środa, 14 listopada 2012

Praca jako agent ubezpieczeniowy lub tzw. asystent agenta. Akwizytor w MLM. Konsultantka firmy kosmetycznej.

Dziś napiszę co myślę o tej pracy jeśli chodzi o rozwój zawodowy młodego człowieka. Otóż ma ona swoje dobre i złe strony z przewagą tych ostatnich. Nie jest to praca dla każdego i nie każdy będzie potrafił odnaleźć w niej korzyści.



Pierwsza sprawa jest taka, że lepsza jest taka praca akwizytora niż żadna, szczególnie dla młodego człowieka z aspiracjami, który dopiero wchodzi na rynek pracy. Mimo iż zazwyczaj młody adept nie otrzyma za nią wynagrodzenia, lub wynagrodzenie będzie małe (część prowizji) jest to jakiś kontakt z szeroko pojętym biznesem, finansami, marketingiem, MLM, kwestiami samoorganizacji, planowania... takie biznesowe wyjście na świat - trudne bo trudne, ale dla niektórych bardzo fajne - poczują się jak ryba w wodzie.

O ile młody czytelniku/czytelniczko zachowasz do tego rezerwę i sceptycyzm, zachowasz zimną krew i własne niezależne myślenie na huraoptymistyycznych lekko sekciarskich szkoleniach, jak najszybciej poszukasz dla siebie korzyści (niekoniecznie finansowych) na początek może ci się to spodobać i być odskocznią w dalszy biznes.

To samo się generalnie tyczy wszelkich marketingów wielopoziomowych, MLM, akwizytorstwa finansowego.

Druga sprawa jest taka, że w tej pracy przeważają negatywy i mogą zarobić jedynie nieliczni. W ubezpieczeniach, szczególnie ubezpieczeniach na życie obowiązuje zasada, że budujemy/planujemy sobie sieć kontaktów zaczynając od własnej rodziny i znajomych oraz dalszych znajomych wciskając im nasze "rewelacyjne" produkty. Jeśli są to kosmetyki popularnej sieci Avon, Oriflame, FM itp. to żaden problem - ot, twój wujek, ciotka i żona kuzyna będą po prostu mieli jedną fiolkę kosmetyku więcej na swojej półce - nawet jeśli zapłacą odrobinę więcej niż za podróbkę w supermarkecie nic złego się nie stanie - a ty zarobisz, może nawet będziesz zadowolona/y z wypłaty. Jeśli jednak naciągniesz tych samych ludzi na "rewelacyjny produkt finansowy" w stylu ubezpieczenia na życie a firma ubezpieczeniowa (co raczej pewne) wydoi ich finansowo - to twoje relacje rodzinne i pośrednio zawodowe będą złamane na wiele lat, co skutecznie może ci utrudnić jakikolwiek rozwój dalszej kariery!!!

Dlatego o ile nie sprzedajemy względnie niedrogich preparatów ziołowych czy kosmetyków w sieci MLM - w żadnym razie nie wierzymy podręcznikom do MLM i NIE BUDUJEMY struktury wśród rodziny i znajomych, a nawet wśród mieszkańców mniejszego rodzinnego miasta - bo po co sobie potencjalnie bruździć na przyszłość.

Jeszcze raz powtórzę: jeśli sprzedasz jako akwizytor MLM preparat ziołowy BongoBongo wujkowi Zenkowi, to mimo iż zapewne BongoBongo jest nieco przepłacony w stosunku do analogicznego preparatu z zielarni - to może się zdarzyć, że wujek Zenek weźmie zakup do siebie, zajmie się na poważnie swoim zdrowiem, ograniczy papierosy, zacznie więcej spacerować i w niedzielę pić szklankę czerwonego wytrawnego do obiadu zamiast butelki podłej wódy z tej niskiej półki w Pierdonce... w efekcie ciocia Marianna będzie dumna z męża i zadowolona z kontaktu z tobą - wniosłeś do ich rodziny coś dobrego. Jeśli natomiast naciągniesz ich na przewalone ubezpieczenie, lub fundusze wysokiego ryzyka na których nieźle stracą - to marny twój los wśród rodziny i znajomych. Zyskasz już na zawsze etykietę krętacza i złodzieja.

10 komentarzy:

  1. co do postu, piszę to z perspektywy osoby która przez kilka miesięcy pracowała w ubezpieczeniach osiągając może nie rewelacyjne, ale od biedy akceptowalne wyniki finansowe oraz szereg korzyści pozafinansowych

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziwne, czytając posta pod pojęciem 'agenta ubezpieczeniowego' ciągle przewijał mi się po głowie taki przedstawiciel np. pzu od oc/ac, a nie doradca finansowy próbujący upchnąć produkt finansowy. Podświadomie rozdzielam te dwie kategorie, może dlatego burzy mi się krew na myśl o łączeniu w jeden worek beznadziejności obu podobnych przecież profesji ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. obecnie najczęściej tak jest - przekonaj się o tym na jakiś np. targach pracy jakie stanowiska są oferowane

    najczęściej agent musi robić teraz oc/ac, ofe, produkty finansowe oraz ubezpieczenia na życie

    nieliczne biura - w prawdziwym tego słowa znaczeniu koncentrują się na ubezpieczeniach majątkowych

