poniedziałek, 21 maja 2012

Czy remont mieszkania jest dobrą inwestycją? #2

Wczoraj pisałem dlaczego remont może być dobrą inwestycją. Co najważniejsze jednak remont jest inwestycją prawie pewną, czego nie można powiedzieć o zainwestowaniu na giełdzie. Kolejnym atutem jest to, że ewentualne braki finansowe możemy nadrobić praca własną, czego nie da się przecież zrobić z inwestycjami finansowymi.

Koleżanka z bloga w-od-nowa potwierdza w stosunku do mieszkania to co się stało z moim samochodem - i zadbany samochód i zadbany lokal poszedł za cenę ca. 10% wyższą niż średnia rynkowa. Warto!


Jak jednak zabrać się do remontu? Myślę, że tu kluczową sprawą są:

1. Dobre i sprawdzone informacje remontowo-budowlane: rodzaj farb, tynków, odpowiednie i fachowe zastosowanie, itp. Pozwala to uniknąć błędów i kosztów. nie liczmy na fachowców - oni czasem coś doradzą, czasem uczą się na naszych błędach.

2. Dobry fachowiec - niepijący, bądź chociaż pijący mało i umiarkowania, np. jedno lekkie piwo na kilka godzin. Z poprzednich remontów generalnie niemiło wspominam robotników chwilami tak pijanych, że ledwo stojących na nogach, bełkocących coś pod nosem i 3 razy poprawiających robotę - ale człowiek się uczy! Nigdy więcej ochlejów tolerowanych w imię znajomości i/lub niskiej ceny! 10x wolę fachowca, który otwarcie, przy mnie spyta czy nie mam nic przeciwko i wypije te cienkie supermarketowe piwo, które pija się na budowach, zamiast ukradkiem na przerwie pod Żabką grzmocić najtańsze-megamocne zapijane setką wódki.

3. Czas, spokój, cierpliwość - także u rodziny - to co miało zabrać dwa dni, zawsze zabierze cztery. To co w planach miało być malowane 2 razy, będzie musiało być pomalowane 3 razy z poprawkami. Fachowiec który miał przyjść o 10.00 - z arcyważnych powodów zjawi się o 10.45 i zabraknie mu akurat ca. 30 minut do skończenia roboty - a zostać nie da rady, bo musi odebrać teściową z dworca PKS w Wypierdowie Podgórnym.

A jakie są wasze wnioski?

2 komentarze:

  1. Wnioski mam podobne.
    Największa sztuka do znaleźć odpowiedniego człowieka, jak dla mnie niepijącego przy robocie wcale!
    Poza tym rzetelnego i dbającego o szczegóły. To widać już na samym początku, w jaki sposób wycenia robotę, o co pyta i czy orientuje się w materiałach itp.
    Poza tym jasne zasady rozliczania stosowane na zasadzie - umawiamy się z góry na robotę, która będzie kosztować tyle a tyle.
    Dobrze jest trafić na kogoś, kto nie będzie żyłował nas finansowo do samego dna, bo może się okazać, że bardzo szybko do tego dna dojdziemy.
    Dobrze jest pokazać, że się znamy na rzeczy, materiałach, na szczegółach, wtedy nie przesadzają z windowaniem cen i nie zrobią byle jak na zasadzie "i tak nie zauważy".

    Remont zeszłoroczny - jedna ekipa po drugiej, za każdym razem drugi fachowiec najpierw przyjmował pracę pierwszej, a potem kazał sobie dopłacać za poprawki tego, co schrzanili.

    W tym roku mam prawdziwe szczęście - trafiłam na fachowca, który nie tylko jest dokładny, uczciwy i zaangażowany, do tego niepijący i przewidujący oraz myślący - a to są zalety, których właściwie u żadnego z poprzednich w aż takiej dawce nie stwierdziłam.
    Poza tym jak jest jakikolwiek problem - on sam wpada na pomysł jak go rozwiązać i to nie byle jak albo niech ktoś zrobi, tylko wymyśla najtańsze, ale skuteczne i porządne rozwiązanie.

    Terminy - zawsze się przeciągają, ale to normalka.
    I zawsze są jakieś inwestycje dodatkowe. U mnie doszły 4 pary drzwi z futrynami itd.

    Cierpliwość trzeba mieć ale i dostosowywać fachowców do siebie.
    Ja nie palę, oni tak. urządziłam im kącik palacza na tarasie, żeby mi nie przeszkadzali, za to w domu palić nie wolno.

    Drugą dużą uciążliwością jest bałagan i pył oraz kurz - my sprzątamy codziennie całą chałupę mopem, przynajmniej z podłogi się zgadnie, a z biurka odkurzam kilka razy dziennie :)

    pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moich ostatnich dwóch fachowców nie piło w robocie ani kropli

      akurat i jeden i drugi przed robotą odwozili dzieciaka do teściowej i po robocie powrót

      co jak co nikt własnego dzieciaka po pijaku wozić nie będzie

      rzeczywiście, abstynencja radykalnie wpływa na staranność i jakość roboty


      natomiast sam robiąc na swoim czasem lubię wypić piwo, tak samo robi mój ojciec, na ogół jedno jasne - mniej się denerwuję i o dziwo bardziej skupiam - także aż tak nie demonizuję tego - mimo wszystko sam wolę fachowców pijących po pracy, a nie w trakcie

      Usuń