środa, 22 lutego 2012

Nie myśl o pieniądzach i rzeczach materialnych!

Do napisania posta skłonił mnie jeden z anonimów zarzucający mi patrzenie na "wszystko" przez paradygmat korzyści i kasy. Przyznaję, anonim trafił w dobry punkt - nie jest to oczywiście moją żelazną regułą, ale do jakiegoś stopnia istotnie tak jest. Co jak co, ale przed czytelnikami wolę pokazać prawdę o swoich poglądach...

Aktualizacja: tego typu filozoficzne posty zasadniczo przeniosłem na blog o filozofii pt. Realny Minimalizm - zapraszam tam serdecznie!

49 komentarzy:

  1. Ja tam sie pieniedzmi staram nie martwic. Im mniej sie martwie, tym latwiej przychodza :)

    A wogole, cytujac ze "Skrzypka na dachu", pieniadze sa przeklenstwem tego swiata.

    OdpowiedzUsuń
  2. masz rację, ja jednak tutaj nie zachęcam do zamartwiania się pieniędzmi

    tytuł bloga nawet to: racjonalne oszczędzanie, a nie "chorobliwe oszczędnictwo" czy "kreatywne skąpstwo"! :)

    natomiast zaprzeczać rzeczywistości nie zamierzam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, rozumiem i znam rzeczywistosc, ja jestem jednakze "nietypowa" jak na te czasy bo to ile kto ma kasy zupelnie mnie nie obchodzi :) A wiele kobiet czy panienek mierzy wartosc czlowieka gruboscia portfela co dla mnie jest jak najbardziej chore.

      Usuń
    2. Panowie też ;) i mierzą nie tylko ilość pieniędzy.
      Każdy ma prawo oceniać jak mu pasuje i co mu pasuje, nawet jak drugiego to oburza!

      Usuń
    3. Na szczescie na zadnego takiego Pana nigdy nie natrafilam :D

      Usuń
    4. Nie trafiłaś nigdy na Pana który oceniał twój wygląd/poziom atrakcyjności? :D Jakoś w to nie wierzę... ;)

      Usuń
    5. Trafilas, trafilas... ale nie w zyciu, ze tak powiem, osobistym - tu bardziej liczylam sie jako osoba a nie opakowanie ;))

      Usuń
  3. ja absolutnie NIE mierzę wartości człowieka (dziewczyny) przez pryzmat portfela

    ważniejsze jest to co jest "w środku", w głowie i po prostu jaki dany człowiek jest

    natomiast co do podejścia wielu kobiet - hmm - to jest akurat prawda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mowie ze uwazam, ze mierzysz, tylko mierzi mnie postawa wielu ludzi.
      Tak przykladowo moj towarzysz zycia byl sam przez 12 lat po rozwodzie bo co poznal jakas kobialke to okazywalo sie bardzo szybko ze najbardziej jest ona zainteresowana mamona (jak to Rodowcz spiewala, "bo to co nas podnieca to sie nazywa kasa" :P)

      Usuń
    2. Każdy ma prawo szukać w drugim tego, czego pragnie, moi drodzy. Panowie zarzucają paniom materializm, panie panom zainteresowanie czysto fizyczne wręcz przedmiotowe. Dlaczego jedno ma być ok, a drugie już be?

      Kamphora, może nie rozumiesz swojej mamy, ale nie negujmy czyjegoś prawa do odmiennego zdania i nie potępiajmy innych za to że myślą materialistycznie. Ich prawo.

      Usuń
    3. Alez ja nie neguje niczyjego prawa do odmiennego zdania. Tyle ze mierzi mnie zachowanie takich osob, moge podac przyklad z zycia: jakies niespelna 20 lat temu, kolezanka bardzo nastawiona materialistycznie, z podejsciem, cytuje: "ja chce faceta tylko bogatego, nie musze go kochac ale on musi a mna szalec". Dwa lata pozniej rozbila z premedytacja malzenstwo wspolnego znajomego, do tego stopnia go omamila ze zostawil zone z dwojgiem dosc malych wowczas dzieci.
      Kolezanka, jak juz wyssala, co sie dalo, po ilus tam latach "przeskoczyla" na nowszego modela.

      Pare takich podobnych przykladow moglabym podac. Prosze bardzo, niech pewne jednostki beda zachlanne ale nie czyims kosztem!...

