czwartek, 24 maja 2012

Czy warto popełnić samobójstwo?

Do napisania tego postu skłonił mnie post futrzaka, z którego wydźwiękiem i wnioskami trudno mi się zgodzić. To podejście to dokładnie coś, przeciwko czemu na łamach bloga piszę. Kontrowersyjny fragment cytuję:

Zasuwac na granicy egzystencji mozna, ale jako rozwiazanie tymczasowe. Jesli ma byc to sposob na zycie, to ogromna wiekszosc ludzi, ktorzy zyli na normalnym poziomie, woli sobie palnąć w leb, niz meczyc sie za miche strawy (i to sie dzieje vide gwaltowny wzrost samobójstw w Grecji) do konca zycia.

Co ja na ten temat? W du**ch się ludziom nieźle poprzewracało (i w Grecji i w Polsce). Kryzys sobie wymyślili frajerzy. Ja wam powiem, że kryzys to był w latach 60-tych i potem 80-tych w PRL. Autentycznie nie było co jeść, zdobycie kawałka mięsa było wyczynem bohaterskim. Gospodynie domowe kotlety mielone "obciążały" tonami cebuli, rozmoczonym starym chlebem i bułką (fakt, że PRL-owskie bułki i chleby bez ulepszaczy i chemii made in UE nie pleśniały!) by chłop po pracy w kopalni miał pełny żołądek. Dzieciaki na osiedlu obżerały wszystkie śliwy i jabłonki, jeszcze zanim owoce dojrzały - srało się po tym jak koń, ale co tam! Sam pamiętam za dzieciaka za PRLu wspinanie się na czubki drzew, bo jeszcze trochę morw zostało, albo orzechów laskowych! Czipsów i luksusów nie było. Chciałeś podgryźć - szło się do pobliskiego lasu na jagody, jeżyny i maliny. Prażynki ziemniaczane czy dmuchany ryż były luksusem wyższym!

Mimo trudnych czasów moi rodzice i dziadkowie zachowali pogodę ducha, potrafili wykształcić swoje dzieci, przekazali im/nam pewność siebie, patriotyzm, pewne wartości i niezłomność wobec trudnego losu. Moi dziadkowie cieszyli się po prostu faktem, że mogą żyć - oni przeżyli wojny, prześladowania, ruskie wywózki na Syberię, wybiórcze egzekucje niemieckie, mordy ukraińskich hord... (A teraz ponoć Ukraińcy to nasi dobrzy przyjaciele... dobre sobie...!!!)

... i w tym kontekście ja słyszę jakieś smęcenie o samobójstwie z powodu kryzysu? Czy ja mam się śmiać, czy płakać nad debilizmem takich stwierdzeń?

Trudno, jeden z drugim! Powinęła się noga! Głodujesz? Ktoś na ciebie poluje z kałaszem? Ktoś wypędza cię z własnego domu i pakuje do bydlęcego wagonu? Ktoś strzela do ciebie, albo wsadza do gazu? Nie! Więc mi tu nie pitol i pokaż co jesteś wart.

Pogorszenie się standardu życia? Fakt że nie kupisz najnowszego drogiego TV FullHD z LEDami i 3D? Brak środków na wakacje na Wyspach Kanaryjskich? OMFG!

Trudno się mówi, pójdź jeden z drugim do jakiejkolwiek pracy, zarób cokolwiek. Skończyły się czasy udawania pracy przed firmowym kompem i pitolenia z kumplami na GG. Czas rzeczywiście popracować. Jeśli trzeba będzie pójść do sadu i pozbierać trochę owoców to co się stanie tragicznego? Czy lepiej siedzieć na bezrobociu i oskarżać cały świat o swój ponury los?

