czwartek, 10 listopada 2011

Podsumowanie 4 miesięcy "inwestycji" w zdrowie i sport.

Około 4-5 miesięcy temu wszyscy mieli szała na punkcie włożenia oszczędności trzymanych w skarpecie z metale - jak czas pokazał - decyzja była to słuszna, ale mi to nie pasowało. Czułem, że to nie jest właściwa lokata dla mnie i wyrażałem to otwarcie na blogu.


Postanowiłem włożyć pieniądz w ogólnie pojęty interes i okazało się to w moim przypadku słuszne. Czułem że wolę, aby mój pieniądz w widoczny sposób pracował a nie kisił się na lokatach - nawet jeśli zyskownych. Trochę zaskórniaków jednak zostało i wtedy jeden z czytelników (a konkretnie marcin wiesmak) rzucił hasło, że najlepiej inwestować w siebie i w zdrowie. Spodobało mi się.

Do ruchu fizycznego nakłaniali między innymi Richmond, Tofalaria...najpewniej kogoś pominąłem... hmm... Riannon informowała o zbawiennym wpływie pracy fizycznej na stan zbędnego sadła... mniejsza o to.

No i jestem teraz po ok. 4 miesiącach tego "inwestowania". Niestety absolutnie nie porobiłem sobie żadnych pomiarów czegokolwiek, traktując to na początku jedynie w kategoriach zabawy (i dalej jest to świetną zabawą) - natomiast napisze co jestem w stanie stwierdzić na pierwszy rzut oka.

Co osiągnąłem:

- zwiększenie ogólnego poziomu energii i mocy, także do pracy umysłowej

- odczuwalne wzmocnienie fizyczne, przyrost siły, mam już dobrą 'pompę' do ćwiczeń, nie muszę się zmuszać do treningu - idzie już samo z siebie

- radykalne zmniejszenie ilości wypijanego alkoholu (nie mam już z reguły nawet ciśnienia na kolejne piwo lub kieliszek wódki), mniej wydaję na alkohol

- poprawa kwestii pokarmowych - czuję, że układ pokarmowy działa mi dobrze, nie ma niestrawności, itp.

- czuję, że wzmocnił mi się "gorset mięśni" podtrzymujących kręgosłup i postawę - brzuch, plecy, boki - to znaczna wygoda dla osoby pracującej na 4 literach, choć na razie jeszcze specjalnie nie widzę radykalnego efektu (tj. widocznego kaloryfera, itp).

- co do efektów widocznych - to biceps mi poszedł +4 cm, ale też go starannie i regularnie pompowałem w ramach polepszania "zestawu plażowego", co nastraja pozytywnie

- najlepszym i najważniejszym efektem podjęcia tej inwestycji jest jednak samopoczucie psychiczne i zastrzyk pozytywnej energii - rzecz bezcenna i nie do przeliczenia na pieniądze

I to na razie byłoby na tyle.

6 komentarzy:

  1. i jeszcze jedno

    proszę o głosy, czy chcecie czytać takie posty na blogu głównym, czy też wyrzucić to do osobnej sekcji tak jak zrobiłem jakiś czas temu z tematyka komputerową

    http://lekki-linux.blogspot.com/

    wiem, że nie każdego to musi interesować - a niektórych właśnie to interesuje najbardziej i chcieliby mieć w 1 miejscu

    dla mnie to wszystko jedno - kilka klików na panelu administracyjnym

    OdpowiedzUsuń
  2. Mysle, ze mozesz to zostawic na glownym blogu. W koncu to inwestycja w zdrowie i pozniejsza oszczednosc na lekarzach i lekach :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. podjąłem jednak decyzję o wydzieleniu kolejnego bloga pomocniczego o temacie "dieta i zdrowie"- najwyżej będę podawał linki do nowych, lub odświeżonych postów na głównym

    dzięki temu będę miał jakiś porządek w postach, bo w sumie na upartego na blogu głównym można pisać o wszystkim

    blogowanie jest fajną rozrywką, ale jak już się w to bawię - niech ma to jakiś sensowny kształt

    OdpowiedzUsuń
  4. Marcin wiesmak

    Jesli umiesz wypunktowac co zyskales, to twoja inwestycja napewno juz zwrocila sie z nawiazka.
    Jednak MY musimy wiedziec ze weszlismy w wieczna "droge wojownika" :DD Jest ona wykuwana nie dniami, nie miesiacami lecz latami.
    Jest toczona powoli, mizernie zawsze pod gore, zawsze do przodu jak syzyfowy glaz.
    Jednakze dnia na dzien stajemy sie przyslowiwym niszczycielem -pancernikiem ktorego nikt nie jest w stanie zlamac ;)
    Teraz kolejny etap bo procz sfery fizyczynej bedziemy poprawiac ja tez od strony psychicznej.
    Postaram sie podpowidziec i dac pare rad aby pogodzic sprawy zawodowe, rodzinne i "nasza droge" wszakze ja swoja prowadze praktycznie z przechodem od 11 lat ;)
    Pamietaj ze Tobie kibicuje i trzymam goraco kciuki ale rowniez poprzez "internetowe oko" oceniam ;))

    OdpowiedzUsuń
  5. no dzięki wielkie

    ja już wszedłem w rytm tj, w dzień bez treningu chodzę z konta w kont i mi czegoś brakuje

    coś tak się kiedyś robiło, ale sumie jest to 8 lat przerwy w działaniu, więc będzie to autentyczna droga od zera do bohatera

    ja jestem cierpliwy i uparty, wiem że to nawet lata, a nie tygodnie

    alternatywa, czyli skapcanienie i spapusiowanie na kanapie z browarem w ręku, mi się nie podoba

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajnie takie podsumowanie przeczytać. Moje odczucia podobne (może bez tego bicepsa). W górach z plecakiem mogę zasuwać szybciej niż 15 lat temu ;)A wystarczyło parę latek aerobów.

    OdpowiedzUsuń