poniedziałek, 9 stycznia 2012

Zamiast się buntować - come fly with me! Oszczędzanie i inwestowanie zamiast bzdur.

Mam ochotę dzisiaj wytłumaczyć niektórym czytelnikom, dlaczego nie mam obecnie zamiaru się buntować przeciwko systemowi, podwyżkom, przewałkom walutowym i dlaczego, aby poprawić swój komfort życia, wybieram zamiast tego choćby "racjonalne oszczędzanie".

Oczywiście jak zwykle jeden z drugim zarzuci mi, że nie mam jaj i werwy - jeden z moich kolegów autorów regularnie mi wkręca, że "gieroj" ze mnie żaden, choćby z tytułu promowania tutaj bezpieczeństwa na drogach, a drugi zachwyca się, że ulica w Argentynie X lat temu pogoniła jakiegoś el Presidente, co prawda zginęło od kul 28 osób, ale teraz ulica czuje się dumna...

Co prawda oligarchia ulicę wycyckała, zgoliła finansowo jak naiwne owce, ale cóż - oni zachowali swój latynoski bunt i czują się dumni.., z gołą dupą, ale dumni...

No cóż - niech będzie im, że radziecki "gieroj" nie jestem, a latynoski macho z gołą dupą też nie jestem. Po co ja mam coś komuś w ogóle udowadniać?

Musimy sobie szczerze powiedzieć, że system społeczno-polityczny jest jaki jest, bo chce tego lud. Nie jest to tylko rzeczywistość wkręcana nam przez rządzących i media, ale fakt. Widzę to doskonale choćby po rozmowach z ludźmi z otoczenia - a zawsze dużo rozmaiwiam z ludźmi.

Ludzie w Polsce chcą socjalu, ZUSu, darmowej opieki medycznej, emerytury, bezpieczeństwa, darmowych dróg, stadionów... wymieniajmy dalej. To wszystko nie musi być na najwyższym standardzie - ale ma być "darmowe" i dla wszystkich mniej więcej po równo.

Tyle, że to kosztuje - dziś kosztuje to +20gr więcej na stacji benzynowej, jutro +10,20 zł więcej za przejazd autostradą na Gdańsk, pojutrze +1% VAT więcej...

Ale nie mogę ani ja, ani wy zrobić z tym NIC. Protest przeciwko 95% społeczeństwa NIC nie da. Zamiast zatem walczyć z systemem, krzyczeć, frustrować się, wolę pomyśleć jak tu i teraz poprawić swój byt, jak oszczędzić, jak zainwestować, jak w istniejącym systemie poprawić swój dobrobyt.

I wam radze to samo - come fly with me...


25 komentarzy:

  1. Trudno się nie zgodzić.
    Ja z największym podziwem patrzę na Szwajcarów i sposób w jaki zbudowali swój ustrój.
    Tylko właśnie te 95% społeczeństwa chce czegoś innego, co od nich nie będzie wymagało żadnego wysiłku. W odróżnieniu od Szwajcarów, którzy wkładają jakiś tam niewielki wysiłek i mają tak jak chcą.
    I w tych chęciach właśnie tkwi różnica.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zawsze przecież też można się pomodlić, i skoro coraz biedniej będzie w kryzysie to mam nadzieję że więcej ludzi znajdzie w sobie duchowość i może własnie od mamony,której nie będzie znajdą drogę do Boga.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie buntując się przeciwko obecnemu systemowi stajesz się jednym z tych 95%. Ja w odróżnieniu od ciebie walczę z obecnym systemem i całkiem nieźle na tym wychodzę, również i finansowo. Tak tak, oszczędzaj i inwestuj to te 95% będzie mogło więcej skonsumować twoim kosztem.

    OdpowiedzUsuń
  5. To chyba jesteś samym Korwinem Mikke zarabiającym na swojej walce, jako wydawca, itp...

    Tak czy inaczej. Przekleję tu swój komentarz z poprzedniego postu: Ja w całe życie jestem (byłem) wielkim buntownikiem - oj i to konkretnie - dużo namieszałem tu i tam - gdzieniegdzie przeze mnie się coś pozmieniało, gdzieniegdzie tyłki poleciały ze stołków.