Ja za twardej komuny jako dzieciak z moim Dziadkiem zbierałem po meczach butelki, aby podreperować domowy budżet i móc pozwolić sobie na jakiś smakołyk (np. prażynki ziemniaczane czy połeć boczku), czy słyszałem jakiekolwiek narzekanie i biadolenie? NIE! Więc jeśli jeden z drugim (czy jedna z drugą) macie jeszcze jakieś wątpliwości to pomyślcie o mnie, o mojej rodzinie, o naszych losach... i się dobrze zastanówcie... co robić dalej...
Stan zdrowia jego chorego syna się poprawił.
Nawiązał udane rozmowy dot. koalicji wyborczych.
Sprawy wszelakie zaczęły układać się coraz lepiej...
...i tak się biedak tym mocno przejął, że aż samobójstwo popełnił.
Cholera jasna, i ja zaczynam się, kurna, trochę bać

20 komentarzy:

  1. Proponuje isc pogadac z nurkiem smietnikowym i wytlumaczyc, ze mu sie w d* poprzewracalo. Mozesz tez podobnie oswiecac bezdomne rodziny zyjace w namiotach w USA i zywiace sie tym, co im ludzie zostawia.
    Napewno sie zgodza z Toba, ze kryzysu nie ma a to, ze znalezli sie na ulicy, to jest tylko i wylacznie ich wina, wiec nie powinni narzekac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a to dlaczego ci ludzie nie wezmą pracy, którą normalnie robią meksykanie i inni nie-biali? na ogrodzie się zmęczyć nie łaska?

      lepiej siedzieć pod namiotem - narzekać i żulić (i zapewne pić alkohol)

      ludzie, którzy tym koczownikom podsyłają jedzenie robią straszliwy błąd - jedzenie bez zapracowania na nie - straszliwie demoralizuje i krzywdzi obdarowanego

      swoją drogą:

      sąsiadka dała ostatnio jedzenie takiej jednej z dzieckiem - co do drzwi sąsiadów pukała i mówi, że jest głodna - potem patrzyła jak ta "głodna" zagląda do siatki i całość wypieprza do kosza pod blokiem!

      klient mieszkający nieopodal na domkach chciał tym "głodnym" co chodzą czasem, od drzwi do drzwi dać 100 zł pod jednym warunkiem - mówi kilka razy: wejdź chłopie na ogródek i skoś trawę kosiarką (10-15 minut roboty)

      jak myślisz? ilu głodnych wzięło te 100 zł?

      ZERO!

      Sorry, nie mam ani centa litości, do "głodnych" gringo - śmierdzących leni!

      Usuń
    2. RO:
      "a to dlaczego ci ludzie nie wezmą pracy, którą normalnie robią meksykanie i inni nie-biali? na ogrodzie się zmęczyć nie łaska?"

      Dlaczego nie wezma pisalam juz raz, ale powtorze bo moze nie zrozumiales. Tez bym nie wziela pracy, z ktorej nie dam rady utrzymac rodziny i samej siebie. Meksykanie ja wykonuja, bo POTEM wracaja do kraju, gdzie koszty zycia sa znaczaco NIZSZE.

      Usuń
    3. a w miasteczku namiotowym bez żadnej pracy utrzymają się lepiej?

