piątek, 30 grudnia 2011

Szampan w Sylwestra

Bo co? Bo wypada wypić szampana na Nowy Rok? Jakieś pitolenie postarzałych frustratów, i tyle. Mam wydać sto kilkadziesiąt zł bo ktoś tam sobie kiedyś wymyślił? Bzdura! Jestem dorosłym facetem i robię rzeczy które chce, a nie które ktoś każe...

Tradycja? Hmm... sprytny marketing żabojadów - producentów wina z bąbelkami i nic więcej.

UWAGA: post przeniosłem tutaj - http://oszczedzanie.info.pl/blog/przed-sylwestrem-dobry-oryginalny-szampan/

25 komentarzy:

  1. Po drogim szampanie wrazenia tez moga byc nie najlepsze. Ostatnio pilam na Christmas Party i zdychalam nastepnego dnia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Najtańsze oryginalne szampany, to w tym roku 80zł (są choćby w Lidlu). Rok temu ten sam szampan kosztował 70, a 2 lata temu 60. :) Nie pamiętam marki, ale to prawdziwy champagne/France.
    Kupowałem jakieś tanie (25-40zł) markowe wina musujące hiszpańskie i włoskie, niestety czuć różnicę na ich niekorzyść.
    Nie potrafię natomiast wyczuć różnicy między szampanem najtańszym i takim za 500zł, więc _oszczędzam_ kupując tani, ale oryginalny.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak to mowil Ceazy Pazura w filmie "Kariera Nikosia Dyzmy" - popieram polski przemysl spirytusowy - oooooo! :DD
    A wszystkim czytajacym jak i autorowi bloga zycze Szczesliwego Nowego Roku ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. 80 zł za szampana org. to dobra cena - czasem kupuję w Lidlu i z reguły jestem zadowolony z jakości - szczególnie piw.

    Jeśli ktoś naprawdę lubi wino - ja to rozumiem i popieram, nawet jakbym nie był "przy kasie" oszczędzałbym i zbierał właśnie na to jedno dobrej klasy wino na Nowy Rok.

    Ale skoro nie jestem koneserem win - nie widzę sensu, aby się przymuszać - w tym aspekcie nie wiem czy kupię tego szampana nawet za 80 zł (tzn. dla rodziny ewentualnie tak - dla siebie? Nie. Szkoda mi kasy).

    Wódka? Tak - mamy w Polsce dobre wódki, choć i tu zdarzają się plewy i podróbki.

    Umiem smakować polskie wódki, dostrzegam w nich różnice i nuty smakowe, cierpkość, itp. - nawet uczestniczyłem w testach jako koneser.

    Ale obecnie bardziej mi podchodzi "kultura" picia piwa.

    Ponieważ mam plany treningowe wysokoprocentowym trunkom powiedziałem "pa... pa..."

    Naturalny (nieutrwalony) browarek, z bogactwem witamin, soli mineralnych, drożdży i mikroflory, kalorii - i w umiarze - toż to niemal jak napój regenerujący :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak polska wódka może być dobra, skoro produkują ją ze śmieci i jeszcze dla podrasowania, metanol dolewają?
    Dobre, to jest tylko własne. U mnie na Sylwestra będzie tuskulańskie wino (niektóre rodzaje wyszły nam niesamowite) tudzież do wyboru własny likier na spirytusie z własnych owoców :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Riannon, proszę rozwiń "technologicznie" pierwszą myśl - bo zapachniało to prowokacją, rzucone tak bez konkretów.

    Natomiast co do jakości twoich polskich trunków, nikt tu niczego nie kwestionuje, więc po co się złościć?