    Jednak z perspektywy - dużo się musiało zmienić, aby wszystko pozostało takie samo.

    Teraz lepiej wiem kiedy można się buntować i kiedy to ma sens, a kiedy to tylko walenie głową w mur.

    Bunt teraz to właśnie bicie głową w mur.

    W tym przypadku to co można zrobić - to polecić czytelnikom oszczędzanie paliwa, racjonalne gospodarowanie, pomysły na biznes.

    Konstruktywne działanie, tu i teraz dla własnego dobra, zamiast zmieniania mentalności 95% ludzi.

    Jestem gotów aby dyskutować, pomagać i rozmawiać z 5% ludzi gotowych na zmiany (ekonomiczne, mentalnościowe) - nie jestem prorokiem ani guru, aby nawracać pozostałe 95%.

    Kto, jakim epitetem mnie nazwie za moje wnioski, heh, jest mi to w tej chwili obojętne.

    OdpowiedzUsuń
  6. aha, komentarz Ojca też mi się podoba...

    czasem mam sam dość tego mieć $, mieć $, mieć $....

    OdpowiedzUsuń
  7. Buntować się i głosować najprościej i najskuteczniej portfelem....
    Wysoka akcyza na diesla:
    -kupić hybrydę dodatkowy kit akumulatorów i jeździć niemal na samym prądzie bez akcyzy po mieście. Wersja budżetowa elektryczny motor-skuter albo rower.

    Wysokie podatki od nieruchomości/akcji:
    -sprzedać pieniądze wytransferować za granicę niech pracują poza zasięgiem łapek nienasyconego państwa.

    Grunt to działać a nie biadolić zwykłe oszczędności i ekojazda też karcą zapędy rządu na nasze dobro.

    OdpowiedzUsuń
  8. Takie wnioski to jest to - bo trzeba "buntować się" po wielkopolsku, mądrze, a nie po kongresowemu po dwie setki na łeb i z kosami na carskie armaty!

    OdpowiedzUsuń
  9. Bo buntować się też trzeba umieć :)
    W pełni się zgadzam z autorem :)

    OdpowiedzUsuń
  10. "To chyba jesteś samym Korwinem Mikke zarabiającym na swojej walce, jako wydawca, itp..."

    Bez przesady, wydawanie pism, marsze, protesty to nie jest walka z systemem tylko gadanie z którego nic nie wynika. Ja walczę czynem np. od 3 lat nie zapłaciłem ani 1 złotówki PITu VATu ZUSu, a cały swój kapitał wytransferowałem z IIIRP i raczej już tutaj nie zainwestuję nigdy.

    OdpowiedzUsuń
  11. @Ojciec Baldwin
    Czyli im gorzej dla ludzi, tym lepiej dla Was...
    Gratuluję takiej mentalności.

    Proponuję Ojcu żeby się jeszcze pomodlił o jakąś zarazę albo wojnę.

    OdpowiedzUsuń
  12. My się wydaje, że Ojcu chodziło o coś innego - o to, że w ciężkiej sytuacji można zamiast szarpać się i denerwować oprzytomnieć...

    halo halo... pracoholiku w mojej głowie... słuchasz? po co się baranie tak spinasz i męczysz? czy to jest NAJWAŻNIEJSZE? czy może są ważniejsze rzeczy...

    może kasiora to nie wszystko o co warto walczyć?

    OdpowiedzUsuń
  13. oczywiście ja "pracoholika w mojej głowie" staram się trzymać pod kontrolą

    nie będzie mi żul rządził wszystkim :)

    z dóbr doczesnych i tak zdrówko jest najważniejsze

    OdpowiedzUsuń
  14. starzejecie się Adminie, dekadę... dwie ? temu zapewne bylibyście jednym z pierwszych, który podniósłby kamień... a teraz ? raczycie się dobrą śliwowicą i rozmyślacie nad życiem.

