wtorek, 22 listopada 2011

Kiedy jem to nie siedzę w toalecie.

Tytuł posta może i prowokujący, ale pomyślcie - czy wyobrażacie sobie coś takiego? To przecież absurd! Przecież wyraźnie w naszej kulturze rozróżniamy i rozdzielamy czynności sedesowo-toaletowe od jedzenia! To po prostu niesmaczne!

Czy jednak aby nie robimy czasem czegoś równie kretyńskiego? Czy czasem przy stole nie rozmawiamy o pracy (problemach, stresie, zaległościach, porąbanych klientach), czy czasem przy stole nie rozmawiamy o polityce - albo nie oglądamy w czasie posiłku tych zakłamanych świńskich mord polityków w TV? Czy nie podnosimy sobie przypadkiem adrenaliny i nie wprowadzamy złej atmosfery do posiłku?

Moim zdaniem to jest niesmaczne - równie niesmaczne jak jedzenie na sedesie czy w wiejskiej sławojce.


Kiedy ja jem - to chcę jeść jak Król - Pan i Władca! Chcę celebrować mój posiłek i delektować się nim! Nie chcę polityków, nie chcę w tym czasie pracy, nie chcę stresu i problemów. Na to przyjdzie czas po posiłku, a najlepiej po krótkiej regeneracji i relaksacji, którą chcę mieć po posiłku - najlepiej przy filiżance smacznej kawy lub herbaty.

Mój apel - jeśli to możliwe - jedzmy powoli, delektując się potrawami, ze smakiem i przyjemnością, degustujmy i cieszmy się - nie zeszmacajmy sobie posiłku!

Na ten posiłek ciężko pracowaliśmy, lub pracowali na to nasi najbliższy. Szanujmy to. Trzeba mieć do siebie szacunek - bo jeśli my go nie będziemy mieli - nie będą go do nas mieli inni ludzie.

4 komentarze:

  1. Heh mocny post i porównanie może troszkę zbyt przesadzone. Czym innym jest jedzenie na sedesie, a np. oglądnięcie podczas posiłku powiedzmy....ulubionego programu, travell channel czy national geographic. Ale trafnie ujętę, by nie przenosić problemów do domu, by oderwać się od pracy i reszty oraz celebrować te przyjemne chwile.

    OdpowiedzUsuń
  2. źle mnie zrozumiałaś - ja NIE porównuję jedzenia na sedesie do oglądania ulubionego programu (!!!)

    skąd te przypuszczenie w ogóle??? Jak najbardziej - sam lubię zjeść posiłek i czasem, choć nieczęsto, włączyć sobie coś fajnego w TV - fajnie jak jest coś przyrodniczego, albo komedia

    grunt to dobry nastrój przy posiłku

    mówię negatywnie o jedzeniu u jednoczesnym rozgrzebywaniu przez domowników w tym czasie spraw nieprzyjemnych, problemowych kwestii pracy, kłótni dot. polityki, agresji, itp.

    Admin R-O

    OdpowiedzUsuń
  3. chodzi mi też o to, abyśmy nie byli niewolnikami pracy, pieniądza, polityków i systemu zawsze ich wszędzie

    niech chociaż pewne chwile będą nasze i wolne

    mi osobiście bardziej smakuje kubek cienkiej herbatki, podeschła już bułka z serem i rozklapciały baton gdzieś na trasie w górach, w pięknym otoczeniu, w dobrym nastroju...

    ...niż wystawny rodzinny obiad z restauracji, z drogim winem, itp, gdzie atmosfera jest do d***, ludzie się kłócą o polityce, ktoś rozlicza mnie z moich pieniędzy, jedzie mi po ambicji, albo kłóci się ze mną dlaczego nie wziąłem kredytu, kiedy inni wzięli...

    kumacie klimaty?

    Admin R-O

    OdpowiedzUsuń
  4. Aaaaaaa :] no to si si, źle zrozumiałam ;)

    OdpowiedzUsuń