piątek, 4 listopada 2011

120 tysięcy i rozmowa o wolności

Obiecałem jakoś celebrować 120 tysięcy odwiedzin bloga (blog istnieje od ok. 10 miesięcy), ale jakoś na tą okazję narobiło się trochę dyskusji polityczno-obyczajowych. Mam odczucie, że dyskutanci zarzucają mi swoisty zamordyzm i chęć nakazywania innym.

Tyle, że mamy tu jeden, zasadniczy błąd rozumowania. Ja NIE krzyczę na blogu: "Stop! niech SEJM zabroni jazdy bez kamizelki i kasku! Dosyć! Niech W RZĄDZIE zabronią halołin, brutalnych gier..."

Ja mówię i PROSZĘ - ubierz kamizelkę i oświetl rower - w naszym wspólnym interesie. (Domyślnie: Jeśli chcesz!)

Ja proszę - nie puszczaj dziecku horroru i morderczych gier, ale NIE krzyczę o urzędowej prohibicji na ostre produkcje!

Wszystko na zasadzie dobrowolności, samoorganizacji społeczeństwa - aby ludzie nie stali jak owce - biernie.

A jeśli się ze mną jeden z drugim nie zgodzi, ekhmmm - chcącemu nie dzieje się krzywda. Grabarze, lekarze, rehabilianci oraz psychologowie i psychiatrzy też z czegoś żyć muszą i ucieszą się, że mnie nie posłuchacie.

Gdzie tu gadanie przeciwko wolności?

Chyba, że moi dyskutanci utożsamiają wolność z jakimś skrajnym anarchizmem i destrukcją wszelkich struktur - także samoorganizacji społeczeństwa. I powrotem do kolektywu.

Chyba że wolność dla nich to procesja gejów lub rozpieprzanie miasta przez protestujących lewaków i anarchistów - natomiast procesja katolicka lub Marsz Niepodległości na 11 listopada - to już wolność nie jest.


Chcącemu nie dzieje się krzywda.

Swoje podejście do pijanych kierowców wyjaśniłem w poście już kilkukrotnie. Po co się powtarzać w nieskończoność. Nie zgadzam się z korwinowskimi dogmatami i pseudo-logiką.

Chcesz - pij i wsiadaj za kółko. W wolnościowym państwie minimum, które sobie wyobrażam - bekniesz za to ostro i tak. Będą konsekwencje. Dalej uważam, że tutaj "chcącemu nie dzieje się krzywda".

Tak samo jak intruz z nożem, co o 2.00 w nocy w naszym domu chciał sobie tylko ukroić chleba. Dyskutanci na blogu twierdzą, że do chwili kiedy nie ma ofiary - nie ma przestępstwa. Rozumiem, że według naszych domorosłych wolnościowców w tej sytuacji mam czekać aż nasz "poszukiwacz chleba" zaszlachtuje mi kogoś z domowników i dopiero wtedy mam działać?

Nudna się robi wasza akademicka logika osadzona w teoretycznych realiach - jak pijany kierowca, albo włamywacz zabije kogoś z waszej rodziny, przestaniecie chrzanić jak nawiedzeni, że przestępstwo jest jedynie kiedy już jest ofiara.

Chcesz pić - nie jedź - i tyle, bo jak cię dorwę w mojej okolicy to ci nie podaruję.

Chcesz wejść z nożem do mojego domu o 2.00 w nocy i "ukroić chleb" - kup sobie najpierw trumnę. Chcącemu nie dzieje się krzywda, więc nie miej do nikogo żalu, kiedy będziesz wąchał kwiatki od strony korzonków.



No... polityka polityką... ale celebracja tych 120 tysięcy także musi być. Seksowna polska dziewczyna wykona na filmiku taniec irlandzki, aby poprawić wszystkim dyskutantom nastrój i uczcić powodzenie bloga.

11 komentarzy:

  1. Czego życzyć? Kolejnych 100 tysięcy! ;)

    Polecam artykuł o pijanych kierowcach - na utracie prawa jazdy się nie kończy...
    http://www.mmtorun.pl/artykul/jak-ludzie-jadacy-po-kielichu-marnuja-sobie-zycie

    OdpowiedzUsuń
  2. Tofalaria, dziękuję :)

    wzorem ko-libertarian świętuję kopy i tuziny...

    ale przejdę chyba na świętowanie bardziej okrągłych liczb, czyli 128, 256, 512, 1024... :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratuluję wyników i już się przygotowywuje na okrągłe 131072 odwiedziny :)
    Nawiedzonymi wolnościowcami się nie przejmować, jak wszystko co wybrakowane skazani są na zagładę w procesie ewolucji.

