wtorek, 29 listopada 2011

Czy kupno psa bez rodowodu jest wyrazem oszczędności?

Dziś się zgodnie z zapowiedzią nie wypowiadam - oddaję natomiast głos profesjonalistce.

(..) Rodowód, to nie jest zaspokojenie snobistycznego podejścia do życia, ale wyraz rozsądku. Tylko szczenię z metryką daje gwarancję, że jest to rzeczywiście golden retriever. Wielu ludzi, chcąc zaoszczędzić paręset złotych, decyduje się na kupno pieska u handlarza, rozmnażacza prowadzącego „bezpapierową hodowlę”. Tymczasem warto zadać sobie trud starannego wyboru przyszłego członka rodziny, który pozostanie z Wami przez kilkanaście najbliższych lat. Ryzykując kupno przypadkowego, za "okazyjną" cenę szczeniaczka, może się zdarzyć, że w rzeczywistości nie będzie on wcale taki tani. Pieski nabyte na targu, jako golden retrievery, rzadko kiedy nimi są i to widać na pierwszy rzut oka, ale jeśli widzieliście szczenię goldena tylko na obrazku, bardzo łatwo będzie Was oszukać. W zależności od tupetu handlarza, wydacie na pieska 500-1000 zł, a przecież w schroniskach czeka na adopcję mnóstwo kundelków, których cena to symboliczne kilkadziesiąt złotych lub nie kosztują nic.


Ludzie bardzo się oburzają, gdy nazywamy ich „rasowe”, bezpapierowe psy kundelkami (bez pejoratywnego zabarwienia tego słowa). Nie mając w rękach dowodu pochodzenia psa, nie jesteśmy w stanie stwierdzić, czy on jedynie przypomina osobnika danej rasy, czy istotnie od wielu pokoleń reprezentuje ową rasę. Daleko szukać nie muszę. We wsi obok mieszka pewien „golden retriever”- jak uparcie twierdzą właściciele. Ma on wzrost spaniela i waży kilkanaście kilo. Może kilka pokoleń wstecz był on spokrewniony z tą rasą. Właściciele za głowę się łapią, przechodząc koło naszej posesji, gdzie biegają goldeny, na szczęście kochają psiaka takim, jaki jest. Lecz po co w takim razie wydawali setki złotych na mało goldenopodobne stworzonko, skoro schroniska pękają od nadmiaru bardziej podobnych, oddawanych za darmo?


Ciąg dalszy artykułu tutaj: http://hodowla-psow.blogspot.com/2011/04/hodowla-czy-targ-gdzie-szukac-psa.html

28 komentarzy:

  1. Warto przy tym temacie poruszyć także inną bardzo bardzo ważną kwestię. Bardzo często bowiem bywa że hodowle takich "prawie rasowych" psów to zwyczajne wylęgarnie szczeniąt, gdzie suki dopuszczane są do ciąży o wiele częściej niż ich ciało mogłoby znieść, przez co męczą się okrutnie, słabną i zdychają z powodu chorób. Same warunki bytu szczeniąt także pozostawiają wiele do życzenia - wszak takim "hodowcom" nie zależy na jakości a na ilości. Kupowanie psów z miejsc niesprawdzonych to wspieranie nieuczciwości ludzi wobec innych ludzi i zwierząt, a często także zwyczajnego bestialstwa. Polecam wszystkim zainteresowanym poszperać w google lub na stronach różnych fundacji, gdzie łatwo znaleźć informacje z interwencji w takich miejscach. Psy ze schroniska także czekają na miłość, są wierne, oddane i kochają po dwakroć. Wiem, bo znam wiele osób które adoptowały psy ze schroniska i obustronna miłość jest ogromna. Analogicznie jest z kotami. Mój pochodzi z fundacji i jest najkochańszym futrzakiem ever, mimo że "tylko" dachowiec. Pozdrawiam serdecznie. M.