    ;-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Rewolucja, rewolucją ale panie z plakatów prima sort ;))

    OdpowiedzUsuń
  16. Wyraziłem się niezbyt precyzyjnie - użyłem skrótów myślowych - no i oczywiście gdy coś mogło być zinterpretowane źle, tak i zostało. Może warto się czasem zatrzymać, pomyśleć i zastanowić po co ja to wszystko robię ? Po co wstaję co dzień rano, itp. po co żyję ? I jaki cel mam w życiu oczywiście nie chodzi mi by jednoznacznie sformułować odpowiedź, ale przede wszystkim takie pytania sobie spróbować zadać, i pomyśleć, odpocząć i jeśli by być zadowolonym ze swego życia (szczęśliwym) trzeba być bogatym, lub jeszcze bardziej bogatym, a może jeszcze jeszcze bardziej ? to czym przychodzi za to zapłacić ?

    Poza tym myślę że ani Bóg ani wierzący nie są winni temu że jest kryzys ...


    ps.
    a wypowiedź w miarę pełna na temat powyższy to na pewno przekracza formę ( czyli post na blogu ) tej wypowiedzi ...

    OdpowiedzUsuń
  17. „Zamiast zatem walczyć z systemem, krzyczeć, frustrować się, wolę pomyśleć jak tu i teraz poprawić swój byt, jak oszczędzić, jak zainwestować, jak w istniejącym systemie poprawić swój dobrobyt.”

    ale tu właśnie jest trochę pies pogrzebany :/ cokolwiek człowiek nie wymyśli fajnego aby oszczędzić i uwolnić się od łap systemu, to za jakiś czas to opodatkują albo zrobią zakaz, bo im łupy umykają, no i ile można uciekać :)

    warto też wszystko nazywać po imieniu, kłamstwo kłamstwem a nie niespełnionymi obietnicami, kradzież kradzieżą a nie koniecznym wymogiem pod przykrywką czegośtam, itd.

    R-O też słusznie prawi pisząc że ludzie chcą tego co jest, przecież wszyscy którzy nie szli głosować (a mogli oddać głos nieważny, to ważne) godzą się na cokolwiek, do nich dochodzą zwycięzcy i razem stanowią znaczną większość. Dlatego narzeka ta mniej istotna mniejszość, większość nie powinna narzekać bo, to trochę śmieszne by było. System i „sprawiedliwość” - cokolwiek to znaczy stanowi większa demokracja i tyle, tak uważam

    swoją drogą ciekawe daczego w kręgach naukowych, kościelnych, wojsku większość nie rządzi, oj to dopiero byłaby katastrofa :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Ojciec - a proszę bardzo - ust nie zamykam - zapraszam do wpisu gościnnego na ten temat - a swoją drogą masz własne blogi więc jakbyś wolał wypowiedź u siebie - zgłoś wypowiedź to podlinkuję.

    baqu - tak, kiedyś pierwszy rzuciłbym kamień... i tyle bym osiągnął, że policja zwinęłaby mnie za wandalizm i wybicie komuś szyby... bo nikt za mną by nie stanął, taki fakt :>

    Arszu, w większości moich głosowań głosuję na jakąś prawicę, w tym JKMa - dla zasady - choć wiem, jak myśli większość. Chciałbym stanąć w szeregach jakiejś libertariańskiej rewolucji - ale tego nie zrobię - dlaczego? Bo sobie pokrzyczymy, ja stracę cenne godziny pracy i pieniądze a krzykacze za mną po pikiecie wypiją w pubie piwo z akcyzą i vatem gratis, a następnego dnia wytrą zasmarkane nosy i wrócą grzecznie zakuwać do egzaminów...

    OdpowiedzUsuń
  19. z resztą jak mówiłem, można się buntować, ale tak aby oni mieli nad tym kontrolę

    u boku JKMa można się buntować, bo wiadomo, że on zawsze albo palnie coś o inteligencji kobiet z porównaniem do małp człekokształtnych, wda się w dyskusję z matką niepełnosprawnej dziewczynki, albo zacznie robić hail H. w TV w celu zilustrowania czegoś tam albo przypadkiem zupełnym zabraknie mu po po kilkanaście podpisów do rejestracji list w całym kraju....

    no mówię... bunt koncesjonowany...

