sobota, 11 lutego 2012

SOPA i ACTA - czyli ściema dla naiwniaków...

Czy oglądaliście film "The Rum Diary"? W Polsce bodajże tytył brzmi "Dziennik zakrapiany rumem". Tam jest jedna scena, gdzie lokalna portorykańska elita mówi o wprowadzeniu nowego podatku w wysokości 5%. Jak się to w polityce robi?

Ogłaszasz wprowadzenie podatku 10%. W efekcie wybuchają protesty, wzrasta niezadowolenie, notowania rządu idą w dół, można się nawet spodziewać zamieszek... Ale jako mądry polityk, skłonny do dialogu, mediacji społecznych, konsultacji zapraszasz reprezentantów niezadowolonych środowisk na debaty i konsultacje społeczne... w efekcie spokojnego kompromisu, poszanowania każdej ze stron, rozsądku i realizmu politycznego wspólnie ustalacie wysokość podatku na 5%... opozycja jest spokojna, przeciwnicy zadowoleni ze zwycięstwa... ty masz swoje 5% (np. jakiś extra nowy podatek od paliwa).

Podobnie jest z ACTA, SOPA i innymi analogicznymi cudami. Co bardziej debilne punkty tych porozumień się uchyli i zreformuje, sprawa wróci w kompromisowej formie zadowalającej wszystkie strony...

To jest zbyt wielka kasa, zbyt duża porcja tortu do ukrojenia, prędzej czy później kolejne restrykcje i ograniczenia internetu są nieuniknione, korporacje położą na tym łapę - z jednej strony atakując od strony legislacyjno-prawnej z drugiej strony dowalając od strony technologicznej (DRM, kontrolowany Cloud Computing, nowe systemy komercyjne)...


Wojna piratów i korporacji jest wieczna i nieunikniona - jakie rozwiązania przyniesie przyszłość - hmm... jak zwykle słabsza, ale i bardziej przebiegła strona tego asymetrycznego konfliktu znajdzie inne rozwiązania - popularyzacja systemu Linux, *BSD, Haiku na biurkach bardziej świadomych użytkowników, współdzielenie danych raczej przez sieci alternatywne do internetu, raczej lokalne: LAN, Mesh, Intranet, popularyzacja TOR, sieci Freenet albo i powrót starego, dobrego Sneakernetu...

Będzie się działo...

A jaki jest mój wybór? Po prostu się przystosuję do nowej rzeczywistości zamiast walczyć z nieuniknionym i pienić się przeciwko ACTA :) Alternatywy technologiczne nie są żadnym szczególnym wyzwaniem dla starego wyjadacza!

(...czego upust daję czasem na moim nieco luzackim blogu technologicznym http://lekki-linux.blogspot.com/...)

3 komentarze:

  1. aha, gdyby ktoś jeszcze nie wiedział o niedawnej fali pozwów.... koledzy i koleżanki.... nie seedujemy z zarejestrowanego IP/modemu na abonament u operatora telekomunikacyjnego :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A czy wiecie ze osławiona ACTA reguluje nie wiem jak to dokładnei nazwać ... "prawa autorskie" -powiedzmy .
    Została nagłośniona tak jakby od strony internetu i treści w nim występujących. Ale mówi też o rolnictwie. A dokładnie o tym że rolnik nie może z pozyskanego nasienia ze swoich zbiorów ponownie zasiać upraw bo to jest kradzież dóbr niematerialnych firmy która wcześniej sprzedała nasiona. Ponoć jednym z ważniejszym lobbystą tej regulacji była pewna amerykańska firma od GMO. O tym TV nie mówi a szkoada ...

    OdpowiedzUsuń
  3. wiedziałem, że ACTA znacznie wykracza poza internet, natomiast jedno jest pewne - raczej wiadomo było, że to nie przejdzie - coś jednak zostanie :(

    jak w rozmowie w filmie

    o próbach wprowadzenia restrykcji o których mówisz słyszałem już dawno, natomiast nie w kontekście ACTA

    OdpowiedzUsuń