    U mnie już stoją dwa Namysłowy 28dni, a dla Kobiety jedna Perła Niepasteryzowana. Nie wiem jak będzie z resztą rodziny itp., ale to już nie moje zmartwienie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. O rany, ja się nie złoszczę. Ja się tylko dzielę swoimi doświadczeniami. Kto raz spróbował swojskiego, ten już nie tknie sklepowego. Tak jest i z wędlinami i z własnym alkoholem. Oczywiście, nie każdy ma warunki, aby być w tym zakresie samowystarczalnym.
    Broń mnie boże przed prowokacjami, to ostatnia rzecz, na jaką mam ochotę.
    Spirytus, który kupujemy za ciężkie pieniądze, produkowany jest z odpadów- obierków od kartofli, zgniłków, etc. Nigdy nie chorowałam po własnym, natomiast po kupnym- notorycznie. Koleżanka zwiedzając niegdyś pewną gorzelnię zobaczyła w kadzi... szczura :-) Jeszcze więcej konkretów? Znajdziesz je na stronie bimberek pl :-)
    Dobrze, obiecuję nie wypowiadać się w temacie swojskich alkoholi. Aluzję zrozumiałam, robię się nudna w temacie :-(
    Wszystkim wznoszącym toasty wyrobami polskiego przemysłu spirytusowego życzę smacznego i braku zespołu dnia następnego :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja sobie zapodam kakao około 21szej i pójdę spać :-) do zobaczenia-poczytania w 2012 :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale obecnie bardziej mi podchodzi "kultura" picia piwa.


    " Bo gorzala ma sponiewierac a nie smakowac" - kolejny cytat z filmu ;DD hehe
    A tak na powaznie gdy bylem w Szkocji pilem tubylcza Scotch Whisky 500funtow/flacha i to dopiero badziew. Od tej chwili powiedzialem sobie ze nie biore w usta niczego innego jak polska - czysta.
    Widac ze polski chlop przywiazany jest do czystej jak kon do pluga ;DD
    Jeszcze raz, dobrej zabawy - wszystkim zycze.
    Do siego ! ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Chyba sobie coś dopowiedziałaś, nie chcę ci zamykać buzi - ale proszę o jakieś konkrety, bo mnie zaszokowało to co mówisz.

    Z tego co ja wiem - naprawdę duże firmy - producenci - bawią się właśnie w to aby produkt był jak najczystszy - robi się wielokrotne filtracje i destylacje - w granicach opłacalności oczywiście - aby oddzielić od spirytusu metanol, zanieczyszczenia, itp.

    To się przekłada na to - jakie doznania są po spożyciu i dzień po. Nawet rynek bywalców żabki z osiedla potrafi to zidentyfikować.

    Obsługiwałem kiedyś chwilowo taką firmę - jednego z większych producentów.

    Surowce też - nikt się nie bawi w zbieranie resztek do kadzi - wagonami idzie zboże z silosów, itp. - to samo, z którego robisz chleb.

    Być może koleżanka widziała jakąś lokalną gorzelnię starego typu, gdzie się robi spiryt techniczny, albo w ostateczności jakaś Wódka Starowiejska z najniższej półki w Żabce czy Pierdonce.

    Dajmy na to taki Sobieski, który ściąga do Starogardu Bruce'a Willisa by głaskał dzieci po główkach i ma grube miliony, nie będzie się bawił w zbieranie po żłobkach i szkołach resztek z ziemniaków aby wrzucić je w swoją lśniącą chromowaną aparaturę.

    OdpowiedzUsuń
  11. Marcin, także jeśli miałbym coś wypić z mocniejszych - będzie to polska czysta - zawsze i na wieki wieków.

    Wszystkie zachodnie kolorowanki jeszcze przez wieki nie dorównają dobrej gatunkowej czystej wódce z krajów tzw. "Vodka Belt" - Finlandia, Kraje Bałtyckie, Polska, Ukraina...

    OdpowiedzUsuń
  12. Kiedyś w teleekspresie pokazali Vistulę z myszą w środku :-) Odkąd udowodniono, że najlepsze gatunki wódek można podrobić i sprzedać w każdym, renomowanym sklepie, nie mam złudzeń, co piją Polacy za ciężkie pieniądze. Kilka lat temu była taka afera.
    Hm... nie wierzę w wagony zboża. Wiem natomiast, jako rolnik, co skupuje się do gorzelni. Może Wam w telewizji mówią co innego i pokazują na szklanym ekranie te wagony. Ja piszę to, co sama widzę. Jestem trochę jakby u źródła. Moje zgniłki z sadu również skupowane są do gorzelni, bo chyba nie na soczki dla dzieci, prawda? Ja w każdym razie bym z tego spirytusu dla siebie nie robiła.
    Naprawdę nie chcę Wam odbierać dobrego samopoczucia, ale wydaje mi się, że ten lokalny patriotyzm i powtarzane slogany o polskiej wódce są zwykłą manipulacją. Każdy jednak pije to, do czego ma dostęp i nie mnie to krytykować, czy wartościować.

