środa, 28 grudnia 2011

Karty lojalnościowe

Korzystając z wolnego czasu i chęci pisania napiszę coś o kartach lojalnościowych i programach partnerskich. Osobiście posiadam kartę w Tesco, gdzie dość często robię zakupy oraz kilka kart ze stacji paliw, z których korzystam głównie z Shell'a.

Zbieranie punktów ze stacji namiętnie i gorliwie jest nieopłacalne - wydaje mi się, że większość tzw. promocji punktowych na stacjach to czysta psychologia i marketing - jeśli chodzi o zakupy - nie opłaca się - ale skoro już tankuję, a w cenę paliwa wliczony jest koszt pakietów lojalnościowych? Hmm. Czemu nie. Za uzbierane punkty kilka razy wziąłem sobie hot-dogi lub przekąski na trasie, jednak o wiele częściej korzystam z sezonowych obniżek na Shellu. Wymieniam zebrane punkty za zniżki na paliwie -25gr/l.

Generalnie jestem zdania, że karty na stacjach można pozakładać. Zwłaszcza jeśli w okolicy mamy same stacje sieciowe, gdzie tankujemy.


Karta TESCO daje mi bony na określone sumy, w zależności od wydanych wcześniej kwot, bony zniżkowe i sporadyczne promocje na niektóre produkty. Do jednej karty dostajemy bodajże dwie dodatkowe mini-karty, co umożliwia całej rodzinie zbieranie bonusów.

Staram się jednak pamiętać o psychologii i unikać podejmowania decyzji na podstawie posiadanych kart - idę np. do sklepu gdzie jest mi wygodniej i szybciej, gdzie jest produkt, który lubię - a niekoniecznie do Tesco. To samo ze stacjami - na trasie nie "poluję" na Shella - zatrzymuję się na tej stacji, na której mi w danej chwili najwygodniej.

Byłbym zapomniał - w szufladach jest kilka kart partnerskich różnych sklepów, np. pobliskiego salonu meblowego - ale używam ich sporadycznie. Najczęściej zniżki nie przekraczają kilku % ceny.

10 komentarzy:

  1. w taniej aptece dobrze stosować, jedna karta na rodzinę wystarczy, leki nieraz kupić musimy, a jakieś krople żołądkowe czy wodę utlenioną to wypada mieć, a punkty lecą

    OdpowiedzUsuń
  2. Raczej jestem przeciwnikiem kart lojalnościowych, mimo to posiadam jedną, z Horyzontu. Zdarza się, że w niektórych sklepach, szczególnie takich, gdzie nas już kojarzą, można pokusić się o małą negocjację ceny. Parę miesięcy temu kupowałem mały plecak w sklepie turystycznym. Rozmowa wyglądała mniej więcej tak:
    - Słyszałem, że w sklepach turystycznych członkowie PTTK mogą liczyć na zniżki. U was też? Mam legitymację.
    - Hmm... W zasadzie nie. Ale jesteśmy elastyczni.
    I kupiłem plecaczek za około 20 złotych mniej.
    Na akcje zbierania punktów w marketach reaguję alergicznie. W Realu pani w kasie, po wydrukowaniu paragonu, poleciła mi głosem nie znoszącym sprzeciwu:
    - Z rachunkiem pan się zgłosi do informacji.
    A jużci - pomyślałem i zawiozłem zakupy prosto do samochodu.
    O absurdalnych promocjach w marketach jest co nieco w jednym tekście na moim blogu, ale nie zamieszczam linka, bo nie traktuję Racjonalnego Oszczędzania jako miejsca do nachalnej autopromocji :)

    OdpowiedzUsuń
  3. @Hillwalker

    Generalnie jak widzę link do mnie widnieje na Twojej stronie - zasada wzajemności obowiązuje.

    Możesz sobie w tej sytuacji (dopóki będziesz miał mój link zwrotny widoczny na www) linkować swoje teksty na moim blogu, a jeśli chcesz mogę dodać link do Ciebie do linkowni u mnie - po prosu napisz.

    OdpowiedzUsuń
  4. no i piszesz, że jesteś przeciwnikiem, a nie wspominasz dlaczego?

    OdpowiedzUsuń
  5. Podejście mam podobne. Jeżeli gdzieś i tak robię zakupy, a oferują bezpłatnie kartę do zbierania punktów to biorę. Raz na czas mam z tego jakiś "gratis". Najlepiej mi się "zarabia" na Payback, który automatycznie zalicza mi punkty za opłaty Allegro i doładowania w Orange - wcześniej zasilały ją głównie punkty paliwowe z BP, gdzie i tak musiałam tankować służbowy samochód. Nie widzę powodu, żeby w takich sytuacjach nie korzystać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja mam bukiecik kart lojalnosciowych i po prostu wyjmuje ta, ktora jest odpowiednia dla danego sklepu. Nigdy nie kupuje gdzies z powodu programu lojalnosciowego. W zeszlym roku zaoszczedzilam/zyskalam okolo 1000 funtow na roznego rodzaju programach (zamienilam punktu glownie na przeloty).

    W tym roku najwiecej daly mi punkty/mile lotnicze z kart kredytowych. Troche mniej z innych programow lojalnosciowych.

    Wybieram tylko te programy, z ktorych mozna zmaksymalizowac zyski.

    Czasami sa mile niespodzianki, w hotelu sieci Accor dostalam ostatnio znizke 10% jako czlonek ich programu lojalnosciowego. Nawet nie wiedzialam, ze mi przysluguje (na ich stronie nic o tym nie ma).

    OdpowiedzUsuń
  7. Hm.. dodalam komentarz pare godzin temu i nie ma go. Przy jakims innym artykule mialam podobna sytuacje, komentarz zniknal. Cos nie tak z bloggerem czy zostalam wymoderowana?

    OdpowiedzUsuń
  8. blogger poszalał - wszystko przywrócone

    OdpowiedzUsuń
  9. Kart nie zbieram, bo nie chcę mieć za dużo papierków w portfelu :)
    Zresztą kupuję rzeczy w rozmaitych sklepach, nie wszędzie mogę dostać to, co chcę, w sklepie gdzie jest kefir Bakoma, nie kupię Złotego Bażanta...itd.
    Poza tym staram się coraz mniej i rozważniej kupować, a to dzięki m.in. tej stronie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Hillwalker,
    Fakt, wypycha to portfel - ale ja karty benzynowe staram się wozić w samochodzie w schowkach - ale moja karta tesco to minikarta 1,5cm na 2,5 cm

    Kićka - dzięki za przypomnienie co do paybacku - gdzieś zdaje się mam nieaktywowany zestaw - też mam jedną komórę w orange - może poszukam i skorzystam

    OdpowiedzUsuń