      Usuń
    4. masakra, nienawidzę czegoś takiego u kobiet

      swoją drogą wybacz - ale znajomy także głupi - zero lojalności względem rodziny

      jedno i drugie winne

      Usuń
    5. Do tanga zawsze trzeba dwojga, jak znajomy się dał omamić to może i lepiej dla byłej (?) chyba żony, na co jej taki mąż? RO ma tu rację (widzisz, czasem ci ją przyznaję :P).
      Jedyne, co by mi naprawdę przeszkadzało to świadome, zwykłe perfidne oszustwo. Reszta to tylko kwestia znalezienia osoby która daje nam to, co potrzebujemy i nie odrzuca to tej osoby, tylko ją spełnia. Pewnie dlatego RO ożenił się z "córką prywaciarzy".

      Usuń
    6. oczywiście nie wybierałem sobie "córki prywaciarzy", długo nie padało pytanie, co robi twoja rodzina, itp.

      po prostu Ona nie potępiała mnie i nie było pukania się w głowę, kiedy mówiłem o własnym interesie w przyszłości, chciałem szukać zleceń, zamiast szukać etatu itp.

      co najwyżej były teksty - jesteś jak mój ojciec...

      Usuń
    7. @W Kreciej Norze jeszcze jest takie dosc brzydkie powiedzenie: suka nie da, pies nie wezmie... do opisanej przeze mnie sytuacji pasuje chyba jak ulal, poza tym tu bylo dzialanie z premedytacja.

      @Admin wcale znajomego nie bronie, za duzo myslal, ze tak powiem hormonami, z tego wynika

      Usuń
    8. A ja...zawsze podziwiałam panienki potrafiące wysysać z partnera mamonę.
      Może to kwestia dorastania wśród samych chłopaków,ale ja nie wiem, nie rozumiem....jak one to robią?Są jakieś warsztaty na których tego uczą?!!!
      Ja, NIESTETY,jestem jednym z tych egzemplarzy "płacących za siebie".I wcale nie jestem z tego dumna.Cena takiej postawy jest wysoka.Uchodzisz człowieku za kretyna, a dodatkowo, jesli się trafi w otoczeniu jakaś pijawka- zostanie z Ciebie tylko szkielecik.

      Usuń
    9. Pijawke, jak sie zaczyna przysysac, nalezy zerwac. Innymi slowy, jesli ja sie raz na kims przejade (nie tylko w sensie finansowym) to owa osoba popada w zapomnienie. Na wieki wiekow, amen.

      Wysysanie mamony a nieplacenie za siebie to dwie kompletnie inne rzeczy. Pierwsze jest scisle zwiazane z zimnym wyrachowaniem.

      Usuń
    10. Hm.
      Niby tak.Uważam jednak, że płacenie za siebie jest groźne.Dla kobiety.
      Zaczyna sie od płacenia za siebie, przyzwyczaja się pijawki (czasem nawet i te w spodniach), a konczy się na byciu wyssanym.
      Pamietajmy o tym, że honorowy idiota orientuje sie zwykle, że jest karmicielem pijawy...znacznie później niż tak zwani ludzie normalni.Znacznie...za późno!!!
      (teoria oparta na własnym bogatym doświadczeniu...ach...zawsze chciałam być blond-pijawą, ale cóż-nie wyszło:))))))

      Usuń
    11. No dobra, ale jak facet zaprasza na kolacje, to chyba on placi?...
      (ja to nawet blond nie jestem ;)))

      Usuń
    12. W fazie wstepnej - zawsze płaci!!!
      Wazne, co potem:))))
      Ja tez nie jestem blond, ale zawsze mozna poeksperymentować;))))
      A serio? zauważyłam , że z powodu tego wszechogarniajacego materializmu ludziom sie wszytko pokręciło.Zamożni pozorują ubóstwo, mniej zamożni pozorują megazamożność...Pijawy muszą mieć z tym zjawiskiem jakiś związek:)

      Usuń
  4. Nie pozostaje mi nic innego jak tylko zacytować nieśmiertelnego Miltona Friedmana: "Nie ma darmowych obiadów. Zawsze ktoś za nie płaci ...", czy jakoś tak. Już nie pamiętam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja zacytuje wlasna matke, "za wszystko sie placi, nawet g...o, bo zeby sie zes...c to trzeba najpierw zezrec".
      Nawiasem mowiac, moja matka bardziej sklania sie ku materializmowi i nigdy sie nie rozumialysmy w tym temacie :)