    OdpowiedzUsuń
  13. Riannon, jest coś takiego jak prawo UE i Orlen - i tam idą twoje zgniłki z sadu, bo określony % benzyny w baku to musi być spiryt z obszarów UE.

    Drobne gorzelnie z prowincji robią własnie taki spiryt najniższego sorta.

    Oczywiście znam zjawisko podrabiania wódek, to domena mafii, sam się prawdopodobnie nadziałem raz na taką wódkę. (Fałszowana Luksusowa).

    Natomiast wiem które wódki można zaryzykować, jak kupić najbezpieczniej, itp. (z branży i z praktyki).

    No i nie ma się co oszukiwać - jeśli może schyliłaś się kiedyś na najniższą półkę w Pierdonce - po wódkę na grilla z letnikami - to przynajmniej wiesz dlaczego cierpieliście.

    Spoko - ja też kierowany ciekawością spróbowałem setkę Staromiejskiej z Żabki, jako, że piwny ekwiwalent marki własnej był niezmiernie przyzwoity i renomowanego browaru. I cierpiałem - uwaga - cierpiałem po 100ml tego guana.

    OdpowiedzUsuń
  14. Aha, co do szczura w kadzi - jestem pewien - że za coś takiego u znajomego dyrektora byłaby wojna i poleciałyby głowy na produkcji.

    A cała feralna partia produkcyjna pewnie poszłaby do Orlenu.

    Raz się zdarzyło, tylko raz, że jedna ze znanych międzynarodowych marek coś przekręciła na produkcji (też tego nikt oficjalnie nie przyzna, ale swój wie), ale się rozeszło po koneserach i w środowisku, rozeszło się po 'użytkownikach'. Marka do dziś jest w zapaści.

    Miliony wydane na reklamę poszły w kanał - smrodek poszedł - marka nigdy nie odzyska renomy.

    Powiedz mi która ze znanych marek klasy premium sobie pozwoli teraz na "szczura w kadzi"?

    Nie znam takiej w Polsce.

    OdpowiedzUsuń
  15. Możesz sobie wierzyć w co chcesz. Ja wiem komu, co i gdzie sprzedają rolnicy. To, że Ty raz się nadziałeś, chyba wcale nie oznacza, że fałszerstwo zdarzyło się raz :-(
    Po pierwsze: Nie piję z letnikami wódki- takie zachowanie byłoby wyrazem braku profesjonalizmu.
    Po drugie: Jeśli się rzadko zdarzyło, to wódki kupowałam niegdyś tylko w sklepach monopolowych, a nie w sieciówkach typu biedronka. Naprawdę bardzo dbam o to, co spożywam i nie uważam się za żula, aby sięgać po wódkę z biedry :-(

    OdpowiedzUsuń
  16. Jeszcze jedno- nie uważam się też za żula, żeby się o wódkę kłócić. Wznieśmy zatem toast tym, co kto ma i co kto lubi. A jak ktoś lubi ze szczurem, to co mi do tego :-)
    Szczęśliwego Nowego Roku :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Po pierwsze nie uważam, aby picie wódki było oznaką żulostwa. Tak samo jak rozmawianie o niej. Polską czystą pija się na najlepszych salonach świata i to jest fakt.

    Oznaką żulostwa jest picie jabola, i to nie tego prawdziwego z jabłek (piłem - pyszność) ale "jabola" z najniższej półki i najtańszej nalewy.


    Po drugie nie wnikam w twoje relacje z gośćmi, dałem tylko przykład. Nie jestem w tej branży agro- więc nie wiem co wypada, a co nie. Może tuskulańską czystą wypada, a sklepowej czystej już nie, nie wiem, naprawdę. Nie mam zamiaru cię obrażać, itp. Jak bym wchodziła w tą branżę, wiem kogo zapytać :)


    Toast wznoszę Namysłowem 28, nie wódką, a tobie (i czytelnikom) też życzę smacznego toastu znakomitym trunkiem i wszystkiego naj.

    OdpowiedzUsuń
  18. RO:
    na salonach swiata wódki sie nie pija, no chyba ze przy stole siedza Rosjanie.