    OdpowiedzUsuń
  2. w końcu i zwykły dachowiec ma w żyłach krew egipskich przodków :)

    OdpowiedzUsuń
  3. może jakaś sonda do pytań retorycznych ? :>

    tak na prawdę głównym pytaniem powinno być inaczej sprecyzowane, gdyż tak samo można by się zapytać kto jest bardziej przekupny Lato czy Kręcina ? który sport jest lepszy piłka nożna czy plywanie ? ktory alkohol jest lepszy bla bla bla ! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. no jak to - dla mnie jest jasna odpowiedź na pytanie - który alc. jest lepszy

    OdpowiedzUsuń
  5. Dla mnie jakakolwiek forma hodowli zwierząt w celu sprzedaży nie ma nic wspólnego z byciem miłośnikiem zwierząt. A czystość rasy... czy to aż takie ważne? Hitler też dbał o czystość rasy ;-P Zdecydowanie wolę wyjść o zmierzchu na skraj lasu poobserwować sarny niż trzymać biednego psiaka w mieszkaniu w bloku i wyprowadzać go 3 razy dziennie tylko po to, by cieszyć się gdy macha ogonem na mój widok gdy wracam z pracy.

    OdpowiedzUsuń
  6. no cóż, definitywnie nie zgadzam się

    dzięki pasjonatom takim jak Riannon trwa rasa pożytecznych i sympatycznych psów

    o ile dobrze kojarzę GR to są dobre psy - partnerzy, dla niewidomych, do terapii, dla dzieci a także psy służące w policji, na lotniskach, itp.

    to jakbyś wypalił np. do kol. futrzak: "jakakolwiek forma robienia biżuterii w celu sprzedaży nie ma nic wspólnego z byciem miłośnikiem biżuterii - a w ogóle to Adolf H. też nosił biżuterię"

    komentarz totalnie "spalony"

    OdpowiedzUsuń
  7. aha, powiem tak gdyby ten komentarz napisała jakaś "asiaya" albo inny "Anonim" - od razu wyrąbałbym za porównania do Adolfa H.

    rozumiem, że to wypadek przy pracy

    proszę bez takich komentarzy (mogą być obraźliwe dla autorki) i niekulturalnych porównań (naprawdę nie na miejscu)

    Admin R-O,
    2gi komputer

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeśli chcesz, to możesz "wyrąbać" moje komentarze. To będzie dla mnie znak, że więcej ich tu być nie powinno.

    Fakt, że może porównanie dość ostre, ale chodziło mi o przedstawienie pewnego absurdu. Ja rozumiem, że ludzie i cała ta cywilizacja "wytworzyła" pewne gatunki, które nie są zdolne do egzystencji bez człowieka, takie jak krowy, kozy domowe, czy psy i już tego nie cofniemy. Niemniej jednak chciałem tylko zaznaczyć, że jest to ingerencja w naturę.

    Wiem, że tak jest przyjęte i jest to powszechnie akceptowalne. Hodowla psów to dla 99% społeczeństwa coś normalnego, ale przypomina "ludzkie" czasy średniowiecza gdy książę mógł poślubić tylko księżniczkę z dobrego domu, by zachować czystość krwi. Do tego takiego psa-księcia mogą mieć tylko ludzie, których na to stać.

    Moją intencją nie było obrażanie kogokolwiek, ale próba wymuszenia trochę bardziej abstrakcyjnego myślenia w tym temacie.

    Akceptowalne jest tworzenie hodowli psów, które będą nam służyły w wojsku, do terapii, itp. Jednak w odniesieniu do ludzi coś takiego już jest nie do przyjęcia dla 99% społeczeństwa (bo jakiś 1% na pewno się znajdzie). Czy to nie absurd? Nie zabraniamy się mieszać rasom ludzi tylko dlatego, że np. znikną nam kiedyś dobrzy, czarnoskórzy koszykarze, czy pracowici skośnoocy.

    Spróbuj proszę spojrzeć na ten komentarz szerzej. Świat dojrzał już do tego, że nie traktuje innych ras ludzi niżej, ale w stosunku do innych gatunków nadal to nie działa. W tv oglądamy kampanie, by nie trzymać psa na łańcuchu, ale ciąganie go za sobą wszędzie, wbrew jego woli na kawałku rzemienia jest akceptowalne i wmawiamy sobie, że daje to psu szczęście. Dlaczego w takim razie niewolnictwo nie jest nazywane byciem "miłośnikiem niewolników"?

