wtorek, 3 kwietnia 2012

Ochrona zabytków

Dzisiejszy wpis jest moją reakcją na post Futrzaka o starych kamienicach i zabytkach oraz komentarze czytelników zachwycających się "ochroną zabytków" i stwierdzających, że kapitalizm i wolność dysponowania swoim majątkiem nie są dobrymi rzeczami, bo przecież właściciel mógłby wyburzyć te piękne kamienice i postawić wysokościowce.

Oczywiście stare kamienice mi się prywatnie podobają, piękne i z charakterem!

Jednak gdyby nie kapitalizm i brak ochrony zabytków w przeszłości to by także tych kamienic nie było!!! W jeszcze dalszej przeszłości na ich miejscu zapewne stały jakieś wcześniejsze budowle, wzniesione starszymi technikami, może ciekawymi archaicznymi technikami łączącymi w sobie drewno i kunszt murarski... mniejsza o to... w okresie wznoszenia pięknych kamienic poprzednie budowle NA PEWNO, z punktu widzenia ówczesnych ludzi były zabytkami!

Jednak (O ZGROZO!!!) zburzono zabytki i na ich miejscu postawiono piękne (nowoczesne wówczas) kamienice!!!


To samo stało się dawno temu w centrach większości polskich miast! Gdyby w przeszłości istniała instytucji ochrony zabytków to w centrach wielu miast do dziś byłyby drewniane chaty, klepiska i palisady, a przysłowiową kupę nosilibyśmy dalej wiadrami do publicznej kloaki, albo wieczorem chlust za okno... do rynsztoka!

Jednak moim zdaniem kapitalizm i wolność dysponowania majątkiem własnym są cenniejsze niż jakiekolwiek piękne kamienice!

16 komentarzy:

  1. Kamienice, środek miasta - pewnie masz rację. Ale u nas pod Wawą w Konstancinie (czasem trenuję w tamtej okolicy) było już trochę afer o wyburzenie zabytkowych willi. A niektóre z nich to naprawdę perełki architektury - studenci architektury wiedzą o co chodzi, szkoda tylko że później muszą dogadzać inwestorom bez oleju z głowie. Gdyby tak inwestorzy przejechali się, zobaczyli co to proporcja, detal, bryła, może nie mielibyśmy tylu współczesnych koszmarków. Po co to piszę? Bo dla mnie te stare budynki to lekcja stylu. Oczywiście nie wszystko, co stare, to dobre, ale domy sprzed stu lat biją na głowę współczesne produkcje jeśli chodzi o estetykę.
    Kwestie praktyczne - bardzo trudno jest być właścicielem zabytku i rozumiem totalny rozdźwięk między właścicielami a konserwatorem. Nikt nie chce mieszkać w skansenie/muzeum (no, prawie nikt). Mimo wszystko uważam, że wybrane budynki zasługują na zachowanie, odnowienie, modernizację.
    Przy czym centra miast (i kamienice niekoniecznie będące działami sztuki) na pewno powinny mieć trochę inne kryteria niż tego rodzaju budowle podmiejskie, o których pisałam wcześniej. A, postawione na podmiejskich polach :) niekoniecznie na miejscu wcześniejszych drewnianych grodzisk, jak sugerujesz Adminie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiesz, ja nie twierdzę, że znam dobre rozwiązanie problemu, ale mam dylemat:

    Na ile ważne jest prawo własności, na ile dobro ogółu? Czy w ogóle zabytkowy obiekt na moim terenie przyczynia się do dobra ogółu?

    Ostatnio czytałem historię mojego miasta, które jest architektonicznym bublem, jednakże te zabytkowe obiekty które przetrwały, także były wielokrotnie przebudowywane, lub budowane na miejscu dawnych zabytkowych obiektów.

    Weźmy z moich okolicach taki zamek Grodziec (polecam zerknąć na necie na fotki) to jest w sumie obiekt, o ile kojarzę, style neogotycki, zbudowany na fali romantyzmu - w 19 wieku totalnie zdewastowano i zmieniono pierwotny plan zamku!

    A teraz to co powstało - zestarzało się i jest uznawane za dolnośląską perłę na mapie atrakcji i zabytków!

    Pytam zatem! Gdzie jest rozsądna granica?


    Aha, w tym wszystkim (post pisany "na kolanie") pominąłem link do Futrzaka - proszę bardzo, oto on:

    http://futrzak.wordpress.com/2012/04/02/perelki-architektury/

    OdpowiedzUsuń
  3. Wolność piękna rzecz - jestem za wolnością jak najbardziej. Na przykład jak ktoś chce mieć w domu różowe ściany w złote szlaczki, to niech ma :)
    A tak w ramach rozważań o wolności w architekturze to polecam bardzo fajny zestaw udanych budowli na tym blogu.
    Może czasem zabytkowa kamienica lepsza? ;)
    Nie wiem, gdzie jest granica. Trudny temat.

