środa, 11 lipca 2012

Minimalizm w biurze - oraz oszczędzanie na dokumentach - pismo odręczne.

Ostatnio napisałem o uwodzeniu kobiet, dziś coś zahaczającego o minimalizm i oszczędzanie. Co do pierwszego to szczerze mówiąc nie wiem czy jakaś kobietę uwiódł bym moim pismem odręcznym. A to jakieś takie kanciaste i toporne, ale mimo to ostatnio coraz częściej się nim posługuje.



Generalne ostatnio jestem tu i tam i przychodzi mi składać różne pisma. Naturalną reakcją na konieczność złożenia pisma jest powrót do biura, wyklepanie w OpenOffice ładnego podania, wydruk, podpis i odesłanie lub osobiste dostarczenie do biura/urzędu.

Nie dla mnie! Powiedziałem dość, proszę w wielu sytuacjach o kartkę z drukarki formatu A4 i coś do pisania. Pisze pismo, podanie, itp. odręcznie na miejscu, podpis - proszę o ksero z pieczątka i potwierdzeniem przyjęcia do rozpatrzenia - finał. Szybko, konkretnie, na temat - bez zabawy w redagowanie pisma, kaligrafię i jeżdżenie, przesyłanie, faksowanie, itp.

Podczas moich rozlicznych spraw reklamacyjnych ani razu nie napisałem nawet jednego pisma na komputerze - a wszystkie sprawy wygrałem.

Nie raz w firmie trzeba było coś na szybko napisać i wysłać faksem, ostatnio jakiś załącznik do faktury na n-tym etapie księgowości w wielkiej korporacji. Nawet komputera nie uruchamiałem - kartka A4, moje dane, dwa trzy słowa odręcznie i wysyłam.

Jestem wygodny - nie chce mi się jeździć z papierami, bawić w eleganckie wydruki na super papierze, nie chce mi się tracić czasu. Oczywiście są sytuacje reprezentacyjne, gdzie wypada i trzeba przygotować eleganckie pismo na super papierze, ale to mniejszość sytuacji.

Bo minimalizm to nie jest chorobliwe liczenie do 100, ale przede wszystkim upraszczanie sobie życia i czynienie go wygodniejszym.

3 komentarze:

  1. aha, pisząc na komputerze możemy się cofnąć, jest miejsce na przemyślenia i niekończące się udoskonalanie pisma

    to zajmuje więcej czasu niż zabiegi techniczno-drukarsko-informatyczne

    pisząc odręcznie nie tracę czasu na te intelektualne bzdety

    OdpowiedzUsuń
  2. Czasami też mi się zdarza napisać coś odręcznie, ale najczęściej jestem przygotowana jadąc już gdzieś do urzędu, czy złożyć reklamację - dzwonię, po pięciu minutach mam podyktowane pismo, siadam i wklepuję w komputer, drukuję zawożę lub proszę o zawiezienie lub wysyłam.
    Wynika to głównie z mojej wybitnej niechęci do pisania odręcznego, bazgrzę fatalnie jak kura pazurem w wyniku braku wprawy oczywiście, a na komputerze piszę szybko, sprawnie, edytuję w kilka sekund i nie myślę tyle, co pisząc odręcznie.
    Poza tym sama wolę mieć takie pisma komputerowe u siebie w archiwum, bo dla mnie są bardziej przejrzyste.
    Ale oczywiście, kiedy trzeba siadam i piszę pismo na miejscu.
    W przypadku reklamacji oczywiście to najlepsze wyjście.
    Ale w urzędzie warto jest czasem coś przemyśleć, zanim się złoży na piśmie, dlatego nie ma co się spieszyć :)
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja bardzo lubię pisać ręcznie. Kiedyś pisałam ładnie, niestety od lat okazji jest mniej, więc i pismo się zepsuło.

    OdpowiedzUsuń