sobota, 18 sierpnia 2012

Jak pisać bloga? Czy pisać bloga dla czytelników, czy dla siebie?

Miałem dziś nic już nie pisać, ale akurat telewizora nie mam, ani innych przeszkód, więc i czas na skrobnięcie czegoś się znalazł. W dalszym ciągu jako suplement do wypowiedzi wczorajszych.

Ni stąd ni zowąd na Boskiej Woli nawinęło mi się pod rękę stwierdzenie autora: "To ja mam mieć zabawę z prowadzenia bloga, nie Państwo – z jego czytania.". Więc się odniosę do niego tutaj, co by się nie uzewnętrzniać w miejscu nieprzewidzianym do tego.

Z powyższym stwierdzeniem się nie zgadzam, nie mam oczywiście żadnych górnolotnych motywacji, ani misji zbawiania świata, no może poza ogólnym niepoprawnym patriotyzmem i troską o Kraj, która tu czasem wychodzi, ale powiem tak, po mojemu:

Ja mam mieć zabawę z prowadzenia bloga, A TAKŻE Państwo – z jego czytania!


No i tym się może różnimy od kol. Boska Wola. Ja myślę, że mając czytelników, którzy mają zabawę z czytania tego bloga i więcej pozytywnych relacji, człowiek ma lepsze samopoczucie i energie do działania - gryząc się z jednym czy drugim natomiast, w gąszczu złośliwych komentarzy i ciężkich dyskusji, siłą rzeczy z tego co miało być rozrywką, człowiek wychodzi znużony.

Oczywiście nie da się czasem uniknąć trudnej dyskusji, jeśli człowiekowi coś leży na wątrobie, ale w gruncie rzeczy wiecie o co mi chodzi.

Generalnie jak najczęściej staram się ostatnio postępować podobnie w realnym życiu - jeśli coś widzę dobrego pochwalę, jeśli widzę dobrą obsługę klienta powiem dobre słowo, jeśli w restauracji kucharz zrobi mi dobre jedzenie - każe kelnerowi przekazać że było dobre.

W Polsce ogólnie, jak mi się zdaje, dominuje skrytość, złośliwość i narzekanie - a ja w jakimś stopniu staram się to zastępować otwartością na ludzi, życzliwością i pochwałą. To w realnym życiu się sprawdza. W końcu mur chamstwa i polaczkowatości wokół kruszy się...

P.S. Przypominam: jest już dostępny artykuł Rafała: Windows XP minimalisty.

12 komentarzy:

  1. załączony obrazek jest żartem z latynoskich "demotywatorów"

    kto znajdzie o co chodzi?

    OdpowiedzUsuń
  2. aha, i jeszcze jedno:

    'polaczkowatosć' wspomniana w poście nie ma NIC wspólnego z Polską, Polakami czy polską kultura, itp.

    to po prostu brzydka cecha, upodlenie, negatywna tresura i negatywna selekcja, której poddali nas najpierw zaborcy, potem niemieccy naziści, a w końcu komuchy

    wiele lat złych wpływów pruskich i komuszych, nic więcej

    ale to można przełamać, bo w gruncie rzeczy to nie jest nasza prawdziwa polska natura

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rozumiem żal, że ktoś ci nawjeżdżał, ale jedynym rozwiązaniem jest zaprzestać subskrybcji i nie wchodzić tam więcej, nie czytać

      ja na ten przykład do kol. Boska Wola obecnie nic nie mam - po prostu on ma swoją wizję blogowania, a ja mam zupełnie inną, co powoli wychodzi, nieprzystającą - ale to mi nie będzie przeszkadzało sobie wejść i poczytać

      no a tak w ogole jestem zwolennikiem tezy, że obrażać można idee, poglądy, filozofie - ale nie ludzi (i staram się ludzi nie obrażać... zazwyczaj)

      oczywiście to w praktyce nie działa, bo jak skrytykuję frytki z octem i herbatę z mlekiem, jako przykład kulinarnego barbarzyństwa i zdziczenia kulturowego, to pewnie kilku emigrantów z UK zaprzestanie subskrypcji bloga

      ale takie mam zasady pisania tutaj i tyle

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. akurat naprawdę nie wiem o jakiego bloga chodzi - ostatnio byłem trochę przemęczony i nie zawsze wgłebiałem się w gaszcz komentarzy

      nie ma powodów, abym twoje posty czy komentarze kasował, bo reguł tutejszych nie łamią - takie twoje zdanie i tyle