    OdpowiedzUsuń
  4. Pewnie tak. Ja mam nieco inny stereotyp agenta ubezpieczeniowego bo wśród znajomych mam rodzinę pracującą od lat w branży ubezpieczeniowej. Ale to starzy wyjadacze, z baza klientów o której nawet mi się nie śni. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to jest nieco inna liga - obecnie jest tak, że ja minimum raz na tydzień dostaję telefon od jakiegoś agenta próbującego mi sprzedać wszystko - od AC/OC po ubezpieczenie na życie lub namówić na zmianę OFE

      Usuń
  5. Wiesz, co, szkoda, że nie dodałeś w poście, iż coraz więcej powstaje firm działających na zasadach, MLM (bo nawet jest już sklep spożywczy, który działa na tej zasadzie)
    Ja współpracuję od 3 lat z jedną firmą w systemie MLM i po roku moje dochody pozwoliły na to, aby zwolnić się z etatu, i uwierz mi w życiu nic nie sprzedałem, nie biegam z katalogiem od drzwi do drzwi starając się wcisnąć komuś jakiś krem, perfum, szminkę, czy płyn do prania lub do naczyń.
    Zacząłem sam tych produktów używać, i pokazywać znajomym, rodzinie plan marketingowy, dzięki temu osiągnąłem sukces i jestem szczęśliwym człowiekiem.

    Przypomniała mi się historia, kiedy zacząłem reklamować zapach FM, wiele osób z mojego grona znajomych produkty znali i chcieli kupować je ode mnie, wiesz, co stwierdziłem coś, czego ludzie nie rozumieją, wejdź do firmy kup sobie sam bezpośrednio od producenta otrzymasz rabat 30% i wiele innych przywilejów,
    jeden ze znajomych mi wtedy odparł
    - chłopie walnięty jesteś ja mam latać z katalogami i sprzedawać, nie normalny jesteś...
    - uśmiechnąłem się i odparłem robisz zakupy z żona w biedronce czy Tesco?
    - No, robimy
    - A po wyjściu ze sklepu zastanawiasz sie, komu masz sprzedać te zakupy których dokonałeś?
    - NIE, bo zrobiłeś zakupy dla siebie
    - NO WŁAŚNIE
    - A czy ja ci człowieku mówię, że masz coś sprzedawać NIE ty masz kupić to dla siebie
    - Nie ode mnie tylko od firmy chyba logiczne.
    Podrapał sie po głowie i odparł
    - Wiesz, co ty masz w sumie trochę racji, ile mogę zaoszczędzić jak kupię to od firmy?
    - 30% od ceny katalogowej
    - hmm to prawie dwie dyszki
    - no właśnie to te dwie dyszki chcesz włożyć do mojego portfela czy zachować w swojej kieszeni
    - no przecież, że w swojej kieszeni
    W ten sposób bez wahania podpisał umowę bycia klientem własnego sklepu, a wiecie, dlaczego,
    przy piwie mi powiedział, bo nie oddam ci za fra *** jer 20zł (dosłownie, jak to opisał za to, że ty klikniesz zamówienie wyciągniesz z mojej kieszeni 20zł o nie, a tym bardziej, że od dłuższego czasu tych kosmetyków używamy) na dzień dzisiejszy jest jednym z czterech prężnie rozwijających się liderów w moim zespole.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z MLM kosmetycznymi w mojej okolicy jest tak - że większość dziewczyn jest konsultantkami jednego, czy drugiego MLM - jest wrażenie takie - powoli robi się więcej konsultantek niż klientek - te firmy same sobie niszczą rynek sprawiając, że praca konsultantki jest coraz mniej atrakcyjna

      osobiście mam relatywnie dobry stosunek do MLM, o ile nie są to tzw. plany/produkty finansowe

      Usuń
    2. Masz w pewnym stopniu rację, mówiąc, że konsultantek/ów jest za dużo, ale nie firmy działające w systemie MLM psują sobie rynek, tylko konsultanci.
      Z jednej prostej przyczyny, MLM nie polega na sprzedaży i oferowaniu kupna produktów od konsultanta/ki, tylko na przyłączeniu się do konsultanta/ki i tworzenie razem z nią/nim tego rynku zbytu dla firmy, ludzie po prostu nie rozumieją idei marketingu sieciowego.
      Powiedzmy ty, ja czy ktoś inny, kto rozumie idee marketingu sieciowego, nie poleci z katalogiem do znajomych by im coś sprzedać tylko kupi te produkty dla siebie, i uderzy do znajomych, rodziny itp. z planem marketingowym i propozycją przyłączenia się do tego rynku zbytu, który MY budujemy, a ludzie po prostu robią wszystko na odwrót stąd tez ten rynek powoli staje się odporny na konsultantki i propozycję współpracy na takich zasadach, ponieważ taki Kowalski będzie przekonany z doświadczenia swojej znajomej, która kiedyś latała z katalogiem, że on będzie musiał tak samo działać, a w systemie MLM wystarczy zamienić tradycyjny sklep na własny i w nim kupować produkty na własny użytek i powielać ten model biznesu wśród swoich znajomych rodziny itp.
      Pozdrawiam serdecznie pozostając w szacunku
      Miło, że dla ciebie MLM to nie jest kolejna piramida, w której można utopić pieniądze, bo tak ludzie myślą.

      Usuń
  6. odświeżam temat sprzed kilku miesięcy - miał trafić na bloga o firmie, ale dyskusja czytelników jest na tyle ciekawa, że został tutaj

    OdpowiedzUsuń
  7. MLM to jeden z najgorszych biznesów pod względem moralnym. Tam zbiera się klientów i osoby pod sobą w bezwzględny sposób. Prowizje są tak niskie na początku, że szkoda czasu na dorabianie stojących wyżej.

    OdpowiedzUsuń