      Usuń
  2. Tak! Zgadzam się z każdym jednym słowem. A od siebie dodam, dla tych, którym głupoty po głowie chodzą, że zabić się można zawsze, w każdym momencie i na co najmniej kilkanaście różnych sposobów. Ale ciekawiej jest się wstrzymać i zobaczyć jak to się wszystko skończy. Bo życie czasem potrafi zaskoczyć w sposób, jakiego nie spodziewalibyśmy się w najśmielszych snach.
    (mnie skręca kiedy słyszę, że 1200zł na rękę to "pensja głodowa". z ust osoby, która regularnie wyrzuca jedzenie, bo znowu zapomniała, że coś miała i jej spleśniało.)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. To, że nie ma kryzysu w tej chwili, nie znaczy, że za chwilę nie będzie. Zobacz co się dzieje choćby w budownictwie drogowym. Mnóstwo robót realizowanych, a nowych przetargów brak. W ciągu najbliższego roku tysiące ludzi straci pracę, a nie jest to jedyna gałąź gospodarki z tym problemem.
    Oczywiście, że za komuny było o wiele ciężej. Sam pamiętam, gdy rodziców nie było stać na jedzenie, na podstawowe przedmioty do domu, na ubrania, czy na wyprawienie dzieci do szkoły. Tyle że czasy się diametralnie zmieniły. Obecne pokolenie nie zostało wychowany na gruzach powojennego państwa. Sam obserwuję jak dorośli ludzie na proste problemy reagują płaczem, histerią lub atakami jakiejś psychozy. Jeszcze 10lat temu ludzie byli bardziej odporni.
    Teraz gdy wpadną w naprawdę duże problemy, są gotowi się pozabijać. Raczej siebie nawzajem, a nie popełniając samobójstwa, ale w sumie co za różnica?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu nie chodzi o to, czy ktos umiera z glodu czy nie, ale o to, z jakiego poziomu spada. Ktos, kto wyszedl ze strasznej biedy (ale fakt w Polsce za komuny nikt z glodu jednak nie umieral, chociaz w Zwiazku Sowieckim juz tak i to milionami) pamieta i jakos sobie psychicznie da rade. Ci, ktorzy cale zycie zyli na wyzszym poziomie a nagle ląduja na ulicy (a wiec teraz Grecja czy juz coraz bardziej masowo klasa srednia w USA) - najnormalniej w swiecie nie umieja sobie z tym poradzic.
      Nie ma znaczenia, co ja osobiscie na ten temat sądze - takie sa fakty, a widac to wlasnie po wzroscie liczby samobójstw. No i jest to dosc dobrze opisane od strony psychologicznej.
      Mozna to przyjac do wiadomosci i na tym budowac dalsze spekulacje odnosnie tego, jak zareaguja ludzie, a mozna zaczac zaklinac rzeczywistosc i mowic, ze " i w tym kontekście ja słyszę jakieś smęcenie o samobójstwie z powodu kryzysu? Czy ja mam się śmiać, czy płakać nad debilizmem takich stwierdzeń?"

      Jednak, rzeczywistosci to nie zmieni....rzeczywistosc to nie jest debilizm. Jest jaka jest. Jeden jak zobaczy, ze pada deszcz, powie "o zesz &^&^ znowu pada". Inny wzruszy ramionami i rozlozy parasol. A jeszcze inny powie "czy mam sie smiac czy plakac nad takim debilizmem".
      Choice is yours.

      Usuń
  5. futrzak:

    No to całe życie, albo jego dużą część, żyli na wysokim poziomie - najczęściej na kredyt, za social i różne dopłaty państwowe i teraz przyszedł czas zapłaty rachunków.

    Nie umieją sobie z tym poradzić? To niech się nauczą.

    Nie wiem dokładnie jak w stanach było, bo nie mam relacji z bliskiego otoczenia, ale w Grecji to był i jest jeden wielki social i rozpasanie, oszukiwanie na wszystkim aby wyrwać kolejną dopłatę z budżetu.

    A teraz, wedle Twoich futrzaku źródeł, nie chce się śmierdzącym leniom własnych oliwek pozbierać. Wciąż za duży dobrobyt.


    Artur:
    Sorry, te prognozy już nie robią na mnie wrażenia - co roku słyszę ok kilku lat, jak to w ciągu roku się radykalnie pogorszy. Co jak co jedzenie dalej ląduje na śmietnikach, a młodzi ludzie w większości pracą się nie ubrudzą.

    W komediach romantycznych "made in TVN" obserwujemy przecież bohaterów - ludzi młodych, dwudziestokilkuletnich, jeżdżących super furami, mającymi kilkudziesięciometrowe mieszkania na starówce warszawskiej, full czasu, wysokie managerskie stanowiska, do tego są ładni i piękni.....

    I taki wał jeden z drugim zadaje sobie pytanie: Ja? Jaaaa? Dlaczego ja taki nie jestem? Należy mi się!


