niedziela, 27 listopada 2011

Whiskey i piwo

Dziś bezczelnie przywłaszczę sobie temat od kolegi z blogu Boska Wola, któremu nie podoba się nowa reklama w Biedronce. Honoru Biedronki będę bronił :) jakby nie patrzeć to jeden z lepszych kontrahentów naszej firmy, a nowy market Biedronki na moim blokowisku należy do najprzyjemniejszych. Obawiam się też, że temat spadnie w dół, jak to się zwykle dzieje ze starymi postami.


Otóż piersiówka z imitacji krokodylej skóry - czy co to za plastikowe badziewie - oczywiście mi się nie podoba - piersiówka srebrna albo czarna, czyli klasyk - niczego sobie - jak to piersiówka. Co tu narzekać.

Golden Loch, czyli tzw. "Złota Locha", to klasyk prowincji, akademików i blokowisk, wyeksponowana prawidłowo i wzbudzi sympatię prawdziwego rasowego studenta, tatuśka, albo innego 'couch potato'.

Jestem teraz chory i aż mnie kusi aby zapodać whiskey albo inny akwawit, co jak co, samopoczucie lepsze, można funkcjonować bez chemii z apteki - ale obecnie raczę się w umiarze jedynie grzanym piwkiem i/lub Lwówkiem Śląskim - to jakieś realne kalorie na czas choroby i witaminy, mikroelementy - szkoda mi efektów, które wyrobiłem na siłowni przez te parę miechów.

Staram się kupić piwo naturalne, warzone z chmielu, prawdziwego słodu i naturalnej wody. (Obecnie piję Namysłów - Kozackie.) Niestety korporacyjne piwa, z półek supermarketów i billboardów to najczęściej wielkoprzemysłowy syf robiony z chińskiego koncentratu w proszku i wody wodociągowej. Im więcej się dowiaduje o sekretach produkcji piwa - tym bardziej cofa mnie na korporacyjny syf zalegający na półkach sklepowych.

Po prostu teraz, jako miłośnik piwa, ale jednocześnie bywalec siłowni, staram się wypić jedynie mało, rzadko i z umiarem - ale za to wypić prawdziwe, dobre piwo (jak np. Namysłów - 28 dni). Swoją drogą często w cenie niewiele wyższej niż wielkoprzemysłowy płyn do szyb sprzedawany pod nazwą "piwo".

Na koniec: W sieci marketów Polo jest promocja na Ballantine's - 40 zł równo za 0,7 litra. To dobra cena dla sympatyków złotego trunku - iść i brać.

13 komentarzy:

  1. Obawiam się, że piękność delektuje się amaretto. :-)
    Ale to mało ważne.

    OdpowiedzUsuń
  2. stawiam jednak na łyskacza... ale masz rację... to w tym momencie mało ważne... :>

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiem o czym jest ten wpis, próbowałem przeczytać, ale zdjęcie brunetki bardziej mnie zaciekawiło, dzięki! ;-)

    pozdrawiam
    off.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  6. Refael72
    (...)
    Gdyby faktycznie dodawany był spirytus, to MUSIAŁABY być nalepiona banderola, tak jak na kolorowych drinkach mających czasem mniej %%vol niż piwo.
    Piwa wielkoprzemysłowe to badziewie, fakt, ale tu przesadziłeś.
    Jednakowy smak tych piw wynika ze względu na użytą technologię HIGH GRAVITY czyli fermentowane jest tylko jedno piwo - mocne 15ºBlg (http://pl.wikipedia.org/wiki/Skala_Ballinga), które dopiero przed rozlewem jest rozcieńczane do piwa które odpowiada piwu które miałoby przed fermentacją 12º, 11,5º czy 10,5ºBlg. Wielkie browary robią tak, gdyż zbiorniki fermentacyjne mają po 2500/2000 hektolitrów pojemności (nominalnej i roboczej, a w sezonie leją nawet do 2300) a HG pozwala zaoszczędzić kilka procent objętości.
    Dodatkowo browary należące do jednego koncernu robią swoje piwa nawzajem. Nikt nie wozi piwa np. ze Śląska po całej Polsce skoro na Podlasiu i w Wielkopolsce jest inny browar należący do tego samego koncernu. O skracaniu leżakowania w sezonie letnim wspominać nie będę, bo to też, niestety norma.
    Jeśli na zdjęciu w google.maps.pl widać w browarze obiekty podobne do silosów - znaczy piwo jest high gravity czyli badziewie. Kończąc dodam, że prezes jednego z browarów na południu Polski miał ambicję zjechać z kosztem produkcji (podatki, surowce, prąd, pensje) do 8$ za 100 litrów czyli 4 centy za flaszkę. Komentarz zostawię czytelnikom.

    OdpowiedzUsuń
  7. wpis cenzuruję

    zgodnie z nową polityka bloga jakiekolwiek osobiste przytyki kwalifikują post do kasacji

    nie każę się zgadzać ze mną - proszę jednak o spokojniejszy dobór słów

    OdpowiedzUsuń
  8. banderola musi być naklejona na produkt o określonej mocy

    alkoholizowanie piwa to zła praktyka, ale niestety stosowana mniej lub bardziej nieoficjalnie

    niski ekstrakt w stosunku do wysokiej mocy to pośredni dowód na tą praktykę

    OdpowiedzUsuń
  9. OK, postaram się pisać spokojniej. Przepraszam i co złego to nie ja.

    Drożdże są w stanie pociągnąć do 18 voltów, stąd extasupermocne "piwa". Banderola MUSI być nalepiona na każdy wyrób spirytusowy oraz winiarski. Stąd nalepki z banderolą na wódkopochodnych drinkach (4,5 volta) czy cydrach mających mniej voltów niż niektóre piwa (2-7 voltów). Nieoficjalnie też się tego nie da dolać, bo facet ze skarbówki puściłby właścicieli browaru w skarpetkach, a nawet bez.

    Pozdrawiam i jeszcze raz przepraszam

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja się nie gniewam, nic osobistego. Nie było tematu.

    Naprawdę postaram się dowiedzieć więcej i jeśli popełniłem błąd, co możliwe (a napisałem za informacją od osoby dla mnie bardzo kompetentnej i wiarygodnej - pół-profesjonalnego konesera/znawcy sekretów browarniczych) to go sprostuję

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  11. Ukończyłem biotechnologię ze specjalizacją fermentacja i jakiś czas pracowałem w browarze, stąd moje autorytatywne wypowiedzi co do niuansów technologicznych. Najważniejsze, że zgadzamy się co do meritum - piwa wielkoprzemysłowe to pomyje.

    OdpowiedzUsuń
  12. przekonujesz mnie, porozmawiam raz jeszcze z moim profesjonalistą - tymczasem koryguję wpis

    OdpowiedzUsuń