    Nie rozumiem Twojego porównania do biżuterii. Porównujesz istoty żywe do kawałków metalu i plastiku?

    Możecie na mnie "wieszać psy" za to co napisałem ;-) Wiem, że świata nie zmienię i wcale nie planuję. Ja nigdy nie kupię psa. Jeśli już, to wezmę jakiegoś ze schroniska żeby się nie męczył, ale tylko wtedy, gdy będę miał duży ogród. Po prostu próbuję zrozumieć dlaczego coś, co jest niedopuszczalne w stosunku do ludzi, nazywane jest miłością w stosunku do zwierząt.

    OdpowiedzUsuń
  9. "W tv oglądamy kampanie, by nie trzymać psa na łańcuchu, ale ciąganie go za sobą wszędzie, wbrew jego woli na kawałku rzemienia jest akceptowalne i wmawiamy sobie, że daje to psu szczęście "

    Widać, że nigdy nie miałeś psa i wypowiadasz się na temat, o którym nie masz pojęcia.
    Pies z radością pójdzie wszędzie tam gdzie jego opiekun. Jeszcze nie widziałem psa, który wolałby zostać sam niż pójść na spacer w nawet najgorszą pogodę, byleby ze swoim panem.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mieszkałem kilka razy z osobami, które miały psy i zawsze te psy brałem na długie spacery, bo było mi ich szkoda, że siedzą cały dzień w domu i wychodzą 3 razy dziennie na 15-20 minut.

    Pies się cieszy, bo nie zna innego życia. Rozróżnia to, że jest dla niego lepsze wyjście na spacer na smyczy niż leżenie w czterech ścianach. Jest do tego przyzwyczajony. Gdyby ludzie nie udomowili psa, to byłby dzikim zwierzem. Nie chcę wyjść na kogoś, kto nie lubi zwierząt, bo je uwielbiam. Najbardziej lubię obserwować je na wolności - ostatnio dość długo obserwowałem dwa wolno biegające po ulicach psiaki i może stąd te przemyślenia. Wyglądały na mega szczęśliwe (aczkolwiek pewnie nie będą tak wyglądały, gdy spadnie śnieg).

    Pomyśl Artur: czy gdybyś żył sto lat temu i miał niewolnika to nie cieszyłby się gdybyś zabrał go np. do wesołego miasteczka?

    OdpowiedzUsuń
  11. Melonmaker, klasyczna netykieta zabrania wyjeżdżać z porównaniami do Adolfa H., kiedyś, admin niejako z automatu miał obowiązek wyrąbać takie komentarza i nawet zrobić wymuszone EOT - czyli zamknąć wątek.

    Jeśli chcesz się obrażać - nic na to nie poradzę. Twój wybór na przyszłość.

    OdpowiedzUsuń
  12. Moje odczucia co do rasowych psów są mieszane. Oczywiście niektóre rasy są selekcjonowane pod pewnym kątem, np. psy dla niewidomych albo myśliwskie. Wydaje mi się jednak, że czasem chęć posiadania rodowodowego psa to zwykły snobizm, zupełnie jak auto takie czy siakie.
    Tymczasem zwykłe mieszańce mają często mieszankę najlepszych cech od różnych przodków i lepszą psychikę. I jeśli człowiek nie potrzebuje psa wyszkolonego, by robił jakieś specjalne rzeczy, to spokojnie może brać dowolnego psa ze schroniska, a nie wychuchane rodowodowe szczenię.
    Moje doświadczenie jest takie, że jeszcze kiedy mieszkałam z rodzicami, mieliśmy jamnika - głupi to on może nie był, ale niepomiernie złośliwy. U teściów mieszkaliśmy z kundlem urodzonym na wsi, z którym żadnych problemów nie było.
    Teraz nie chcę mieć psa - w małym mieszkaniu to pomyłka.

    OdpowiedzUsuń
  13. Proszę po prostu wszystkich czytelników do zastosowania się do zasad o których pisałem w poprzednim poście.