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedzi
    1. sprawę szopy znam, bodajże jeszcze z okresu przed założeniem mojego bloga

      oczywiście jestem ZA i popieram sprawę szopy!

      co więcej - sam planuję postawić taki budyneczek - jednak w granicach prawa "na zgłoszenie" 5x5, lub na takich zasadach na jakich kol. z Boskiej Woli pomieszkuje

      Usuń
    2. Jasne, tak samo jestem ZA. Chodzi mi o to, że ktoś zbudował coś sensownego i użytkowego bez zgody - dostaje nakaz rozbiórki. Ktoś inny posmarował gdzie trzeba i wali jakąś kupę z wieżyczkami w pastelowych kolorach w centrum miasta. Wszystko w majestacie prawa. Wolność jest fajna, dopóki się z głową z niej korzysta.

      Usuń
    3. generalnie mógłbym podpisać się pod twoją wypowiedzią

      Usuń
    4. swoją drogą przejeżdżałem przez Włocławek ostatnio i zbyt piękne miasto to to nie jest

      nie wiem czy szczególnie można coś tam jeszcze napsuć nawet takim kiczem

      Usuń
  5. Włocławek - moje rodzinne miasto. Ma kilka plusów, tylko trzeba tam mieszkać i dosyć dobrze znać żeby je znaleźć, bo w przewodnikach nie ma o nich słowa ;). Właściciel Pałacyku duuuużo zrobił dla tego miasta, choć faktycznie gustu to on nie ma. Prosty z niego człowiek, ale całkiem dobry.
    Chyba w każdym w nas spiera się trochę konserwatysty i człowieka nowoczesnego. Tak samo z architekturą. Trzeba znaleźć miejsce dla starego i nowego. Są pewne perełki (i ja, choć budowlaniec żywo zainteresowany architekturą, nie roszczę sobie prawa do wybierania ich), które koniecznie trzeba zachować, ale większość starych konstrukcji nadaję się tylko do wyburzenie choćby ze względu na nikłą funkcjonalność.
    Skoro już urzędnicy położyli tak łapę na naszej wolności to oni planami zagospodarowania powinni dbać o wizerunek miasta, o które się "troszczą", bo wolność wolnością, ale głupota ludzka jest nieskończona i jakoś tych małomyślących trzeba upilnować. Gdyby wszyscy byli mądrzy to nie potrzebne byłoby żadne prawo ani aparat państwowy :)
    Za to coraz bardziej boli mnie ograniczanie wolności przez państwo. Ot choćby warunków budowy własnego domu, zabudowania własnej (choć ostatnie historie też pokazują, że nie taka ona własna jakby się chciało) ziemi. Ale to już osobny temat, o którym można by długo dyskutować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie bierz przypadkiem do siebie ojej krytyki włocławka, na pocieszenie dodam, że moje rodzinne miasto to jeszcze większa tragedia

      Usuń
    2. Ależ świadom jestem wadliwości tego miasta, tym bardziej, że jego plusy głęboko ukryte :)

      Usuń
  6. A ja az tym kapitalizmem bym sie tak nie ekscytował. Hans kiedys dobrze to okreslil na temat systemu gospodarczego - "Nie wazne jakiego jest koloru kot, wazne aby łowił myszy" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jestem daleki od twierdzenia, że moja racja - kapitalistyczna - jest idealna w 100%

      ale jedno jest faktem

      ingerencja państwa w osobistą własność i osobistą wolność jest obecnie zbyt wielka

      Usuń
  7. Nie ma prostej odpowiedzi na tak postawioną tezę. Własność prywatną uważam za rzecz nadrzędną i świętą. Sęk w tym, aby pogodzić strony i cieszyć się widokiem zabytków.
    Z urzędem konserwatora zabytków też nie jest tak słodko, jak piszą niektórzy. Wiele zabytków nie udało się uratować właśnie z powodu nałożenia na właściciela obiektu obowiązku wyremontowania obiektu na zasadach konserwatorskich. Nie bez powodu nie zgodziłam się na wpisane mojego regionalnego na listę zabytków. Projekty, pozwolenia, cała praca architektów kosztuje tak wiele, że ludzi po prostu na to nie stać. Nawet jeśli część kwoty jest refundowana. Zamiast wydawać tysiące na papierkową robotę, można za to wyremontować część obiektu przy pomocy sąsiada złotej rączki, znajomych, czy poprzez własną pracę. W ten sposób uratowano wiele zabytków, które pod opieką konserwatorską po prostu by zniszczały.
    Jeśli pozwolisz, to wkleję linka do posta, gdzie pokazuję jak wyglądają zabytki klasy 0 (jedyne na świecie) właśnie objęte opieką konserwatorską.

    http://gory-izerskie.blogspot.com/2011/07/chemsko-slaskie.html

    I jeszcze dodam, bo mam wiedzę, ze tak powiem, z własnego podwórka, że urząd konserwatora zabytków jest jednym z bardziej objętych korupcją. Zakładając muzeum zorientowałam się, jakimi kruczkami prawnymi można się podeprzeć, aby wyburzyć, za zgodą konserwatora (zgoda uznaniowa) nawet największy i najcenniejszy zabytek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. osoby z listy zaprzyjaźnionych blogów oraz te które mnie też linkują nie muszą się pytać o zgodę na wklejenie linków do siebie w postach

      to jest oczywista oczywistość

      a przy okazji, post widziałem - blog przy okazji także polecę jakimś w poście głównym

      Usuń