    OdpowiedzUsuń
  19. Kolego Riannon, ja w zasadzie jestem prostym, mlodym i niedoświadczonym jeszcze człowiekiem w tej sprawie, ale niestety żadnymi argumentami nie przekonasz mnie, że polskie wyroby wysokoprocentowe,
    przede wszystkim z wytwórni POLMOS, ale ogólnie "prawie" wszystkie polskie wódki są gorsze od tego wszystkiego badziewa z zachodu, azji, ameryki itp. itd.


    A polski przemysł spirytusowy wyniszcząją politycy i ta je*ana akcyza, przez którą czasem niestety trzeba pewne rzeczy w czasie produkcji zrobić "mniejszym kosztem"...

    OdpowiedzUsuń
  20. Zgadzam się w całej możliwej skali z Riannon. Pijakiem co prawda zawodowym nie jestem ale "średnią krajową" w przeliczeniu na czysty spyryt łykam dwu - trzy krotnie.

    Nie zdarzyło mi się chorować czy nawet czuć niezbyt dobrze po swojszczyźnie (ale trzeba mieć zaufanego dostawcę lub robić samemu). Po wódce jest źle. I to nie po zachlaniu się tylko od pierwszego kieliszka mnie cofa i po zabawie.

    Wódka zazwyczaj jest dobra na wejściu, jak czysta żołądkowa. Teraz już jest o wiele gorsza. Dobre są niepodrobione trunki importowane jak Finlandia czy od naszych wschodnich sąsiadów.

    Jednak co swojskie to najlepsze.

    @CEL

    Polski spirytus jest najlepsiejszy. Po rozrobieniu do 40% wychodzi najlepsza wódeczka ze wszystkich krajowych. Zero negatywnych objawów smakowo - zdrowotnych. Tylko ta cena :/

    I żeby było w temacie "szampana" Sowietskoje Igristoje po 4,50/szt. są najlepsze :)

    OdpowiedzUsuń
  21. 1. Dobrze wiedzieć, że futrzak bywa na salonach i wie co się pija (ale ja w przeróżnych Golden Loch'ach nie gustuję, więc wolę salony z PL czystą).

    2. Finlandia - jedna z najczęściej podrabianych wódek w PL. Obchodzę szerokim łukiem.

    3. Oczywiście swojskie jest najlepsze - to dotyczy i jadła i trunków - tak było - jest i będzie - ale dyskutanci tu pomylili robienie spirytu dla Orlenu i rozcieńczalnika do jaboli do produkcji wódek gatunkowych.

    4. Powtórzę z uporem maniaka - wielka firma 2w sąsiedztwie która inwestuje miliony w reklamę, technologię i geriavit dla Bruce'a Willisa nie weźmie do kadzi ani zgniłek od Riannon, ani rzeczonego szczura z jej piwnicy. Nikt się nie będzie bawił w drobnicę.

    Jakby nawet mieli ładować szczury - to gwarantuję, że sprowadziliby je hurtem i z dobrej hodowli spełniającej normy UE, ISO i wszelkie kryteria rasowości.

    OdpowiedzUsuń
  22. @Rianon z metanolem niemożliwe, to silna trucizna powodująca ślepotę, nie przeszłoby. Z myszą w butelce raczej też nie - maszyna do inspekcji butelek odrzuca nawet flaszki z większą rysą (pracowałem w browarze, więc wiem conieco), jeśli podróby są możliwe można też podrobić wódę z myszą żeby np. dokopać konkurencji lub wyłudzić odszkodowanie.
    @R.O. z tym Namysłowem to pewne te kadzie? Zdjęcie na guglu jest zbyt niedokładne, by zobaczyć brak tankofermentorów.

    Pozdrawiam Noworocznie

    OdpowiedzUsuń
  23. Kurde blade, wypraszam sobie! NIE MAM szczurów w piwnicy :-DDD

    OdpowiedzUsuń
  24. "Naprawdę nie chcę Wam odbierać dobrego samopoczucia, ale wydaje mi się, że ten lokalny patriotyzm i powtarzane slogany o polskiej wódce są zwykłą manipulacją"

    Droga Riannon, to nie patriotyzm ani nawet jego lokalna odmiana :D to po prostu roznica pomiedzy meskimi a kobiecymi kubkami smakowymi :DDD

    OdpowiedzUsuń