    Dla naszego wspólnego komfortu i przyjemności prowadzenia dyskusji.

    Polityka "róbta co chceta" należy na tym blogu do przeszłości.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja się nie obrażam :-) Nie lubię pisać na darmo, więc jeśli ktoś mnie cenzuruje lub ignoruje, to mam taką zasadę, że się nie udzielam. Staram się być kulturalny i jeśli komuś nie pasują moje poglądy to nie troluję i staram się nie denerwować nikogo. Chciałem po prostu by było to jasne. Szanuję to, że ktoś może sobie nie życzyć moich komentarzy pod swoimi postami, więc wystarczy słowo :-)

    Co do Hitlera, to w zasadzie nie porównywałem nikogo do niego, a za tą wzmianką widniał taki oto emotikon: ";-)" Wiadomo, że nikt nie zabija zwierząt w celu utrzymania czystości rasy, więc dokładne porównanie nie ma tutaj racji bytu. Chodziło tylko o dobitne pokazanie, że koncepcja czystości rasy jest dla mnie nie do przyjęcia w żadnej formie. Jestem za tym, by natura regulowała takie kwestie. Na świecie rasy i gatunki znikają i powstają i będzie tak jeszcze długo po tym jak znikniemy z tego świata.

    OdpowiedzUsuń
  15. co do Adolfa - klasyczna netykieta z czasów kiedy ja uczyłem się netu zabrania i tyle - prawo to prawo i tyle - nawet postaram się sam zastosować na przyszłość :)

    ale, dobrze, rozumiem cię

    więc ta kwestia jak dla mnie zakończona, eot

    co do rasy:

    jednak jeśli potraktujemy rasy użytkowo - pewne rzeczy są akceptowalne

    poczytaj z resztą blog Riannon - ona wyraźnie pisze, że nikt nie topi ani nie gazuje szczeniaków które odbiegają od wzorca - po prostu nie rozmnaża się ich dalej

    OdpowiedzUsuń
  16. Użytkowa hodowla rasy to jest raczej promil wszystkich hodowli. Masz rację - jest to powszechnie akceptowane i dla Ciebie również jest to akceptowalne. A ja się po prostu zastanawiam dlaczego w przypadku jednego gatunku jest na to powszechne przyzwolenie, a w przypadku drugiego gatunku już nie. Takie tam moje dziwne, egzystencjalne przemyślenia.

    Nie twierdzę, że ktokolwiek unicestwia zwierzaki, ale w przypadku ludzi nikt się nie zastanawia czy dziecko będzie odbiegać od wzorca i jak to wpłynie na jego przyszłą produktywność. Nie twierdzę, że nie traktuję niektórych zwierząt bardziej przedmiotowo, bo zjadam krowy, czy świnie, ale nie uważam się wtedy za ich miłośnika. Jak dla mnie to takie małe, ludzkie absurdy, na które z przyzwyczajenia w zasadzie nie zwracamy uwagi.

    OdpowiedzUsuń
  17. wiesz, gdybym był rolnikiem, niekoniecznie trzymałbym wszystkie zwierzęta patrząc na ich produktywność - ale właśnie pomyślałbym o nieczęstych i nietypowych rasach

    mam przeczucie, że właśnie takie rady suma sumarum mogłyby być najbardziej zyskowne - np. świnia nietypowej tradycyjnej rasy byłaby odporna na nowoczesne choroby, itp.

    OdpowiedzUsuń
  18. @Melonmaker
    Pies to inny gatunek niż człowiek, ma inne potrzeby. Nie potrzebuje wolności, jej brak nie jest dla niego żadną krzywdą. Ważne jest jego stado, czyli jego Pan i rodzina.

