piątek, 2 grudnia 2011

Psy szczekają a karawana jedzie dalej.

Dziś krótki wpis na miarę minibloga, ale za to w miarę konkretna myśl, którą chcę przekazać. Otóż w miarę regularnie spotykam się z lekkimi drwinami z tytułu prowadzenia tego bloga - a kiedy się ktoś dowie, że jestem przedsiębiorcą to ho... ho... pożywka dla krytykantów, że hej. No bo jak to może być - przedsiębiorca z sukcesem, a oszczędza... szok normalnie.

No i czuję się przez to ŹLE. Naprawdę. Nie z powodu osobistego jednakże - przecież publikując w necie człowiek MUSI być przygotowany na krytykę i nabierać grubej skóry. Czuję się źle, kiedy pomyślę o tej krytyce, popatrzę naokoło, po odejściu od komputera, na Polskę, na mentalność Polaków, na dziadostwo, niegospodarność, na bycie na bakier z zasadami logicznego i racjonalnego oszczędzania.

Bo sąsiad kupił nowy motocykl z Tesco...


Czuję się, źle z tym, że w Polsce sąsiad który ma jedną kozę, zazdrości sąsiadowi, który ma dwie kozy i prosiaka, i życzy mu z całego serca, aby mu te kozy i prosiak zdechły. Biedniejszy sąsiad nie chce być tak samo bogaty, jak bogatszy sąsiad - mu będzie po prostu dobrze, kiedy bogatszy sąsiad zbiednieje.

I dlatego jesteśmy ekonomicznie w tyle za Niemcami, Skandynawami, albo i nawet za Czechami.

I zamiast zdobywać świat - babrzemy chudym patykiem w polskim bagienku.

9 komentarzy:

  1. swoją drogą sam wypracowałem sobie postawę pozytywnej zazdrości

    tj. kuzyn kupił ładną terenówkę - super, wypas, cieszę się bardzo z tego auta -ja też będę miał taką terenówkę

    kolega założył własną firmę - gratulacje, fajnie że dobrze idzie, trzymaj się chłopie i zdobywaj rynek! I ja też założę swoją!

    kiedyś patrzę - jeden z drugim miał bloga - no fajnie, super, zamiast kpić - cieszę się z jego sukcesu - no i myślę sobie - mi też uda się rozwinąć własnego bloga!!!

    :)

    taka postawa działa na moją korzyść

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystko działa od dawna w ten sposób w tym kraju. Nie chodzi o to żebym ja miał lepiej, tylko żeby sąsiad miał gorzej. Taki kraj. Ale nie narzekam. Raczej moi krajanie stali się dla mnie takimi zwierzątkami w klatce. Patrzy się na to wszystko z politowaniem i myślą "jakie to wszystko głupiutkie". Bo po co tracić nerwy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No a ja jestem jakimś niepoprawnym marzycielem-partiotą, bo chciałbym czegoś dobrego dla tego narodu :)

    Nie wstydzić się za granicą, że jestem Polakiem, także :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiadając na pytanie końcowe: bo dominuje mentalny katolicyzm? Bo liczą się dobra/wartości PO ŚMIERCI, a nie w trakcie ŻYCIA...?

    Druga rzecz to wszechwładza telewizjokracjii...

    OdpowiedzUsuń
  5. Katolicyzm NIE JEST przeciwny bogaceniu się i postępowi - dowodem są chociażby majątki Kościoła i księży.

    OdpowiedzUsuń
  6. No, własnemu bogaceniu na pewno nie. Ty natomiast powinieneś być biedny :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Chrześcijaństwo w ogólności zabrania jedynie bogacenia się przez kradzież.

    Skończmy z mitami.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeśli mam być szczery, to przedsiębiorca aby odnosić sukcesy MUSI gospodarować budżetem racjonalnie. Innego wyjścia nie ma.

    Dziwi mnie więc to, że ludzie tego nie rozumieją.

    OdpowiedzUsuń
  9. no właśnie racjonalnie

    nie chorobliwie oszczędnie, nie rozrzutnie, nie bezmyślnie, a właśnie racjonalnie :)

    dobierać właściwe rozwiązania do problemów

    OdpowiedzUsuń