niedziela, 27 listopada 2011

Kiełbasa i wędzonki. Jak spożyć je zdrowo...

Inspirując się blogiem Droga Minimalisty, choć nie tylko, staram się spożywać mniej przetworzonej żywności niż kiedyś. Dotyczy to kiełbas i wędzonek. Mały wyjątek - między innymi z powodów survivalowych (widać tu, że jestem też fanem bloga Domowy Survival) robię dla konserw, w szczególności konserw rybnych.

Tak się składa jednak, że w domu czasem pojawi się wędlina, wędlina jest na stole (w lodówce) u rodziny i nie ma co wybrzydzać. Jak jednak przyrządzić je najlepiej?


Na przykład teraz miałem pół paczki nuggetsów z kurczaka (przecież ich nie wyrzucę do kosza dla idei, a zawsze to jakieś mięsko i białko dla ostro trenującego chłopa).

Znajoma lekarka, interesująca się zdrowa żywnością, ma na to jeden sposób: wrzucić wszelkie wędzonki do wody, dużej ilości wody - wędzonki dobrze odgotować - a wodę wylać do toalety (bo tylko do tego się nadaje po kontakcie z 90% sklepowych wędzonek). Zredukujemy przez to masę chemii, barwników, konserwantów i ogromne ilości soli kuchennej oraz peklosoli. Po tym zabiegu w miarę spokojnie można spożyć wędzonki.

3 komentarze:

  1. Albo zrobić samemu wędlinę, to też wyjście. I dużo smaczniejsze.

    OdpowiedzUsuń
  2. mam w okolicy taki sklep, który sprzedaje wędliny wędzone na prawdziwym dymie olchowym - i nie są znacznie droższe niż dobre/średnie gatunkowo wędliny z marketu

    ale dużo ich nie jem i tak

    jasne że TYCH wędlin nie musisz przegotować jak pisałem

    OdpowiedzUsuń
  3. wszystkie wędzonki są w pewnym sensie trujące..

    OdpowiedzUsuń