    P.S. Sam posiadam kundla - mieszańca owczarka niemieckiego i pitbulla lub amstafa. Jest on częścią naszej rodziny, patrząc zarówno z perspektywy naszej, jak i jego.
    Można powiedzieć, że jest użytkowy, odstrasza wyglądem potencjalnych intruzów, mimo nieprawdopodobnie łagodnego charakteru. :)

    Nie jestem zwolennikiem mnożenia i kupowania rasowców dla przyjemności z innej przyczyny. Każdy wyhodowany piesek będzie potrzebował w ciągu swojego życia mnóstwo mięsa, a to wiąże się z wieloma zabitymi zwierzętami. Posiadanie więc takiego psa narusza mój system wartości. Jak wiadomo popyt napędza podaż na takie psy. Co innego zajęcie się psem porzuconym lub niechcianym, on i tak już żyje na tym świecie.

    OdpowiedzUsuń
  19. co do piesków - moja rodzina ma kundelka

    mimo to akceptuję "rasy"

    pierwotnie psy rasowe/rasy to narzędzia w rękach człowieka, tak samo jak różne rasy koni, świń, kóz, owiec...

    potrzebujemy ras

    taki jest fakt

    OdpowiedzUsuń
  20. rozmowa tak w ogóle odbiegła od tematu

    temat jest taki, że jeśli z różnych powodów decydujemy się na rasę - nie ważne jaka jest motywacja - lepiej i oszczędniej brać pieska z legalnej hodowli, a nie od "bazarowych rozmnażaczy"

    OdpowiedzUsuń
  21. Przede wszystkim dziękuję Adminowi R-O za pochylenie się nad tematem. Bardzo zaciekawiła mnie Wasza dyskusja. Obracając się w określonym środowisku ludzi, czasem zapominam, że oczywiste dla mnie rzeczy nie są takimi dla innych.
    Nie obraziłam się za porównanie hodowli psów do zabiegów niesławnej pamięci Adolfa H wobec ludzi. Może dlatego, że komentarze czytałam o 7.00 rano i nie wszystko do mnie dotarło, a czytając drugi raz, mózg się przyzwyczaił :-)

    Bardzo szanuję ludzi, którzy biorą i dają domy porzuconym schroniskowym psom. Jeśli ktoś trafił na mój blog, to zrozumiał, że właśnie taką mam filozofię. Jeśli nie interesuje Cię pies rasowy- proszę weź psa ze schroniska, nie dawaj zarabiać rozmnażaczom, którzy sprzedają "rasowce" bez papierów. To zwykli oszuści, maltretujący zwierzęta, którzy sprzedają Wam kundelki za połowę ceny rasowego psa. Pies rasowy prezentuje ściśle określone cechy. Wszystkie psy- mixy i rasowce, mają takie same potrzeby i powinny być w identyczny sposób otoczone opieką i miłością.

    Melonmaker prezentuje dosyć ekstremistyczny pogląd i nie odbieram mu do tego prawa. Tylko, że widzę tu podstawowy logiczny błąd. Istotą człowieczeństwa jest zmiana i naginanie środowiska do własnych potrzeb. Zwierzęta żyją dostosowując się do natury, my żyjemy dostosowując naturę do siebie. W ten sposób udomowiliśmy nie tylko zwierzęta, ale i rośliny. Pies nigdy nie żył w naturze. Człowiek udomowił wilka czyniąc z niego psa kilkanaście tysięcy (udowodnione dzięki znaleziskom archeo) lub kilkadziesiąt tysięcy lat temu (prawdopodobne). Hodowca to zawód niemal tak stary, jak "najstarszy zawód świata" :-) Gdyby słowa Melonmakera miały moc sprawczą, zafundowałby on nam świat bez psów. Niby można żyć, ale jakoś smutno.

    Mam bardzo duży dom z ogrodem i 10 hektarów własnych włości. Od wiosny po jesień drzwi są otwarte non stop. Psy mają swój duży wybieg. Wszystko jest pootwierane, psy mogą przebywać tam, gdzie chcą. Melonmaker, jak myślisz, gdzie są moje psy? Moje psy są tam, gdzie ja. Chodzą za mną krok w krok. Jeśli w słoneczny dzień wypadnie mi czasochłonna robota w kuchni lub spędzam długi czas przed komputerem, moje psy nie siedzą na podwórku, tylko "kiszą" się w ciasnym pokoju lub małej kuchni razem ze mną. A kiedy jest mi ich żal, "wyganiam" je na dwór i zamykam drzwi, lub wyprowadzam na wybieg i też zamykam wyjście. Wydają się być wtedy mocno nieszczęśliwe. Wie to każdy, kto opiekuje się psem. Pies nie cieszy się na samo wyjście na spacer, ale na fakt, że człowiek poświęca mu swój czas. Będzie tak samo szczęśliwy bawiąc się z właścicielem w mieszkaniu.