    Nie rozśmieszajcie mnie z rana moi wy sympatyczni dyskutanci. :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. RO:
      ale Ty dalej nie rozumiesz. Rownie dobrze mozesz powiedziec osobie z depresja tak:
      "nie mozesz wstac z lozka? TO WSTAN".

      TO TAK NIE DZIALA. Jedyne, co osiagasz tego typu "radami" to odsuniecie calego problemu od siebie oraz (jesli to akurat jest ten przypadek) samousprawiedliwienie dlaczego nic konkretnego nie robisz. Zapewniam Cie, ze gdybys mial w rodzinie kogos z depresja, to powiedenie mu "to sie naucz radzic i wstan" spowodowaloby dokladnie NIC.

      I podobnie jest z takimi ludzmi. I nie ma tu nic do rzeczy jak doszlo do tego. Mozesz uznac, ze ktos na depresje "zasluzyl" ale nie zmieni to absolutnie niczego w jego sytuacji i magicznie go z depresji nie wyleczy.
      A to, ze reagujesz zloscia i alergicznie na samo wspomnienie - w sumie powinienes sie sam nad soba zastanowic dlaczego. Jak pisalam wyzej, sa ludzie co wsciekaja sie na ten przyslowiowy deszcz, ale to nie jest normalne zachowanie...

      Usuń
    2. życzę każdemu dobrze, z natury i z zasady - rozumiem dobrze naturę szoku i kontrastu

      ale tu mamy coś takiego, że ludzie w miarę młodzi niesamowicie się nakręcili i podkręcili na mieć więcej, mieć zaraz, mieć teraz

      kredyty bez żadnej kontroli, konsumpcja, lepiej więcej, mocniej

      normalnie choroba nadmiernej konsumpcji - "zjedz więcej niż możesz wydalić"

      wiem, że niektórzy reagują ostra depresją na pogorszenie stanu materialnego - współczuję im - to jednak sytuacja ściśle medyczna - wyjątek

      ja tu piszę i protestuję, nie przeciwko biednym ludziom z problemami psychicznymi, którym szczerze współczuję

      ja piszę o w pełni samoświadomych i przytomnych darmozjadach, którzy w słowie "kryzys" szukają samousprawiedliwienia i poklepania po plecach - utwierdzenia w fakcie, iż to, że są śmierdzącymi leniami jest OK

      to NIE jest OK

      Usuń
  6. Komuny co prawda nie pamiętam, głodu nigdy nie zaznałam, ale rodzice nauczyli mnie, że nic za darmo nie ma.
    Myślę, że największy błąd popełniają rodzice stwierdzeniem, że "dam dzieciakom to, czego sam nie miałem" i podają wszystko na tacy. Spełniają każdą zachciankę, dzieciaki pozbawione są jakiegokolwiek zdobywania. Aż nagle przychodzi moment, w którym trzeba się usamodzielnić i zaczyna się narzekanie, że w pierwszej pracy nie zarabia się kokosów, wymyślanie depresji i innych takich. A będzie jeszcze gorzej bo to pokolenie wchodzi właśnie na rynek pracy.