      Usuń
  5. Najlepsze jest to, że niektórzy faceci uznają takie podejście kobiet za normalne. Co powiesz na taki tekst z życia wzięty: "Nie rzucę teraz swojej dziewczyny, bo nie stać mnie na nową". Po zapytaniu: "Jak to cię nie stać?" padł tekst: "No bo nową dziewczynę trzeba zapraszać na kolacje, kupować kwiaty, zabierać nad morze, itp." Aż mnie kusiło by powiedzieć: to znajdź jakąś normalną!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie dlatego uznaja za normalne, bo wylacznie z takimi kobietami maja do czynienia.

      Usuń
    2. Niektorzy mezczyzni tak maja albo nie potrafia inaczej. Hotele 5 gwiazdkowe, restauracje, szampan itp. Ja odbieram to jako probe kupienia kobiety. Moze obawiaja sie, ze nie sa wystarczajaco: przystojni, inteligentni, ciekawi itp.

      Usuń
    3. Akurat ten koleś jest zabawny, całkiem przystojny (tak mówiły koleżanki:) i z pewnością inteligentny. Do tego właśnie nie miał kasy (i nadal nie ma na 5 gwiazdkowe hotele), a mówił to będąc jeszcze studentem. Po prostu kobieta, w której się zakochał tak go ustawiła i myślał, że tak po prostu powinno być. Jak to mówią - miłość jest ślepa.

      Usuń
    4. Milosc jest slepa to jedno, a ze kobiety potrafia niezle manipulowac, to drugie ;)

      Usuń
    5. Tu się zgrały obydwa przypadki. Miłość była w jedną stronę, a manipulacja w drugą :-)

      Usuń
  6. Trudno się nie zgodzić. Teraz takie czasy, że bez kasy nie ma wolności. Wszystko kosztuje i za wszystko trzeba płacić.
    Nie jestem materialistą i jako takiego pieniądza nie szanuję. Jednak jestem świadom ograniczeń jakie wypływają z niskiego stanu konta. Więc nie będąc materialistą chciałbym jednocześnie być bogaty. I jakoś nie widzę tu paradoksu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no kolego, fakt, niby nie ważne, ale warto być bogatszy i mieć... choćby buty dobrej klasy i zadbane (który pogląd potwierdziłeś swoim postem tutaj)

      Usuń
  7. A nie odnosicie wrażenia, że współcześnie ludzie są jacyś tacy bez jaj i przyznawanie się, że np. ktoś wierzy w Boga czy chciałby mieć kupę kasy to teraz TAAAAAAAAAAAAAAAAAAKA SIARA !!!

    Lepiej robić z siebie cnotkę i równać do szeregu, by znajomi nie pukali się nasz widok w głowę.

    "Nie no spoko, oczywiście, że jestem ateistą i na tych czarnych pedofili już patrzeć nie mogę" albo "Nie no spoko, oczywiście że dla mnie pieniądze nie mają znaczenia. Przecież pieniądze to nie wszystko. Liczy się tylko liberte, egalite, fraternite :)). Ach jak nienawidzę tych cholernych materialistów, dla nich liczą się tylko pieniądze. Współczuję im, jacy oni są żałośni".

    Szczerze ? Dostaje torsji na myśl o tzw. ogólnie pojętej poprawności polityczno-społecznej. Czy naprawdę telewizja takie lasowanie mózgu już ludziom zrobiła, że mało kto ma jaja, by mówić głośno różne rzeczy typu:

    "Tak do cholery. Wierze w Boga"
    "Tak do cholery. Kocham swój kraj"
    "Tak do cholery. Uwielbiam seks"
    "Tak do cholery. Mam gdzieś poprawność polityczną"

    I w końcu:

    "Tak do cholery. Kasa to najlepszy wynalazek w historii świata."

