niedziela, 5 lutego 2012

Oszczędzanie paliwa i lepsza samoorganizacja

Ostatnio coraz bardziej patrzę na moją organizację pracy i czasu wolnego, co prawda duża aktywność na blogu może powodować wrażeniem, że czas ten marnuję, ale i w tym jest logika - to jest dla mnie czynność relaksująca - oderwanie się od rutyny i regeneruje mnie bardziej niż bezmyślne wlepianie się w TV gdzie dominują drastyczne i problemowe wiadomości - rzeczy, z którymi człowiek nie jest nic w stanie zrobić, poza frustracją. Ok - zaczynamy:


Jestem posiadaczem samochodu z silnikiem diesla, co jak już pisałem, wymaga zwiększonej aktywności i dbania o auto zimą. Krytycy idei posiadania samochodu oczywiście dorzucą tu swoje 3 grosze, że tracę czas, ale ja tego tak nie postrzegam - zajmowanie się autem to dla mnie raczej przyjemny obowiązek, facet musi mieć jakieś hobby i zajęcie w czasie wolnym - inaczej zdziczeje i skapcieje... ale to nie ten temat: chetnych do dyskusji o sensowności posiadania auta zapraszam tutaj: 10 argumentów za posiadaniem samochodu.

Tak czy inaczej diesla dobrze grzać, czyli najlepiej przy tych temperaturach używać 2-3 razy dziennie. Jeśli jednak wyjazd nie jest konieczny zamiast robić to na parkingu staram się gdzieś przejechać i wykorzystać czas - naturalnym rozwiązaniem są wszelkiego rodzaju zakupy: są rzeczy, których i tak potrzebujemy, lub będziemy potrzebować, więc po co odkładać ich zakup na później? Przytachanie do domu ze dwóch worków ziemniaków/warzyw po 5 kg, to może nie ciężkie zadanie - ale jeśli ma się więcej zakupów do zrobienia - niewygodne. W ciągu tygodnia, dwóch - zejdzie co najmniej kilka butelek mleka - dlaczego nie oszczędzić sobie latania co chwilę do sklepu? To można kupić hurtem. W ostateczności można podjechać na stacje i zatankować auto nawet za kilkadziesiąt zł - diesel tankowany pod kurek dłużej odwdzięczy się nam bezawaryjnością (w niepełnym zbiorniku skrapla się para wodna).

To co napisałem nie jest w sumie niczym nowym, nie ważne czy jedziemy gdzieś samochodem, czy idziemy piechotą - warto pomyśleć, czy po drodze nie załatwić tego czy owego - można upiec dwie pieczenie na 1 ogniu.

I przy jednym i drugim oszczędzamy paliwo, albo wykorzystując paliwo, które i tak by się zużyło bezproduktywnie (grzanie silnika), albo optymalizując swój przejazd (i finalnie paliwa zużyć mniej niż wyjeżdżając do różnych spraw osobno).

To takie proste i oczywiste zasady, o których jednak czasem człowiek zapomina.

7 komentarzy:

  1. "To takie proste i oczywiste zasady, o których jednak czasem człowiek zapomina"

    Właśnie to mnie przeraża w posiadaniu auta - że wcale nie są to proste i oczywiste zasady dla osoby, która niewiele wie na ich temat. Prawo jazdy mam, przepisy znam, ale już do poznawania zakamarków samochodu nie mam ani czasu, ani zapału.

    Kiedyś pewnie sobie autko kupię, ale na razie w Warszawie jest ono zbędne. Dłużej jedzie się autem niż nawet autobusami, które jeżdżą buspasami.

    Nie mam auta, nie mam problemu.

    OdpowiedzUsuń
  2. z perspektywy centrum Warszawy to się już nawet tobie nie dziwię, nawet z perspektywy centrum Wrocławia to rezygnacja z auta ma sens, ale już obrzeża wielkich miast a nawet dzielnice peryferyjne, hmm

    teraz z perspektywy czasu widzę dokładnie, że kiedy mieszkałem w Poznaniu, rezygnacja auta była jednym z moich największych błędów - doszedłem do tego w końcu i auto kupiłem - i to był strzał w 10tkę

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiedziałem gdzie wrzucić, a mam wrażenie że Ci się spodoba;)

    http://surowce.blogspot.com/2012/01/off-topic.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Anonimowi podpisujcie się jakoś, albo najlepiej proszę sobie zarejestrować nickname.

    To, że w tej chwili można skorzystać z anonima - jest to tylko sytuacja tymczasowa.

    OdpowiedzUsuń
  5. @Blofi - w takim razie nie kupuj Diesla :-) Ja mam benzyniaka i w zasadzie poza sprawdzaniem oleju i wymianie żarówek raz na jakiś czas nic z autem nie robię. Nie muszę go odpalać codziennie po dwa razy. Czasem odpalam go raz na tydzień, czasem raz na dwa tygodnie i działa. Jeździ bardzo dobrze prawie od 3 lat. Miałem jakieś dwie małe usterki, z którymi pojechałem do warsztatu, bo sam i tak nie byłbym w stanie ich naprawić, no ale w końcu nic nie jest wieczne. Części muszą się z czasem wyeksploatować.

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja mam diesla, który odpala przy -18. 2002 rok, normalne paliwo + uzdatniacz za 19 PLN + dobry akumulator. Odpala nawet po 2-3 dniach stania.

    OdpowiedzUsuń
  7. wierzę - sekretem jest tu dobry akumulator w dobrym stanie i uzdatniacz - czyli depresator

    u mnie niestety - konstrukcja i elektronika auta stawia zastosowanie depresatora pod znakiem zapytania - wszelkie instrukcje fabryczne i gwarancje zabraniają stosowania depresatora i uszlachetniaczy

    silnik może tego nie wytrzymać

    nowsze diesle są delikatne jak cnotliwe panienki

    OdpowiedzUsuń