    OdpowiedzUsuń
  7. Napisane może dość brutalnie, ale w dużej mierze uważam, że faktycznie narzekamy stanowczo zbyt wiele.
    Praca jest i kto chce może pracować, a że każdy chciałby mieć wyższy poziom życia...
    Grecy mieli i widać, jak się to dla całego kraju skończyło.
    A niby kraj winem i miodem płynący.
    Moi dziadkowie też przeżyli wojnę i to wszystko, o czym piszesz i również oni przez całe życie powtarzali mi, że trzeba cenić to, co ma się w głowie i co się umie.
    Babcia po śmierci dziadka nie dostawała chyba nawet emerytury, bo nigdy zawodowo nie pracowała. Umiała przeżyć wynajmując w lecie przez 3 miesiące dom, sama mieszkając na strychu i sprzedając pietruszkę i marchewkę z własnego ogrodu.
    Oczywiście, że ja też chcę mieć porządny telewizor i takie tam, jestem materialistką, jak większość z nas.
    Ale żeby mieć, haruję.
    Jak mi się chwilowo nie chce harować, liczę się z tym, że czegoś mieć nie będę i oszczędzam, bo wiem, że mi za darmo nikt niczego nie da.
    A większość staje i przy pierwszych trzech nieudanych próbach załamuje ręce i narzeka, ze dla niego to już nie ma nadziei.
    Ech, długo by można, ale i tak zawsze ktoś musi pomarudzić, dla zdrowotności chyba, bo tak się już u nas przyjęło.
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, może i brutalnie napisałem - ale jak słyszę, że ktoś choćby wspomina o samobójstwie z powodu obniżenia statusu materialnego to myślę, że trzeba takim/taką w jakiś sposób potrząsnąć i doprowadzić do rzeczywistości.

      Ja nie kreuję na tym blogu pięknej rzeczywistości jak w komediach romantycznych i serialach na TVN, ale powszechne doomerstwo i straszenie, które widzę na okolicznych blogach powinno być w jakiś sposób sprostowane.

      Bo właśnie taka młoda osoba, której niekoniecznie idealnie się wiedzie zawodowo (tak jak w filmach pokazali), a która spędza dużo czasu w necie, naprawdę uwierzy i ukręci sobie jeszcze ten przysłowiowy stryczek w łazience.

      Usuń
  8. Myślę, że kreują nas czasy w których żyjemy.
    Porównywanie do czasów wojny czy PRL'u nie koniecznie jest trafne.
    Wtedy ludzie walczyli o przeżycie, a co ważniejsze wokół nich byli tacy sami ludzie, którzy nie mieli co włożyć do gara.
    Dzisiaj widzimy, że rządzą układy, a nie nasza ciężka praca.
    Jeśli zaś chodzi o samobójstwo to jest to proces złożony. To, że pojawia się informacja, że ktoś targnął się na własne życie z powodów materialnych to tylko strzępek wiedzy na temat tego człowieka.
    Jestem przekonany, że gdyby takiej osobie dać paręset tysięcy, to i tak po jakimś czasie zabiła by się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cenny komentarz

      ale mimo wszystko jesteśmy jednostkami, które myślą same za siebie

      to MY podejmujemy decyzje

      nie czasy, nie prl, nie architekci "kryzysu"

      Usuń
  9. Zgadzam się min. ze stwierdzeniem że porównywanie czasów dzisiejszych z PRL`em jest chybione chociażby dlatego że to inne światy z innymi problemami. Coś tam pamiętam z tego okresu;) ale gdybym np. chciał żyć dziś na takim poziomie niższym jak kiedyś i wyjść z założenia no trudno stało się jest biedniej to się po prostu za bardzo nie da:). Kilka przykładów:

    Kiedyś jak mnie nie było stac na samochód to w autobus czerwony, niebieski było tego multum i do pracy, dziś na komunikacje taką liczyć się nie da to auto najczęściej musi być a to podnosi koszty pracy.

    Kiedyś nie było aż tyle dziadowtwa jeśli chciało się coś mieć swojego na roli chciażby ziemniaki, stonka z pola mieściła się w słoiku po dżemiku :), dziś jak nie opylisz i to na różne syfy to marne szanse na plon, a to kosztuje.

    Kiedyś sprzedałeś to a tamto, jajo za bilet na autobus, mleko, itd. dziś testy atesty pierdesty i znowu koszty windują.

    Kiedyś nie było tyle podatków, obciążeń (jasne były inne skecze ale nie o tym mowa:) mogłes legal świnkę poderżnąć, ściek puścić za free – i nie twierdze że to akurat dobre ale teraz za wszystko bulisz i znowu kasa potrzebna.