    Powinniśmy przyznać pośmiertnie Nagrodę Nobla dla Chińczyków, Fenicjan czy innych Sumerów za ich odkrycie czy jak to tam zwał he he :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam wrażenie, że więcej ludzi ma w drugą stronę czyli: Nie wierzę w Boga, ale udaję, że wierzę, bo przecież żyjemy w katolickim kraju, trzeba obchodzić święta i trzymać się tradycji, bo to w sumie fajne jest i krzywo będą na nas patrzeć jak nie będziemy świętować.
      No i każdy przecież mówi, że nie ma kasy, a chciałby być bogaty :-)

      Usuń
    2. Tak, telewizja zrobila lasowanie mozgu, wystarczy poczytac o tzw falach alfa i kontroli informacji, to wszystko sie wyjasni :)

      Usuń
    3. @Melonmaker a ja po to, zeby chodzic na liturgie, ucieklam z KK do cerkwii prawoslawnej. Zeby sie nie brzydzic. I wydaje mi sie ze wiele osob odsunelo sie od wiary wlasnie dzieki katolickim ksiezulkom (znow ta mamona!)

      Usuń
    4. nie będę bronił księży, nie są ideałami

      natomiast w Boga wierzę i chcę mieć kasę

      przyznaję publicznie

      może to siara, może nie, ale trudno - taki mój pogląd

      pewien filozof stwierdził "piwo które teraz piję jest dowodem miłości Boga do człowieka", potwierdzę te wspaniałe słowa (choć piję tylko pół piwa, Amber naturalny, więcej nie bo jestem po treningu)

      Usuń
    5. @Kamphora - ja tam nie wnikam kto gdzie chodzi :-) Zawsze staram się z szacunkiem podchodzić do każdego człowieka, ale wiem na pewno, że największe przykrości w życiu oraz największe dziwactwa spotkały mnie ze strony osób bardzo mocno wierzących i gorliwie praktykujących :-) Dlatego może nie będę ciągnął tego, bądź co bądź, off topa.

      Usuń
    6. Offtopa zakoncze wiec stwierdzeniem, ze jeszcze zalezy kto i w jaki sposob wierzy i praktykuje ;))

      Niektorzy wierza w ojca dyrektora i praktykuja sluchanie radia i podejrzewam ze przykrosci i dziwactwa ktore Cie spotkaly nadciagnely z tego wlasnie kierunku :).

      Usuń
  8. Aż mnie zamurowało po lekturze tekstów, jakie "puszczała" Ci, Autorze, Twoja była panna. A myślałam kiedyś, że to ja spadłam z Księżyca... :)))

    Kira

    OdpowiedzUsuń
  9. Drogi Balaście, oto kilka moich niezbyt poprawnych (politycznie, społecznie, etc) stwierdzeń:

    1. Nie szanuję swojego narodu i mam gdzieś, co z nim będzie.
    2. Brzydzę się dziećmi. I uważam, że kobiety często durnieją po porodzie.
    3. Nie zależy mi wcale na losie 90% ludzkości.
    4. Nie szanowałam Jana Pawła II.

    I ja tych stwierdzeń nie wypowiem głośno. Bo się boję. Bo nie chcę kogoś zranić. I pewnie jeszcze kilka powodów by się znalazło.

    Kira

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dobrze, że masz odwagę powiedzieć/napisać to co myślisz. Mój komentarz miał na celu pokazać że w dzisiejszych czasach ludzie boją się mówić to co naprawdę myślą ergo boją się być sobą. Nie mają jaj by być sobą.

      Posiadanie jaj do bycia sobą WCALE !!! nie oznacza, że mamy zaraz krzywdzić innych ludzi. A jeśli nasz światopogląd "krzywdzi" innych ludzi to świadczy to tylko ni mniej ni więcej, że ci ludzie mają z makówką coś nie tak.

      Przykłady Boga, seksu, patriotyzmu to tylko przykłady pierwsze z brzegu. Nie nawołuję do bycia katolikiem i patriotą ... Nawołuje do bycia sobą i ODWAGI myślenia zgodnie z własnym sumieniem.

      Nie wierzę w Boga - o.k. Wierzę w Boga - też o.k. Lubię kasę - o.k. Kasa nie ma dla mnie większego znaczenia - też o.k.

      Ale dlaczego bać się zaraz o tym mówić ??? Bo to w naszym towarzystwie, w którym się obracamy na co dzień nie jest trendy ?

