poniedziałek, 28 listopada 2011

Sprzedaż. Jak to robić dobrze. Własny biznes.

Są dwie drogi dobrej sprzedaży swoich produktów i usług, jeśli je zignorujemy nie uda nam się osiągnąć jakiegokolwiek powodzenia w interesie.

Pierwsza droga to Mistrz Ściemy. Opanowujemy to wszelkie techniki psychomanipulacji, marketingu, kłamstwa, kitu i co tam jeszcze mamy. Regularnie uczęszczamy na szkolenia technik sprzedaży, PR, itp. Dochodzimy do mistrzostwa, wciskania kitu bez zająknięcia, sprawiania wrażenia 100% wiarygodnych, przekonanych, entuzjastycznych - zupełnie nie ważne jest tutaj co sprzedajemy. Słaby (na ogół) produkt w razie kłopotów zamienimy na Y po jednym szkoleniu produktowym. Mistrzami Ściemy są według mnie guru niektórych MLMów, ubezpieczyciele, finansiści, politycy i ludzie z ich sztabów. To jednak droga nie dla każdego.


Druga droga to Wiarygodny Profesjonalista. Droga psychologicznie o wiele łatwiejsza i możliwa do osiągnięcia przez większość z nas, jednak wymagająca pracy i realnego zaangażowania. Można to naturalnie wspomagać technikami z punktu pierwszego - ale to będzie jedynie wspomaganie, a nie istota sprawy.

1. Kiedy idę na siłownię i obserwuję trenera, chcę świadomie, lub podświadomie wiedzieć, że ten człowiek wie, co przekazuje ludziom. Patrzę na jego mięśnie i widzę, co jest warta jego wiedza.

2. Kiedy idę na...

Ciąg dalszy przeniesiony na: http://zalozenie-firmy.blogspot.com/2012/09/sprzedaz-jak-to-robic-dobrze-wasny.html

2 komentarze:

  1. Mistrzem łamania ludzi to był K. Mitnick :)

    Coś w tym jest że wszyscy (paradoksalnie nawet ci znający mód techniki:) , wcześniej czy później dajemy się nabierać na sztuczki, pal licho jeśli produkt dobry i nam potrzebny, to wtedy warto się dać oczarować, najgorsi jednak są oszuści!. I coś w tym jest, przypomniał mi się wywiad z P. Tymochowiczem (zajmował się śp. Lepperem, teraz Palikotem), mówił min. coś takiego że sam jest „przerażony” tym iż ponad 80% sukcesu można osiągnąć otoczką, sposobem bycia, barwą głosu, gestykulacją itd., że nawet najinteligentniejszemu człowiekowi można sprzedać odpowiednio ubraną - kompletną bzdurę.

    Pozostaje chyba zasięgać opinii u znajomych w rodzinie, pytać fachowców, szukać najlepiej w różnych źródłach co sądzą o firmie&produkcie postronne osoby i wyciągać wnioski. Starać się minimalizować wciskanie nam kitu ale jednocześnie nie dać zwariować bo, coś co jest elokwentne i pięknie ubrane nie zawsze oznacza przepłacony zły produkt. Dorośli mogą się jakoś przed tym wszystkim bronić, gorzej chyba z dziećmi. Ja do takiej sprzedaży to się nie nadaję :)

    OdpowiedzUsuń
  2. zgadzam się z powyższym komentarzem :)

    natomiast oczywiście post został zainspirowany perypetiami kolegi z blogu Boska Wola, który także w końcu odkrył ciemne sekrety handlu (link w artykule)

    Droga do prawdy jest długa i bolesna - sam się o tym przekonałem i chyba dalej przekonuję :)

    OdpowiedzUsuń