sobota, 3 grudnia 2011

Tani i oszczędny remont w biurze

Krótki roboczy post na temat mojego remontu w biurze. Wskutek kolejnej dezercji znajomych fachowców zabrałem się za sprawę sam - w sumie się nie dziwię dezercji - termin, który wybrałem to sobota. W moim miasteczku w sobotę pracują tylko schizole tacy jak ja - średni poziom dochodów jest tu bardzo wysoki.


Ostatnim potencjalnie chętnym do pracy jest jeden znajomy z siłowni - autentyczny 95% abstynent - pije tylko piwo, tylko czasem i tylko w lecie - jak tylko się pojawi dam mu propozycję pracy. Bycie abstynentem to ważna kwalifikacja zawodowa, lepsza niż dyplom licencjacki.

Firmy remontowej nie chcę - znając życie policzą mnie krocie (aż takim potentatem nie jestem) - znając życie jeszcze lepiej - malował będzie sam skacowany właściciel firmy, ewentualnie z niechętnym i równie skacowanym synem, który to potraktuje jako karę z niebios i zacznie kombinować co tu ukraść i jak, by sobie w tej karze ulżyć.

To już wolę zwerbować jakiegoś znajomego fizycznego. Wykształciuchów nie chcę - nie nadają się, tylko raz mi się taki sprawdził w pracy, przez lata.

Tymczasem podzieliłem sobie pracę na małe fragmenty łatwe do wykonania w krótkich seriach. Zmodyfikowałem poprzednie plany. Wybrałem kolor biały, gdzie ciężko coś zepsuć. Poprzedni kolor - także biel, ale w zimniejszym odcieniu, niestety już ta poprzednia biel jest trochę zabrudzona jak na mój gust.

Lubie ciepłą biel - meblami i dodatkami można nieźle zbudować klimat - od ciepłego i domowego - po zimny i profesjonalny.

Tak czy inaczej ja piszę teraz do was, a w biurze schnie kolejna warstwa ciepłej bieli.

11 komentarzy:

  1. >> "Bycie abstynentem to ważna kwalifikacja zawodowa, lepsza niż dyplom licencjacki. "

    Dobre :)

    OdpowiedzUsuń
  2. "Bycie abstynentem to ważna kwalifikacja zawodowa, lepsza niż dyplom licencjacki. "

    Tyle, że w budownictwie większość abstynentów ma za sobą niezłą karierę w opróżnianiu butelek. Są abstynentami do czasu kiedy nie wpadną w maraton, przeważnie akurat gdy robota jest rozgrzebana. :)

    Pamiętaj, aby zagruntować ściany przed malowaniem.

    OdpowiedzUsuń
  3. masz rację

    tyle, że nie biorę nikogo z budownictwa - do spraw, które chce zrobić wystarczy amator, któremu się ręka nie trzęsie

    OdpowiedzUsuń
  4. ostatnia sprawa, o której nie wspomniałem

    dla człowieka, który siedzi w pracy na 4 literach odrobina wysiłku fizycznego i pracy fizycznej, w tym przypadku lekkiej i podzielonej na przyjemne 'segmenty', to miłe odświeżenie monotonii pracy

    aż mi się nasuwa hipoteza, że każdy facet od czasu do czasu powienien chwycic za pędzel, lopatę, siekierę i pomachać - dla zdrowia psychicznego

    nie mam najmniejszego problemu aby znaleźć sobie towarzystwo do pójscia na alkohol w sobotę - ale wolę popracować fizycznie i manualnie zamiast siedzieć w pubie

    to fajne

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja uwielbiam wysiłek fizyczny. Generalnie odnalazłbym się jako rębacz drewna i majster w schronisku górskim. Za utrzymanie i jakieś drobne, które mógłbym wykorzystać kiedy już do rąbania zabrakłoby sił.
    I jak to mówią, nie ma lepszej siłowni niż łopata i betoniarka :)
    A jak nie ma czego rąbać, lub betonować to zawsze zostaje bieganie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. nie wątpię,

    ale wybrałeś pracę w białych rękawiczkach o ile dobrze kojarzę :)

    życie we wrocku do tanich nie należy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wybór pracy to proces złożony i nie zależy tylko od jednego czynnika. Tak czy inaczej w wolnych chwilach mam zamiar nauczyć się pracować na giętarce od któregoś ze zbrojarzy ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. a ja się poduczę/poduczam budowlanki, techniki, montażu...

    życie się różnie układa

    jak myślisz:
    czy w razie czego wolę robić na fuchach i jako złota rączka - czy przy biurku w korporacji lub w urzędzie?

    OdpowiedzUsuń
  9. Wybieram to pierwsze, pewnie Ty też.
    Gdybym był mądrzejszy kilka lat temu zamiast na studia poszedłbym na czeladnika stolarskiego albo szewskiego. Jak jeden z czytelników wspominał za parę butów na zamówienie proponowano mu ceny czterocyfrowe nie wspominając o meblach z litego drewna na zamówienie.
    Niestety byłem pchany pędem wszystkich. Ale i w tej sytuacji znajduję pozytywy i nie narzekam. Nic i nikt nie zabrania mi się uczyć pracować rękami :)

    OdpowiedzUsuń
  10. To jest dobry temat na post. Apel o niewymieranie rękodzieła :)

    OdpowiedzUsuń
  11. No widzicie ja wlasnie tak zrobilem. Jestem z wyksztalcenia technikiem - mechanikiem o specjalnosci budowa maszyn. Wiekszosc moich rowiesnikow pchala sie na studia najlepiej humanistyczne aby po pewnym czasie pierdziec w stolki. Ja poszedlem w doswiadczenie.
    A wiec gietsrka, spawarka, prasa hydrauliczna, ciecie wodne, obrabiarki wymian silnika np w VW T4 - to zaden problem o ile mam maszyne i narzedzia potrzebne pod reka.
    Ja po prostu sucha teorie potrafie przekuc w prace natomiast Ci po studia nadal stoja tam gzie stali nadal.
    Oczywiscie wiedze maja wyzsza ale ja to wlasnie akutalnie nadrabiam i nie stanowi dla mnie to problemu. A wiec wyzsza matematyka, oprogramowanie do CNC czy zsady automatyki to nauka raptem na kilka tygodni - kwestja jak dla mnie wolnego czasu ;))

    OdpowiedzUsuń