    Można by tak długo to akurat przyłady bardziej wiejskie:) i kto jak kto ale Ty RO liczyć potrfisz jak dodasz te wszystkie koszty to żeby w ogóle zacząć od zera to z jakieś parę stówek by się przydało na dzień dobry, a jak tego nie zarobisz to kaplica! Pod most chyba. Jesteś wykluczony ze społeczeństwa.Jeszcze inne spojrzenie na porównanie epok. Gdyby ludzie żyli w przyszłości gdzie spod prysznica mogą się teleportować do pracy a pod skórą mają 3 chip`y i nagle kabina by mi się zepsuła, zasilanie trybkowe w kolanach siadło do obsługi bio- procków to też by się wieszali taki to byłby dramat, a przecież kiedyś pradziadki porche jeździli, z komurek dzwonili i nie narzekali o co chodzi?:)

    Co do wszelakich zapomóg i kasy, to zależy chyba od człowieka gdyż chodzi tu też o honor bo, można żyć godnie za 1500zł jak się je samemu zarobi i można życ bogato za 10000zł jak się je dostanie od zapomóg ale to już nie jest godne życie tylko bogate. A jak na siebie i rodzinę zarobić godnie nie można to prowadzi to potem do dramatów.

    Ale żeby bogatszy wspomagał biednejszego bo, mu się kurna należy i koniec!, albo co gorsze biedniejszy dokładał się do standardu życia bogatszego to już przegięcie i udawanie greka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czasy się kolego zmieniły, tu racje masz, parę rzeczy można uaktualnić, ale analogia jest wciąż trafna

      a ja ci i tak mówię - ludziom się w d**ach poprzewracało i to ostro

      nakręcili się biedacy oglądając sterylny świat w TV i "mają problema"

      problem jest taki jednak, że 98,5% ludzi na życie musi ciężko zapracować i nigdy inaczej nie będzie, kupa konia śmierdzi, a nie pachnie - i trzeba ją rozrzucić na ogrodzie, aby był plon, spocić się, nawąchać i ubrudzić

      nic się samo nie zrobi, nic z nieba nie spadnie, bo jeden z drugim magistry porobili, a gry komputerowe to nie rzeczywistość

      może konieczne jest aby kryzys nastał, noże musi tak jeb**ąć, że się niektórym w głowach zakręci

      i może wtedy się dopiero z martixa wybudzą!

      Usuń
    2. Samobójstwa dotyczą zarówno biednych jak i bogatych - I to zarówno tych, którzy odziedziczyli majątek jak i tych, którzy sami ciężką pracą do niego doszli.
      I tu nie ma znaczenia status materialny, wykształcenie czy czasy w jakich się żyje. Tak było, jest i będzie. Samobójstwo - decyzja o nim, jest dość złożoną i trudną decyzją. Nikt nie targa się na swoje życie bo akurat dzisiaj nie miał za co kupić chleba (no może nie licząc "młodzieży", która zabija się z powodu niespełnionej miłości).

      Usuń
  10. Andrzej zapewne masz rację, nie znam się na tym nie jestem psychologiem , podałem tylko jedną z możliwości do tematu kryzys – kasa. Samobójstwa mnie przerastają z psychologicznego punktu widzenia biorąc to na logikę nie nie rozumiem tego, ale coś w tym jest musi to być jakaś choroba że z „byle” powodu – stryczek bo, jak to jest że ktoś np. walczy o każdy dzień np. gdzieś w szpitalu, na onkologiach, chce wyrwać ostatnie dni z życia, przemierza gdzieś na pustyni za wodą czy walczy, na froncie a inny ma wszystko niezbędne do egzystencji i za byle pierdoły targa się a własne życie?. Śmieszne to i tragiczne jednocześnie.

    RO „nakręcili się biedacy oglądając sterylny świat w TV i "mają problema" no jeśli ktoś patrzy przez pryzmat TV na świt to masz rację a są tacy? Aż tak można ludźmi sterować? :)

    Co do Matrixa jeden tam był trzeźwy co steka zajadał się ustawił i rzekł - "niewiedza to błogosławieństwo" ;P

    OdpowiedzUsuń