środa, 1 sierpnia 2012

Oszczędny dymek. Wypowiedź konkursowa.

Ludzie palili palą i będą palić, dlatego komuś to się może wydawać śmieszne ale, puszczając dymek można oszczędzać, i to sporo.



Jeśli akurat ktoś upodobał sobie ten nałóg, może legalnie kupić tytoń, a wybór z tego co widziałem jest ogromny. Od zwykłych po zapachowe, miętowe, luksusowe, podobnie jest z gilzami. Jedyne w co jeszcze trzeba zainwestować to nabijaka do papierosów i wygospodarować trochę czasu na produkcję fajek np. w trakcie palenia. Koszt tych dodatkowych akcesoriów jest niewielki - zwróci się szybko.

Do zestawu warto też dokupić eleganckim etui na papierosy – towarzystwo na pewno doceni:) Po nabraniu wprawy a aż takie trudne to nie jest, małym wysiłkiem w rozliczeniu rocznym spokojnie nazbieramy na wakacje. Sam nie palę ale wiele osób korzysta z tego rozwiązania i sobie chwali.


Wypowiedź (drugą już) przesłał arszu z bloga www.tombula.wordpress.com.

Jeśli chodzi o palenie - miałem sam epizod palacza i skręcałem sobie z gatunkowego huzara sam papierosy. Miło wspominam to (miło, jak na niedobry i niezdrowy nałóg), taka pełna celebracja papierosa, a nie nerwowym odpalaniem kiepa.

Oczywiście nałóg porzuciłem, z czego jestem zadowolony. Obecnie preferuję inne zioła niż tytoń - co napisałem tutaj: Yerba Mate & Guarana - Indiańskie ziółka, czyli większy power.

1 komentarz:

  1. Jeszcze tańszym i zdrowszym rozwiązaniem jest E-papieros. Niestety należę do grona palaczy i od jakiegoś czasu nie palę już wcale "analogów" (potoczna nazwa zwykłego fajka w gronie e-palaczy) a zaspokajam się e-papierosem. Brak substancji smolistych, szybki zwrot inwestycji, i możliwość palenia w każdym miejscu od supermarketu po urzędy włącznie, nie śmierdzi wręcz pachnie no i oszczędzam. Tylko trzeba wiedzieć jaki kupić żeby się nie zrazić. Kupując normalne fajki przy paczce dziennie wychodzi 300 PLN miesięcznie. Przy e-p inwestycja zwraca się w jakieś 20 dni i potem koszt miesięczny to max 70 PLN a może być i taniej. Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń