niedziela, 8 lipca 2012

Czasem trzeba powiedzieć swoje. Kanapki McDonald's oraz piwo marki Lew.

Nie, ten blog nie ma ambicji być centrum dyskusji o polityce, pisanie o polityce zarzuciłem dawno temu, choćby z powodów praktycznych. Powodowało to zbyt duży odpływ czytelników i spadek oglądalności (a przecież niemal każdy autor bloga trochę lubi popularność - i mi tu nie kłamcie przypadkiem, hehe, że jest inaczej). Nie znaczy to oczywiście, że czasem nie powiem swojego, bo trzeba - trzeba czasem powiedzieć co nas wkurza otwarcie i tyle.

Bo na przykład dlaczego w reklamach kanapki i inne zawijańce z McDonald's są takie bogate, ładne, pulchne i puszyste a kiedy kupujemy je w tym popularnym barze wyglądają ja ściśnięte kapcie wyciągnięte z niesprzątanej od lat szafy wujka Romka? Te reklamy to ściema i tyle, płacę za iluzję a zjadam rozdeptanego kapcia.



Jak widzicie czasem trzeba odreagować nadmiar ściemy w otoczeniu, także w polityce.

Co do piwa Lew (browar Zodiak) obiecanego w tytule to wczoraj miałem zaszczyt wypić dwie małe butelki. Kupione przejazdem w Rawiczu w supermarkecie Dino. Cena 1,30 za butelkę + kaucja. Powiem tak. Piwo jest 2x tańsze niż mały Żywiec i jednocześnie 2x lepsze.

Nie wiem czy to magia małych szklanych butelek - baryłek i kultowej etykiety, czy rzeczywiście pełnego goryczkowego smaku i wyczuwalnej jakości trunku, czy po prostu trafiłem na świeżą partię piwa.

A co do wspomnianego Żywca, hmmm, powiem tak, w sprzyjających warunkach i dobrze schłodzone mały Żywiec ma nawet szansę smakować prawie tak jak piwo Lew, które kupiłem wczoraj. Ale "prawie" robi wielką różnicę.

1 komentarz:

  1. mam Dino na osiedlu we Wrocławiu, jutro zdam relację :)

    OdpowiedzUsuń