    OdpowiedzUsuń
  4. dzięki

    tak czy inaczej, w planie więcej praktyki i finansów - mniej dyskusji obyczajowych i ideowych (choć i tak to według mnie należało sobie solidnie przedyskutować)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale czy z tych kierowcow, opisywanych w linki powyzej, da sie sciagnac te pieniadze w ramach regresu? Jak sie trafi na recydywiste, ktory jezdzi po pijaku, bez prawka i ubezpieczenia, to poza wsadzeniem go do pudla, nie ma wielu mozliwosci. Spora szansa, ze taki kierowca nie ma stalych dochodow.

    OdpowiedzUsuń
  6. marcin wiesmak

    A ja mam takie zapytanie jako narodowy liberal czy bedzie jakis wpis na 11 listopada?

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratulacje! życzę dalszej popularności bloga, oraz bardziej i mniej gorących dyskusji ;)

    Mimo wszystko chciałem się jeszcze odnieść do Twojego porównania (obiecuje postaram się już ostatni raz:) zabierać głos na temat „jazdy po pijanemu”. Prawo jakie by nie było należy przestrzegać, a poprzednia dyskusja dotyczyła też tego czy ono w obecnej formie jest dobre i czy naprawdę służy nam jak najlepiej. Ja byłbym za zmianami i też wszystko co miałem do powiedzenia na ten temat to powiedziałem i nikt jak na razie mnie nie przekonał na tyle abym zdanie zmienił.

    A teraz o tym porównaniu które IMHO jest chybione, to po kolei jak ja to rozumiem

    „Tak samo jak intruz z nożem, co o 2.00 w nocy w naszym domu chciał sobie tylko ukroić chleba. Dyskutanci na blogu twierdzą, że do chwili kiedy nie ma ofiary - nie ma przestępstwa. Rozumiem, że według naszych domorosłych wolnościowców w tej sytuacji mam czekać aż nasz "poszukiwacz chleba" zaszlachtuje mi kogoś z domowników i dopiero wtedy mam działać?”

    Powinieneś działać od razu bo, poszukiwacz wdarł się na teren PRYWATNY (a nie publiczny jak ulica, po której ma prawo poruszać się każdy), i u siebie to TY jesteś panem i to TY powinieneś decydować co wolno a czego nie. Ustalasz sobie czy gość ma ściągać buty czy nie, czy może zapalić czy nie i czy w ogóle może wejść (chyba że policja z nakazem). Można powiedzieć że facet jak przekroczył próg to „dotknął pięścią Twojego nosa”. Nie uzgadniał wcześniej z właścicielem domu czy może przyjść i po co, dlatego bez względu na jego intencje masz prawo go stuknąć, albo się dogadać jak chcesz. On jak wlazł to musi się liczyć z konsekwencjami.

    „Nudna się robi wasza akademicka logika osadzona w teoretycznych realiach - jak pijany kierowca, albo włamywacz zabije kogoś z waszej rodziny, przestaniecie chrzanić jak nawiedzeni, że przestępstwo jest jedynie kiedy już jest ofiara.”

    W pierwszym przypadku - włamywacza- za przestępstwo uważam już samowolne włamanie się do domu, w drugim -kierowcy- musi być ofiara lub jeśli delikwent zostanie zatrzymany i nadmucha (no właśnie ile ma nadmuchać? aby być przestępcą ?) o tym decydują przepisy. I o tym był min. mój bój że te widełki to za małe są, upokarzają zwykłych ludzi.


    „Chcesz pić - nie jedź - i tyle, bo jak cię dorwę w mojej okolicy to ci nie podaruję.”

    jeśli to będzie twoja okolica wykupiona na własność, (bez służebności dla innych) to masz rację, ale jeśli droga publiczna, po której ma prawo poruszać się każdy to dzwoń po policję, nie rób samosądów.

    „Chcesz wejść z nożem do mojego domu o 2.00 w nocy i "ukroić chleb" - kup sobie najpierw trumnę. Chcącemu nie dzieje się krzywda, więc nie miej do nikogo żalu, kiedy będziesz wąchał kwiatki od strony korzonków.”

    tu jak najbardziej się z Tobą zgadzam:)

    Na koniec jak ja jeżdżę:), prawko mam od 18 roku życia, jeżdżę ponad 10 lat i nigdy nie dmuchnąłem inaczej niż 0,00. Kiedyś jeździłem dużo, teraz niewiele 10tyś/rok. W swojej karierze zapłaciłem trzy mandaty za światła i prędkość. Miałem jedną stłuczkę z mojej winy na oblodzonej jezdni, delikatne puknięcie bez żadnych szkód – plastiki wytrzymały. Teoretycznie powinienem się z wami zgadzać co do joty Jednak w życiu to różnie bywa.

    To tyle, co złego to nie ja :)

    tombula to wybrakowanie to ja Ci już w pracy wyperswaduje ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeśli nie jesteśmy anarchistami postulującymi zupełną destrukcję Państwa Polskiego i zastąpienie go radami kolektywu to przyjmujemy, że na terenie publicznym Państwo jest suwerenem a te jak najbardziej może ustalić rygorystyczne prawo.

    Ja oczywiście raczej zadzwonię po policję, z podaniem numerów, itp. - w końcu za tą policję płacę podatki i mają mi służyć zamykając zwyrodnialców w areszcie - jednak nie jestem idealnym rycerzem w lśniącej zbroi, więc nie gwarantuję jak się zachowam naprawdę (tak więc jeśli ktoś planuje pić i jechać w mojej okolicy - to niech sobie solidnie przemyśli).


    Zmiana tematyki którą chcę wdrożyć nie oznacza, że sobie będę kneblował usta i nie skrobnę czegoś, np. na temat 11 listopada (uważam się za patriotę).

    OdpowiedzUsuń
  9. W sprawie kasków i kamizelek:
    kask - jak ktoś ma zapasowy łeb, niech jeździ bez, nie mój biznes.
    Kamizelki - tu jestem za obowiązkiem. Nie zamierzam ryzykować zniszczonego auta i traumy na psychice bo komuś szkoda równowartości piwa w knajpie na kamizelkę. Rozumując tym torem możemy powiedzieć że nakaz włączania świateł samochodu w nocy to zamach na wolność.

    OdpowiedzUsuń
  10. jeśli chodzi o rower, to światła są wymagane i to prawo jest wystarczające (niestety prawo jest martwe, i chyba mało kiedy policja wlepia mandaty). Jego sprawa już czy chce być bezpieczniejszy to będzie się obwieszał wszystkim.

    Jeśli chodzi o pijanych kierowców, to jest skrajnością porównywać ich do włamywacza. Jak większość tu obecnych jestem zwolennikiem zasady "Mój dom moja twierdza, moje reguły".
    Jeśli chodzi jednak o karanie kierowców za jazdę to trzeba uważać żeby kogoś pochopnie nie skazać. Powinno stworzyć się prawo które będzie skutecznie redukowało problem a nie straszyło ludzi. Jak sprawiedliwe i skutecznie jest odbieranie auta albo minimalnej wartości kiedy społeczeństwo dzieli się na bogatych (mających wiele aut) i biednych? Automatycznie skreślanie człowieka bez próby reedukacji jest zupełnie totalitarnym podejściem. Za wypadek przez nietrzeźwość lub recydywę to i sam bym wieszał ludzi bo nie wiele różni się to od morderstwa, ale za brak wyobraźni - nie.
    To jest tak jak "włamywacz" w dzień - może nie być włamywaczem i nie strzelałbym od razu, tak tu są okoliczności łagodzące brak wyobraźni.

    OdpowiedzUsuń
  11. Zbyt długo żyję na tym świecie, aby wierzyć w reedukację, w resocjalizację, w pobłażliwość - jak piszesz - braku wyobraźni.

    Tylko zdecydowane i drastyczne działanie w takim kraju jak Polska może coś zmienić.

    Nie ma to nic wspólnego z totalitaryzmem - przecież nikt nie zmusza tu nikogo do picia alkoholu i wsiadania potem za kółko.

    OdpowiedzUsuń