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    5. ...a z mojej strony przy Toniku, niestety bez Ginu

      Usuń
  3. Z drugiej jednak strony pisanie pod publiczkę, czy tak, by ująć czytającego mija się z celem. Wyszłam z założenia, że nie jestem agencją towarzyską, żeby wszystkich zadowolić. Mówię tu o prywatnym blogu, nie o moich tematycznych. Najlepszą receptą jest bycie szczerym, ale w taki sposób, aby uszanować każdego człowieka i jego odmienny pogląd.
    Ja się zgadzam z Jackiem z Boskiej Woli. Bloga piszę dla siebie. Czy ktoś chce go czytać, to jego sprawa. Jeśli ktoś ma inny pogląd, może go wyrazić, ale nie wyobrażam sobie, żeby mi narzucał swój światopogląd, swoją moralność, swoje postrzeganie świata.
    I absolutnie nie radzę nikomu poddawać się sugestiom innych, bo nie umiejąc zadowolić wszystkich, można się zaplątać i zniechęcić do pisania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no i to wszystko nie jest w sprzeczności

      bo ten blog od początku jest tematyczno-osobistym, czy też osobisto-tematycznym a nie blogiem pisanym tylko dla siebie

      wasze blogi są blogami osobistymi i macie inne prawa

      zadowolenie jednak czytelników Racjonalnego Oszczędzania, ma i inny wymiar - dość praktyczny

      dzięki temu, że ktoś czasem tu powie o swoich patentach na oszczędzanie, mykach i trikach mogę realnie i finansowo zyskać (jak i inni czytelnicy - efekt symbiotyczny), co jest dodatkową przyjemnością z prowadzenia tego bloga

      jasne, że się nie da każdemu dogodzić - juz się o tym przekonałem dlugo szukając własciwej formuły tego bloga, ale wniosek jest jaki podałem w poście

      w takim samym stopniu ten blog jest i dla mnie - i dla czytelników (przestrzegających tutejszych reguł, oczywiście)

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Mariusz: Nie ma nic złego w tym, że człowiek jest odrobinę próżny i łasy na miłe słowa. Na pewno jest to jeden z aspektów pisania blogów. Nie mogę wypowiadać się za innych, ale dla mnie osobiście blogowanie i udzielanie się na blogach innych jest substytutem życia społecznego. Zaspakaja moje poczucie życia w grupie, której w realu nie mam będąc odizolowaną od cywilizacji. Wiesz, jak trudno jest znaleźć ludzi na odpowiadającym mi poziomie w obcym dla mnie środowisku?
      Bloga piszę dla siebie, bo pisząc porządkuję swój świat wewnętrzny. Zaspakajanie próżności, fajne kontakty, które nawiązałam przez dwa ostatnie lata są miłym skutkiem ubocznym blogowania.

      Usuń
    4. zgadzam się po cześci iz jednym i z drugi zdaniemm

      cenie sobie oczywiście blogi gdzie autor sypie prawdę - np. mało który koniarz ma odwagę przyznać w środowisku, że lubi końskie mięso, albo sprzedał (mógłby sprzedać) konia na mięso

      Polska to kultura kawaleryjska i jest to temat tabu - taka opinia dewastuje wizerunek marketingowy hodowcy

      ale Jacek z Boskiej Woli to przyznał i tu ma mój plus

      nie pyka się chłopak


      u Riannon też nie ma głaskania po główce - i to jest dobre


      z innej strony takie deklaracje "nie piszę dla was - robię to dla siebie" to rzeczywiście lekka kokieteria i zgrywanie macho, bo wiadomo że jest inaczej

      skąd wiem, bo już ponad 1,5 roku sam się uzewnętrzniam na necie

      Usuń