poniedziałek, 19 marca 2012

Lot na Ibizę i poranny szum w głowie.

W jednej z internetowych rozmów pojawił się wątek Ibizy - odgrzebałem kilka fotek zrobionych komórką parę lat temu. I oto efekty. Nie sądziłem, że mam te fotki w archiwum, a tu niespodzianka (można powiększyć klikając)

Najpierw Alpy, gdzie sobie przypomniałem, że mam włączoną komórkę:


Potem chmury:


Marsylia:


Ibiza:


Powoli lądujemy:


Tuż przed lądowaniem:


I już na płycie lotniska:


Wrażenia z lotu trzeba było dopełnić hiszpańskim piwem, a gdy wstałem rano coś mi szumiało - nieee... jednak nie w mojej głowie:


Trzy kroki i już się jakoś orzeźwiłem:

4 komentarze:

  1. i jak widać latanie wcale nie jest takie straszne (o ile uda wam się wylądować!)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspomnienia fajna sprawa :)

      Ja się przed chwilą orzeźwiłem piwem - to tak a propos tego piwa hiszpańskiego :)

      Usuń
  2. Latanie jest generalnie bardzo przyjemne. Gorzej z turbulencjami ;-) Aczkolwiek na kilkadziesiąt, czy może już kilkaset lotów, tylko 2 były naprawdę fatalnie turbulentne. Do tego stopnia, że podczas jednego byłem zlany zimnym potem, a 3 osoby nie wytrzymały (dla mało domyślnych - musiały użyć tych małych torebek w kieszonce fotela przed nimi), natomiast podczas drugiego po wylądowaniu zdychałem blady na lotnisku przez ok. 2 godziny zanim byłem w stanie się podnieść z ławki :-)

    OdpowiedzUsuń