    OdpowiedzUsuń
  20. co sądzę na temat JKM to już Ci pisałem, też na niego głosowałem nie raz, jeśli miałem możliwość i nie mam gwarancji że jak on z NP by był to będzie lepiej, po prostu daję mu szansę, gest zaufania bo, wszyscy inni już byli i przynajmniej mnie zawiedli - przez inne partie czuję się w bardzo wielu kwestach oszukany i tyle. Z natury jestem łagodnym człowiekiem a pikiety mi też nie w głowie ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. nie wierzę, że JKM kiedykolwiek dojdzie jeszcze do jakiegoś stanowiska, nawet radnego w rodzinnym Józefowie

    głosuje na JKM bo chcę dać szansę ludziom którzy skupiają się wokół tego ekscentryka - nie jemu - chcę pokazać gdzie JA jestem w spektrum politycznym i chcę pokazać takim jak TY, że nie są sami

    sam JKM jako osobowość polityczna jest dla mnie niewiarygodny

    OdpowiedzUsuń
  22. @Admin

    Bez urazy ale teraz zaregowales typowo po polsku czyli UNIOSLES sie i wziales WSZYSTO do siebie PERSONALNIE(podejscie-slon a sprawa polska).Czy ja tu kogos nazawalem tchorzem?Albo stwierdzilem ze komus brak jaj?-w ktorym miejscu?Juz napisalem wczesniej-oszczedzanie jest jak najbardziej OK ale przychodzi dzien kiedy to juz nie wystarcza i to jest wlasnie ten dzien.Kazdy zyje swoim zyciem i ja tu nikomu nic nie zarzucam,ja po prostu twierdze ze w obecnych okolicznosciach takie neutralne systemowo podejscie to BLAD.NIE tchorzostwo i NIE glupota ale wlasnie BLAD.Blad bo w gruncie rzeczy pozwalasz wladzy wchodzic sobie na glowe-a im wiecej oszczedzisz swoja przemyslnoscia tym oni wiecej moga ci zabrac.Moja ocena sytuacj jest taka iz obecny system jest a-nonsensowny,b-slaby-w zwiazku z tym NIE zamierzam go tolerowac.Tym bardziej ze obecny system jest tak skonstruowany iz jego zwalczanie od nikogo heroizmu nie wymaga-system zywi sie KASA oraz ZAMILCZENIEM spraw niewygodnych przez media-a skoro tak to trzeba takie niewygodne dla systemu sprawy naglasniac(blogosfera)a kase zainwestowac tak zeby system z niej fige z makiem zobaczyl(a mozna to zrobic zupelnie legalnie)-zaden heroizm tu nie jest potrzebny a tylko taka a nie inna ocena sytuacji i dokonanie takiego a nie innego WYBORU.Zwyczajnie Twoja ocena sytuacji i w zwiazku z tym oczywiscie Twoj wybor sa inne niz moje.Dlaczegoz mialbym Cie w zwiazku z tym nazywac tchorzem?-nie jestesmy malymi chlopcami w piaskownicy zeby sie epitetami obrzucac-kazdy zyje swoim zyciem i kazdy podejmuje swoje decyzje-dopoki NIE popierasz systemu to jestesmy jakos tam po tej samej(wolnosciowej)stronie.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  23. Wypowiedź jest podyktowana chęcią dyskusji także z innymi autorami blogów - nie nazywałeś mnie tchórzem i nie zarzuciłeś mi braku jaj.

    Niestety zaszedł niemiły efekt uboczny odpowiedzi zbiorczej.

    Między nami nie ma konfliktu - nie ma mojego uniesienia się przeciwko tobie - piotr34

    Nie popieram systemu, nie zamierzam jednak powalać go, kiedy 95% osób jest po stronie systemu, a środowisko ludzi którzy chcieliby czegoś innego jest w takiej rozsypce, że niemalże - na tle większości - nie istnieje.

    OdpowiedzUsuń
  24. Od dawna praktykuje metode liczenia tylko na siebie. Gdybym przejmowala sie sytuacja na rynku, tym co sie dzieje na swiecie, to moglabym co najwyzec osiwiec. Wole zadbac o wlasne interesy i cieszyc sie zyciem, niz zamartwiac o rzeczy, na ktore nie mam wplywu.

    OdpowiedzUsuń