    OdpowiedzUsuń
  22. Muszę też niektórych mocno rozczarować. Sarny też podlegają hodowli. Myśliwi opiekują się zimą sarnami, a potem ściśle regulują kondycję i liczebność stada. Dzięki takiej hodowli mój zamrażalnik wypełniony jest obecnie sarniną, a ja udaję się na blogi kulinarne w poszukiwaniu przepisów na świąteczny sarni udziec :-)

    OdpowiedzUsuń
  23. Arystokraci są słabsi, praktycznie zawsze. Do tego dochodzi jeszcze postępowanie hodowcy, który rasowe szczeniaki, które nie są zbyt udane będzie uparcie podtrzymywać przy życiu bo się przecież i tak sprzedadzą, a takie same szczeniaki nierasowe bez ingerencji człowieka najprawdopodobniej odeszłyby w pierwszych dniach swojego życia. Dlatego odpuszczając sobie rodowód oszczędzam dwa razy. Raz, nie inwestując w świadectwo, które mi do niczego potrzebne nie jest, chyba, że sam chcę zarobić przyszłości na szczeniakach. Dwa, mając nadzieję na niższe koszty leczenia związane z posiadaniem osobnika o lepszym materiale genetycznym.

    Na psach się szczerze mówiąc nie znam ale z kotami jest to tragedia. „Arystokraci” są zazwyczaj słabi jak muchy. Trapią ich dolegliwości zupełnie nieznane pobratymcom od lat hartowanym po śmietnikach jak np. uciążliwe grzybice i inne zmiany skórne, a kasa sobie płynie po polskiej krainie z twojej kieszeni do kieszeni weterynarza.

    OdpowiedzUsuń
  24. przeczytałam z uwagą wszystkie komentarze i moje spostrzeżenia są następujące - miałam sukę goldenkę urodzoną z tzw. przypadku - najukochańszą pod słońcem - dwukrotnie operowaną w związku z nowotworem - drugi raz już niestety bezskutecznie. Oczywiście o niczym to nie świadczy ale teraz stając przed decyzją o nowym psiaku zdecydowaliśmy się na psa z hodowli - nie rozmnażalni ale hodolwi z prawdziwego zdarzenia ... a jaka to jest wg mnie hodowla ? Dom bez klatek, z ludźmi oddanymi wychowywaniu psów i szczeniąt z całym oddaniem i poświęceniem... W którym to domu każde szczenię jest traktowane indywidualnie i z wielkim zaangażowaniem - mamy sukę goldenkę, z hodowli domowej Riannon - jest zdrową, wspaniale zbudowaną suczką, otwarta na świat i wszystko co ją otacza - nasze suczki to naprawdę dwa światy. Dlatego uważam, że tego typu domowe hodowle powinny być szczególnie szanowane i polecane - i dokonując porownań - to jak zakup jajek - każdy mieszczuch kupi jajka ze wsi zamiast z marketu - i cena przestaje mieć pierwszorzędne znaczenie - liczy się jakość, zdrowie i wyeliminowanie "klatkowych" hodowców ... może płytkie porównanie ale takie mi się nasunęło ... i naprawdę nie należy uogólniać - bo są hodowle i hodowle .... pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  25. niestety, u teściów nasz ukochany amstaff odszedł do krainy wiecznych łowów - był to super piesek, rodzinny, tolerancyjny i łagodny, choć jak brałem na spacer to lokalne kociewskie dresiki spuszczały głowy i schodziły na bok chodnika :)

    teściu coś bączył o goldenku, zobaczymy, jak coś to wiem już gdzie pojadę po szczeniaka :)

    natomiast ja na pewno kupię psa z rodowodem, jeśli będę miał do tego warunki i włączę się w hodowanie - podtrzymywanie jakiejś rasy - łącznie z całą zabawą w wystawy, itp.