      Co za głupie słowo ! Nawet nie wiem czy prawidłowo je napisałem, ale mam to gdzieś :))

      Pozdrawiam Kirę i wszystkich !
      Mariusz

      Usuń
    2. Rzecz w tym, że napisałam, że tego NIE mówię. Bo po co? Nie muszę mieć jaj na pokaz. Jak mi się podoba, to przecież mogę zmanipulować ludzi lub jakoś inaczej załatwić, by zachowywali się, jak należy. A moje poglądy... cóż, ogłaszam je u siebie w blogu. W dyskusje w realu nie wdaję się, szkoda czasu i nerwów.

      Kira

      Usuń
    3. PS. Dzięki za pozdrowienia. Odwzajemniam. :)

      Usuń
  10. Kira, akurat nie zgadzam się z żadnym z twoich twierdzeń - ale póki się nie obrażasz na moje poglądy i gościsz na tym blogu, ja nie widzę powodu by obrażać się na twoje.

    Jeszcze bym czytelników umoralniał jak mają myśleć?! Nieee... księdzem nie jestem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Blog ciekawy, poleciłam go u siebie. :) Pozdrawiam.

      Kira

      Usuń
  11. moja "obecna" żona. czyżby szykowała się zmiana? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie, raczej ukazałem kontrast w stosunku do dawnej sympatii

      Usuń
  12. Ja jestem TYM anonimowym.

    Niestety autor bloga nie zrozumiał zupełnie tego co mu miałem do przekazania, co jest zresztą najzupełniej zrozumiałe.

    Nie pisałem, że pieniądze są nie ważne, czy że nie należy ich zarabiać. Pisałem, że zarobione pieniądze wydaje się na konsumpcję, a że ktoś konsumuje przez konie czy inne swoje przyjemności, to chwała mu za to. Straszno by było, gdyby wszyscy konsumowali w jedynie jeden słuszny, "racjonalny" sposób.

    To co chcę powiedzieć, to że gentelmeni o pieniądzach nie rozmawiają, oni je mają, a że wydają po kilkadziesiąt tysięcy euro na kuca do polo... no to dla takich przyziemnych duszyczek są pewnie "nieracjonalni".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrozumiał... zrozumiał...

      "To co chcę powiedzieć, to że gentelmeni o pieniądzach nie rozmawiają, oni je mają, a że wydają po kilkadziesiąt tysięcy euro na kuca do polo... no to dla takich przyziemnych duszyczek..."

      No właśnie tym zdaniem potwierdziłeś tor myślenia, który skrytykowałem.

      Zupełnie jak moja ex i jej tok rozumowania "...dżentelmen o pieniądzach nie rozmawia, on ich nie zarabia, on je ma,... z konta tatusia? z premii mamusi? aaa... no i co w tym niestosownego?"

      Jej chabeta też kosztowała, jej utrzymanie, jazdy... a że moja droga w życiu rączek pracą zarobkową nie splamiła... aaa to inna sprawa!


      Ty... anonim... może ty jesteś moją ex?

      Usuń
  13. Nie napisałem, że nie zarabia. Pieniądze ma z pracy lub z kapitału (czyli wcześniejszej pracy zaoszczędzonej, w tym pracy wcześniejszych pokoleń czyli "od mamusi", jeśli w czasie swojego życia go powiększy, by dać swoim dzieciom w większej obfitości, a nie roztrwoni, to nie widzę w tym nic zdrożnego).

    Uważasz, że jeśli ktoś wydaje pieniądze na "nieracjonalne" rzeczy, to znaczy, że nie zna ich wartości, bo sam ich nie zarobił. Wynika to pewnie z Twoich życiowych doświadczeń.

    Wyobraź sobie, że niektórzy ludzie pracują tylko po to, by potem móc wydawać pieniądze na owe nieracjonalne rzeczy. Co więcej w czasie spotkań towarzyskich nie rozmawiają kto ile wyciąga na rękę, a raczej co "nieracjonalengo" robił w ostatni weekend. (tak taki świat naprawdę istnieje!)

    Gdybym nie wydawał na nieracjonalne rzeczy, tylko wszystko skrupulatnie inwestował po najwyższej stopie zwrotu, to obecnie miałbym na koncie kilka-kilkanaście baniek, a na starość był w setce najbogatszych Forbesa. Ale takie życie mnie w ogóle nie bawi. Parafrazując to co napisałeś o koniach, to pieniądze są dla mnie, a nie ja dla pieniędzy.

    OdpowiedzUsuń