Aha, co do kozieradki to naprawdę warto i działa - nie od razu, trzeba min. kilka dni pobrać - doraźnie wzmocnić jedną kapsułką guarany, czy dobrą mate (jak tu nie tylko ja piszę)

    mocnym miksem tribulusa i kozieradki wyrwałem się jakiś czas temu z marazmu i dużego stresu (kilka nieźle porąbanych sytuacji), zacząłem ćwiczyć, energia była większa niż przeszkody do pokonania

    OdpowiedzUsuń
  7. marcin wiesmak
    Jak to co? - usmiech od ucha do ucha :DD. Jedna z cech wolnego czlowieka jest jrgo szczescie i radosc z zycia Pamietajcie o tym, bo tego wam nikt nie zabierze jedynie wy sami:)

    OdpowiedzUsuń
  8. noooo uśmiech :)

    widzę, że wyszedłeś właśnie z pakerni i masz najwyraźniej ten przypływ pozytywnych hormonów i endorfin :>

    OdpowiedzUsuń
  9. marcin wiesmak

    Lubie sie smiac ale ogolnie zgadles hehe ;)
    W pracy kazdy chce ze mna pracowac bo milej idzie robota a co sie nasmiejemy to nasze.
    Pozatym z usmiechem na twarzy to i z kobietami sładniej hehe :D

    OdpowiedzUsuń
  10. @Admin, R-O blog

    OK, spróbuję jak radzisz.
    Dzięki za radę.

    OdpowiedzUsuń
  11. tylko cholera żałować, że z tobą nie pracuję

    moje otoczenie w pracy, ekhmmm, powiedzmy, że publicznie nie wypada obrabiać d**y

    OdpowiedzUsuń