    lepsze to zajęcie dla dzieciaka (opieka nad psami i konkurencja, choć pewnie większość tej opieki spadnie i tak na mnie, hehe) niż siedzenie pod klatką, szlajanie się po mieście i różne głupie pomysły

    OdpowiedzUsuń
  26. Riannon, mnie nie rozczarowałaś :-) Ja zdaję sobie sprawę z tego wszystkiego co piszesz. Wiem, że nie cofnę tysięcy lat ewolucji i pies jest jaki jest. A dopóki istnieje popyt na rasowe psy, które osiągają wysokie ceny i i dopóki pies będzie „towarem”, dopóty będą istniały "podróbki" i też tego niestety nie zmienisz. Jednocześnie wierzę, że większość ludzi stara się być dobra dla zwierząt.

    Nie piszę tego, by cokolwiek zmieniać. Daleki jestem od wychodzenia z transparentami, by uwolnić wszystkie psy. To nie jest mój, jak to określiłaś, ekstremistyczny pogląd, któremu jestem wierny, tylko myśl, która przyszła mi do głowy po przeczytaniu tego posta. Nigdy wcześniej do głowy by mi nie przyszło, by kupować rasowego psa, bo po co skoro można mieć często mądrzejszego i nieograniczonego genetycznie kundla?

    Świat bez psów nie byłby smutny. Byłby inny. Po prostu bardziej naturalny. Bardzo mnie zaciekawiło Twoje stwierdzenie, że istotą człowieczeństwa jest naginanie środowiska do swoich potrzeb. Wg mnie to raczej efekt uboczny cywilizacji :-) Wydaje mi się, że 90% hodowli psów nie jest podyktowane potrzebą człowieka, tylko zachcianką. Tak czy siak nie męczę już tematu, bo w tych kwestiach jest tyle opinii ile ludzi. Jedni chcą udomawiać tygrysy i legwany, inni chcą zaprzestania jedzenia krów.

    OdpowiedzUsuń
  27. @Melonmaker
    Świat bez mikrofalówki byłby bardziej naturalny, niż bez psów. To, że nie widzę potrzeby trzymania w domu mikrofalówki nie rodzi u mnie potrzeby głoszenia likwidacji wszystkich mikrofalówek i tym samym ograniczenie ludziom dostępu do przyjemnego i wygodnego dla nich gotowania.

    "Zdrowy kundelek", "mądrzejszy kundelek" to mit. Nie jesteś w stanie nikomu udowodnić, że w populacji psów mamy większy procent zdrowszych i mądrzejszych miksów, niż rasowców. Jak powiedziałam, nic do kundelków nie mam. Chciałabym, aby była ograniczana liczba psów tak, by schroniska nie były zapełnione i zwierzętom nie działa się krzywda. Żeby każdy pies miał swojego człowieka. Pewnie chcemy osiągnąć to samo, ale dwiema różnymi drogami.
    Nie rozumiesz istoty hodowli, co więcej, wcale Cię to nie interesuje, zatem również nie widzę sensu męczenia tematu. Filozofię hodowli wykładam u siebie na blogu. Chętnie tam dyskutuję z każdym zainteresowanym.

    Z mojego punktu widzenia-jako archeologa- wynika, że to cywilizacja jest skutkiem ubocznym naszego naginania środowiska do własnych potrzeb. Jeśli zwierzęciu jest za zimno, umiera lub szuka innego środowiska. Człowiek zaczął wytwarzać ubrania i buty, tak powstało rzemiosło, etc. Nie ciągnę tematu, bo to off, a Admin wprowadził ostatnio ostre restrykcje i nas zaraz zbanuje :-)

    OdpowiedzUsuń
  28. Ok, wystarczy tej dyskusji. Riannon wyraźnie wyjaśniła o co chodzi - prościej nie można. Jeśli ktoś chce kontynuować proszę pod adresem podanym w poście.

    Wątek zamykam. Nie ma sensu powtarzać w nieskończoność.

    OdpowiedzUsuń