środa, 14 grudnia 2011

Jak ochronić część kapitału przed kryzysem?

Takie mądre pytanie zadawałem sobie jeszcze w roku 2008. Nagle sytuacja na rynkach zrobiła się nieciekawa, wśród znajomych oraz w internecie doomerstwo sięgnęło szczytu. Podobnie z resztą jak teraz. I fakt faktem moje oszczędności zaczęły topnieć (patrząc na realną wartość).

Ponieważ jestem posiadaczem mieszkania w bloku podjąłem szybką decyzję - wkładam pieniądze w remont kuchni, jadalni i łazienki. Wyrąbanie do gołych ścian i zrobienie na nowo. Na nowoczesny standard.



Dlaczego?

1. Ceny materiałów budowlanych wciąż były wyrażone w złotówkach i to na poziomie przedkryzysowym.

2. ...tak samo pensja fachowców oraz "perks and bonuses", czyli wódka i piwo dla budowlańców.

3. Trwałość techniczna "starego" wyposażenia była już mocno dyskusyjna - jakiś remont wkrótce i tak byłby konieczny, przynajmniej części instalacji, itp.

4. Mieszkam i używam tego wyposażenia - włożony kapitał jest widoczny tu i teraz, daje mi wygodę tu i teraz, nie są to cyferki na rachunku w banku, albo na koncie maklerskim, które pewnego dnia mogą wyparować.

5. Przy odsprzedaży mieszkania podbija to cenę, poza tym zdecydowanie łatwiej sprzedać "produkt" ładny, czysty, ciekawy, zadbany i w dobrym stanie - wiem to - bo często sprzedaję "coś używanego".

Sposobów na ochronę kapitału poszukamy w najbliższym czasie więcej - od kilku zaskórniaków studenckich, po większe wkłady na lokatach.

P.S. Polecam artykuł http://domowy-survival.pl/2011/12/jak-tanio-kupowac-srebro-w-polsce/, ponieważ jestem zwolennikiem fizycznej inwestycji w metale.

5 komentarzy:

  1. Kryzys to dobry okres żeby zacząć inwestować. Kupowanie akcji, czy jednostek funduszy inwestycyjnych po bardzo niskich cenach może się zwrócić w przyszłości. Ja staram się stosować właśnie tą metodę. Dodatkowo zakupy towarów zagranicznych odkładam do momentu w którym wzmocni się złotówka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Problem w tym, że obecny światowy kryzys (choć jak pisałem jeszcze w moich stronach jeszcze "kryzysu nie ma!") który przychodzi do nas jest bardziej głęboki

    poprzednie to były raczej sprawy koniunkturalne

    teraz chwieją się podstawy systemu i grozi nam powtórka z Argentyny na większą skalę

    OdpowiedzUsuń
  3. chciałbym dorzucić, że według mnie nawet inwestycja w 'papierowe' złoto może wyjść teraz bokiem i okazać się warta tyle co papier na którym wydrukowano zaświadczenie o nabyciu jednostki...

    jedynie fizyczne dobra mnie interesują, choć jeszcze nie mówię na 100% nie akcjom i funduszom kupionym w przecenie

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgodze sie z R-O tylko fizyczne dobra i to tanio kupione-ziemia,dom na wsi do remontu,fizyczne srebro i zloto.Jesli chodzi o akcje itp to owszem TROCHE kupuje bo sa faktycznie tanie ale tylko za niewielka czesc kapitalu i zdywersyfikowane na wszystkie mozliwe sposoby-strata w razie czego niewielka i malo prawdopodobna(mam pare kupionych super tanio opcji na akcje ktore moge ale NIE musze uzyc)a potencjalny zysk spory.No i troche gotowki ale z mozliwoscia szybkiego uplynnienia w razie czeogo(kwestia paru godzin).A i tak mam cykora bo sytuacja sie ciagle zmienia i musze dywersyfikowac na biezaco.Ale ogolnie to dobra fizyczne(niemal jak za komuny)plus troche gotowki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Inwestowanie w mieszkanie w bloku moim zdaniem to nie jest najlepszy pomysł. Z doświadczenia wiem, że ktoś kto kupuje mieszkanie najchętniej wykończyłby je drugi raz po swojemu i często to czyni i za materiały wykończeniowe ułożone 2-3 lata wstecz nie jest się w stanie odzyskać pieniędzy. Może się szybciej sprzeda, ale szału z ceną to nie będzie.

    OdpowiedzUsuń